czwartek, 2 sierpnia 2018

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy, Żyć Bogiem

Tajemnica przyjaźni między Bogiem a ludźmi cała opiera się na naturze miłości, ta zaś nie jest miłością ludzką, lecz Bożą, dzięki której człowiek staje się zdolny miłować na sposób boski. Jezus nieraz mówił o tej miłości Bożej udzielonej ludziom, w szczególny zaś sposób w czasie Ostatniej Wieczerzy. „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej!” (J 15, 9). A zwracając się do Ojca: „miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, niech będzie w nich, i Ja w nich” (J 17, 26). Taka jest droga miłości Bożej: od Ojca do Syna, od Syna do ludzi. Ludzie zostali pobudzeni, aby „trwali”, to jest żyli w tej miłości i uczestniczyli w życiu miłości nieskończonej, jaką jest Bóg, i aby miłowali Boga miłością godną Jego, a więc Jego miłością. To jest wspólnota przyjaźni. Jaki będzie udział człowieka w odwzajemnieniu przyjaźni Bożej? Powiedział to Jezus: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. — Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej” (J 15, 14. 10). Wspólnota przyjaźni wymaga jedności uczuć, pragnień, woli. Przyjaciel chce tego, czego pragnie przyjaciel. Człowiek jest przyjacielem Boga, jeżeli chce i czyni to, czego chce Bóg. Jeśli zachowuje Jego przykazania, jeśli we wszystkim szuka nie własnej woli, lecz woli Boga. Zrozumiałe więc, dlaczego Abraham, gotowy spełniać wolę Bożą do tego stopnia, że opuścił swój kraj, swój dom, swój naród, że sięgnął po miecz, by ofiarować syna, został nazwany przyjacielem Boga.

Miłość Boga darmo dana, uprzedzająca człowieka, żąda odwzajemnienia taką miłością przyjaźni, dzięki której człowiek oddaje się całkowicie Bogu, pragnąc tylko tego; czego Bóg chce. Ta odpowiedź człowieka ściąga nowe łaski miłości Boga: „Kto Mnie miłuje, ten będzie
umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował. — Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali”
(J 14, 21; 16, 27). W ten sposób miłość. wzrasta w sercu człowieka, sprawiając, że ten staje się coraz zdolniejszy do miłowania; jego przyjaźń z Bogiem staje się głębsza i przygotowuje go do przyjaźni wiekuistej.

2.08.2018

(Jr 18, 1-6)
Słowo, które Pan oznajmił Jeremiaszowi: «Wstań i zejdź do domu garncarza; tam usłyszysz moje słowa». Zstąpiłem więc do domu garncarza, on zaś pracował właśnie przy kole. Jeżeli naczynie, które wyrabiał, uległo zniekształceniu, jak to się zdarza z gliną w ręku garncarza, robił z niego inne naczynie, według tego, co wydawało się słuszne garncarzowi. Wtedy Pan skierował do mnie następujące słowo: "Czy nie mogę postąpić z wami, domu Izraela, jak ten garncarz? – mówi Pan. Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu Izraela, w moim ręku".

(Ps 146 (145), 1b-2. 3-4. 5-6b)
REFREN: Szczęśliwy, kogo wspiera Bóg Jakuba

Chwal, duszo moja, Pana.
Będę chwalił Pana do końca mego życia,
będę śpiewał mojemu Bogu,
dopóki istnieję.


Nie pokładajcie ufności w książętach
ani w człowieku, który zbawić nie może.

Kiedy duch go opuści, znów w proch się obraca
i przepadają wszystkie jego zamiary.

Szczęśliwy ten, kogo wspiera Bóg Jakuba,
kto pokłada nadzieję w Panu Bogu.
On stworzył niebo i ziemię, i morze
ze wszystkim, co w nich istnieje.

(Dz 16, 14b)
Otwórz, Panie, nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego.

(Mt 13, 47-53)
Jezus powiedział do tłumów: "Podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko?" Odpowiedzieli Mu: "Tak". A On rzekł do nich: "Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare". Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.

