poniedziałek, 19 grudnia 2011

Modlitwy do patronów od spraw beznadziejnych


Litania do św. Judy Tadeusza

Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba Boże - zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata Boże - zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty Boże - zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże - zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo, módl się za nami
Św. Boża Rodzicielko,
Królowo Apostołów,
Św. Judo Tadeuszu,
Św. Judo, chwalebny Apostole,
Św. Judo, gorliwy wyznawco,
Św. Judo, prawdziwy przyjacielu Chrystusa,
Św. Judo, wierny sługo Boży,
Św. Judo, na opowiadanie Ewangelii powołany,
Św. Judo, niezmordowany głosicielu słowa Bożego,
Św. Judo, miłość Bożą w duszach ludzkich rozniecający,
Św. Judo, w obronie wiary św. śmiało występujący,
Św. Judo, przykładem życia chrześcijańskiego będący,
Św. Judo, prześladowanie dla wiary św. cierpiący,
Św. Judo, krwią swoją wiarę św. stwierdzający,
Św. Judo, szczególny Patronie w sprawach trudnych i beznadziejnych,
Św. Judo, Orędowniku możny,
Abyśmy z grzechów naszych powstali,
Abyśmy szczerze pokutowali,
Abyśmy w służbie Bożej gorliwymi byli,
Abyśmy w cnocie postępowali,
Abyśmy w jedności i zgodzie żyli,
Abyśmy w wierze niezachwianie trwali,
Abyśmy nigdy zwątpieniu nie ulegli,
Abyśmy nigdy w rozpacz nic wpadli,
Abyśmy błądzących na drogę prawdziwą sprowadzali,
Abyśmy sami od jedności Kościoła Katolickiego nie odstąpili,
Abyśmy od wszelkich niebezpieczeństw duchowych uwolnieni byli,
Abyśmy po przejściu życia doczesnego z Tobą się połączyli.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata - przepuść nam, Panie
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata - wysłuchaj nas, Panie
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata - zmiłuj się nad nami, Panie.

Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas
Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.

Modlitwy do św. Rity
(święta od spraw beznadziejnych)

     Święta Rito, Patronko spraw trudnych, Orędowniczko w sytuacjach beznadziejnych, cudna gwiazdo świętego