Być dla Boga jak glina w ręku garncarza. To znaczy przede wszystkim ufać, że jesteśmy w dobrych rękach, że Bóg kształtuje nas przez całe nasze życie, abyśmy stali się jak doskonałe i piękne naczynie. Co więcej, nawet jeśli przez grzech ulegamy zniekształceniu i jesteśmy bliscy pokusie rozpaczy, to jeszcze nie jest koniec. Wszechmoc Boga polega na tym, że On właśnie wtedy stwarza nas na nowo.

o. Wojciech Czwichocki OP, "Oremus" sierpień 2006, s. 12

poniedziałek, 30 lipca 2018

NADZIEJA NIE ZAWODZI

Ty jesteś dobry, o Panie, dla ufających Tobie, dla duszy, która Cię szuka (Lm 3, 25)

„Człowiek nigdy nie potrafi ani miłować Boga tyle, ile jest obowiązany Go miłować, ani wierzyć lub pokładać w Nim nadzieje, tyle ile potrzeba” (św. Tomasz: I-a II-ae 64, 4 co). Można prawdziwie powiedzieć, że miarą nadziei w Bogu jest pokładać nadzieję bez miary. Kiedy człowiek szczerze stara się uczynić ze swej strony wszystko, co może, aby podobać się Bogu, nie powinien się obawiać, że przebiera miarę w nadziei. Ufność ślepa, bezgraniczna, jest niezwykle miła Panu. On bowiem, im więcej stworzenie Mu ufa, tym chętniej spieszy mu z pomocą i napełnia je swoimi dobrami. „Im więcej dusza spodziewa się, tym więcej osiąga”, powiedział św. Jan od Krzyża (Dr. III, 7, 2), a św. Teresa od Dzieciątka Jezus, przyswajając sobie tę myśl, pisze: „Ufność w Bogu tak potężnym i miłosiernym nigdy nie jest zbyt wielka! Tyle od Niego otrzymujemy, ile się spodziewamy” (Dz. r. 12).

Niekiedy wspomnienie popełnionych grzechów, niewierności, niepowodzeń w praktyce cnoty może zniechęcić, podciąć skrzydła nadziei. Wówczas trzeba pamiętać, że Bóg nie miłuje nas dlatego, że nie mamy grzechów, lecz dlatego, że rozlał na nas swoją łaskę i uczynił nas swoimi dziećmi. On pragnie bardziej niż my sami naszego zbawienia i uświęcenia. Jeśli jakaś dusza szuka Go całym sercem i ufa Mu ze wszystkich swoich sił, On sam uświęci ją mimo przeszłych upadków, mimo obecnych nędz i słabości.

Prawdziwy chrześcijanin jest człowiekiem niezłomnej nadziei i jest także siewcą nadziei. Współczesny świat pogrążony w religijnej obojętności, skrępowany materializmem i nierzadko nagabywany pokusą rozpaczy, odczuwa ostateczną potrzebę otwarcia się na dobroczynny wpływ nadziei chrześcijańskiej. Trzeba więc koniecznie budzić „u wszystkich ludzi na całym świecie żywą nadzieję, która jest darem Ducha Świętego, że wreszcie kiedyś w pokoju i najwyższym szczęściu doznają przyjęcia” (KDK 93). Takie też życzenie św. Paweł skierował do Rzymian: „Bóg, dawca nadziei, niech wam udzieli pełni radości i pokoju w wierze, abyście przez moc Ducha Świętego byli bogaci w nadzieję” (Rz 15, 13). Chrześcijanin powinien być jej siewcą na całym świecie.

(O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosyŻyć Bogiem, t. II, str. 455)

czwartek, 14 czerwca 2018

O Jezu, obym pożywał Ciebie i żył dla Ciebie (J 6, 57)

Tajemnica Eucharystii jest streszczeniem całego dzieła dokonanego przez nieskończoną miłość Boga dla zbawienia ludzi. Istotnie, w Ofierze ołtarza, gdzie ma źródło Eucharystia, odnawia się i uobecnia ofiara krzyża, przez którą Chrystus odkupił świat. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13), powiedział Pan; nie zadowolił się jednorazowym oddaniem go za nas na Kalwarii, tym dowodem miłości, lecz pragnie nieustannie ponawiać go w ciągu wieków przez celebrowanie Eucharystii. W czasie Mszy Chrystus nie przestaje składać ofiary w sposób mistyczny, lecz rzeczywisty, za zbawienie ludzi, tak że Kościół może się modlić: „Boże... składamy Twojemu najwyższemu Majestatowi... Ofiarę czystą, świętą i doskonałą, Chleb święty życia wiecznego i Kielich wiekuistego zbawienia” (I modl. euch.); a każdy wierny uwielbiając Chrystusa obecnego pod świętymi postaciami, może powiedzieć: „Umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2, 20). Lecz miłość Chrystusa wydaje się przewyższać nawet ofiarę. Pan pragnie bowiem, aby była ona uzupełniona w uczcie, w której On sam oddaje się na pokarm tym, którzy Go miłują. Uczta zaś jest tak ściśle złączona z ofiarą, że nie ma ofiary bez uczty. Istotnie, Pan ofiaruje się w ofierze Mszy, kiedy „zaczyna być sakramentalnie obecny, jako pokarm wiernych pod postaciami chleba i wina” (Paweł VI); wierni zaś uczestniczą pełniej w Ofierze, kiedy przystępują do Stołu eucharystycznego. Eucharystia do tego stopnia jest związana z Ofiarą, że święte postacie „zostają zachowane, aby wierni, którzy nie mogą uczestniczyć we Mszy, przez Komunię sakramentalną, przyjętą z należytym usposobieniem, jednoczyli się z Chrystusem i Jego Ofiarą... Udział w Wieczerzy Pańskiej jest zawsze komunią z Chrystusem, który składa się w ofierze Ojcu za nas” (Euch. Myster. 3e. 3b). Eucharystia, sakrament miłości, jednocząc wiernych z Chrystusem ofiarowanym i zmartwychwstałym, winna skłaniać ich, aby żyli Jego życiem miłości, a więc Jego ofiarą na chwałę Ojca i zbawienie braci, aż do dnia, w którym staną się na zawsze uczestnikami jego chwalebnego Zmartwychwstania. „Pożywanie Ciała i Krwi Chrystusa zmierza do tego, aby przemienić nas w to, co pożywamy” (św. Leon W.).

środa, 13 czerwca 2018

Bez przypisywania sobie zasług.

"To myśl przewodnia homilii, wygłoszonej przez Papieża w czasie Mszy w Domu św. Marty. Odniósł się w niej do fragmentu Ewangelii św. Mateusza (5, 13-16).

Franciszek zaznaczył, że największym świadectwem, jakie może dać chrześcijanin, jest męczeństwo, oddanie swego życia na wzór Chrystusa. Ale jest także „świadectwo każdego dnia”. Zaczyna się ono rano, zaraz kiedy wstaniemy, a kończy wieczorem, gdy kładziemy się spać.

Być może wydaje się to małą rzeczą – kontynuował Papież – ale Pan dzięki naszym małym uczynkom czyni cuda. Franciszek wskazał, że trzeba do tego pokory, która wyraża się w byciu jedynie solą i światłem.

"Być solą dla innych, światłem dla innych, gdyż sól nie daje smaku sobie samej, ale zawsze służy innym – powiedział Ojciec Święty. – Światło nie oświetla siebie samego, ale służy. Sól dla innych. Niewiele soli, która pomaga potrawom, ale tylko trochę. W supermarketach nie sprzedaje się soli tonami, nie... W małych paczkach, to wystarczy. Sól nie chlubi się sama sobą, bo nie jest dla siebie. Zawsze jest dla innych: pomaga konserwować rzeczy, nadaje im smak. Proste świadectwo".

Franciszek przypomniał, że codzienne świadectwo chrześcijanina to bycie światłem, które jest dla ludzi, aby im pomagać w godzinach ciemności.

"Pan mówi nam tak: «Jesteś solą, jesteś światłem». «Och, to prawda! Panie tak jest. Przyprowadzę wielu ludzi do kościoła i zrobię...». «Nie postępuj w ten sposób, ale zrób tak, aby inni widzieli i chwalili Ojca» – mówił Papież. – Niech nie będzie ci przypisana żadna zasługa. Kiedy coś jemy nie mówimy: «O, jaka dobra sól!». «Mówimy: dobra potrawa, dobre mięso, dobre…». Nie mówimy: «Dobra sól». Nocą, kiedy wracamy do domu, nie mówimy: «Dobre to światło». Ignorujemy je, ale żyjemy w tym świetle, które oświetla. To jest ta cecha, która sprawia, że my chrześcijanie jesteśmy w życiu anonimowi".

Franciszek podkreślił, że dobre uczynki nie są naszą zasługą, dlatego nie powinniśmy, tak jak faryzeusz, dziękować Panu myśląc, że jesteśmy święci.


"Byłaby to dla nas wszystkich piękna modlitwa, gdybyśmy na końcu dnia zapytali się siebie: «Czy byłem dziś solą? Czy byłem dziś światłem?». To jest świętość każdego dnia – konkludował homilię Ojciec Święty. – Oby Pan pomógł nam to zrozumieć"."

O Panie, spraw, abym łaknął Ciebie, Chlebie żywy, który zstąpiłeś z nieba (J 6, 51)

Eucharystia, zasilając w wiernych życie Chrystusa, podtrzymuje w nich życie, które nie ma kresu; jednocząc ich z Tym, który jest Życiem, uwalnia ich od śmierci. Jezus bowiem powiedział: „Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6, 54). Ma żywot wieczny, nie — będzie miał, albowiem Eucharystia nie tylko daje prawo do zmartwychwstania w dzień ostateczny, lecz już od teraz wlewa w człowieka zarodek zmartwychwstania: „w ciało ułomne i podległe zepsuciu... nieśmiertelne Ciało Chrystusa wlewa zarodek nieśmiertelności, który kiedyś rozwinie się i wyda swoje owoce” (Leon XIII), Eucharystia, pamiątka śmierci Pana, jest także pamiątką Jego zmartwychwstania: przez nią Chrystus karmi wiernych swoim ciałem złożonym w ofierze za nich, teraz jednak już zmartwychwstałym i uwielbionym: „Ciałem ożywionym i ożywiającym Duchem Świętym daje życie ludziom” (PO 5). Z tego punktu widzenia, sakrament Eucharystii jest prawdziwie sakramentem nadziei: nadziei życia wiecznego, ponieważ nasza komunia z Chrystusem zmartwychwstałym nigdy nie będzie miała końca. Eucharystia „jest świętą ucztą... która w wierze i nadziei zapowiada ucztę eschatologiczną w królestwie Ojca” (Euch. Myster. 3a). Wiekuista komunia z Chrystusem zaczyna się właśnie tutaj na ziemi przez komunię eucharystyczną, której jest jakby preludium i zadatkiem. O to każe nam prosić liturgia w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa: „Spraw, Panie abyśmy w wieczności radowali się pełnym udziałem w życiu Bożym, które w doczesności zapowiada przyjmowanie najdroższego Ciała i Krwi Twojej” (MP). Ponadto, właśnie dlatego, że Eucharystia przygotowuje nas na wieczną ucztę, jest wielkim powodem do nadziei i ufności nawet w utrapieniach życia ziemskiego. Gdy bowiem droga staje się przykra wskutek pokus, walk, trudności, trzeba uciekać się do Eucharystii, która jest chlebem dusz mocnych i czystych. Św. Pius X zalecając codzienną Komunię św. uczył: „Wierni zjednoczeni z Bogiem przez ten sakrament, otrzymują w nim siłę poskramiania namiętności, oczyszczania się z lekkich grzechów, w które codziennie wpadają, a unikania ciężkich, na które jest narażona nasza ludzka słabość”. A św. Augustyn woła: „O wielka tajemnico miłości!... Kto chce żyć, ma gdzie żyć, ma z czego żyć. Niech się zbliży, niech wierzy... a będzie miał udział w życiu”. (O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD)

wtorek, 12 września 2017

12.09.2017

(Kol 2,6-15)
Jak przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie, i umacniajcie się w wierze, jak was nauczono, pełni wdzięczności. Baczcie, aby kto was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie. W Nim bowiem mieszka cała Pełnia: Bóstwo, na sposób ciała, bo zostaliście napełnieni w Nim, który jest Głową wszelkiej Zwierzchności i Władzy. I w Nim też otrzymaliście obrzezanie, nie z ręki ludzkiej, lecz Chrystusowe obrzezanie, polegające na zupełnym wyzuciu się z ciała grzesznego, jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił. I was, umarłych na skutek występków i nieobrzezania waszego /grzesznego/ ciała, razem z Nim przywrócił do życia. Darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny obciążający nas nakazami. To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża. Po rozbrojeniu Zwierzchności i Władz, jawnie wystawił /je/ na widowisko, powiódłszy je dzięki Niemu w triumfie.

(Ps 145,1-2.8-11)
REFREN: Pan Bóg jest dobry dla wszystkich na ziemi

Będę Ciebie wielbił, Boże mój i Królu,
i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.
Każdego dnia będę Ciebie błogosławił
i na wieki wysławiał Twoje imię.

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich,
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

(J 15,16)
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili.

(Łk 6,12-19)
Zdarzyło się, że Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą. Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.

czwartek, 7 września 2017

7.09.2017

(Kol 1,9-14)
Od dnia, w którym usłyszeliśmy o was, nie przestajemy za was się modlić i prosić /Boga/, abyście doszli do pełnego poznania Jego woli, w całej mądrości i duchowym zrozumieniu, abyście już postępowali w sposób godny Pana, w pełni Mu się podobając, wydając owoce wszelkich dobrych czynów i rosnąc przez głębsze poznanie Boga. Niech moc Jego chwały w pełni was umacnia do /okazywania/ wszelkiego rodzaju cierpliwości i stałości. Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości. On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie - odpuszczenie grzechów.

(Ps 98,2-6)
REFREN: Pan Bóg okazał ludziom swe zbawienie

Pan okazał swoje zbawienie,
na oczach pogan objawił swoją sprawiedliwość.
Wspomniał na dobroć i na wierność swoją
dla domu Izraela.

Ujrzały wszystkie krańce ziemi
zbawienie Boga naszego.
Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio,
cieszcie się, weselcie i grajcie.

Śpiewajcie Panu przy wtórze cytry,
przy wtórze cytry i przy dźwięku harfy,
przy trąbach i przy dźwiękach rogu,
na oczach Pana, Króla, się radujcie.

(Mt 4,19)
Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi.

(Łk 5,1-11)
Gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret - zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.

środa, 8 lutego 2017

8.01.2017

(Rdz 2,4b-9.15-17)
W dniu, w którym Pan Bóg uczynił ziemię i niebo, nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła - bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby - wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą. A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła. Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał. A przy tym Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz.

(Ps 104,1-2.27-30)
REFREN: Chwal i błogosław, duszo moja, Pana

Błogosław, duszo moja, Pana,
o Boże mój, Panie, Ty jesteś bardzo wielki
Odziany w majestat i piękno,
światłem okryty jak płaszczem.

Wszystko oczekuje Ciebie,
byś dał im pokarm w swym czasie.
Gdy im dajesz, zbierają,
gdy otwierasz swą rękę, sycą się Twym dobrem.

A gdy odbierasz im oddech, marnieją
i w proch się obracają.

Stwarzasz je napełniając swym duchem
i odnawiasz oblicze ziemi.

(J 17,17ba)
Słowo Twoje, Panie, jest prawdą. Uświęć nas w prawdzie.

(Mk 7,14-23)
Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha! Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o to przysłowie. Odpowiedział im: I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi do człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala. Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. I mówił dalej: Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym.

"Często usprawiedliwiamy swoje grzechy trudną sytuacją czy wpływem otoczenia. Ewangelia stawia nas dzisiaj w prawdzie, przypominając słowa Jezusa, że „nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym”, jeśli nie znajdzie odzewu w jego wnętrzu. Niełatwo przyznać, że zło, które czynię, jest moją własną winą. Jest to jednak paradoksalnie jedyny sposób, by naprawdę doświadczyć ojcowskiej dobroci Boga i spotkać się z Jego przebaczającą miłością, która uszczęśliwia o wiele bardziej niż dobre mniemanie o sobie." Mira Majdan, „Oremus” luty 2009, s. 48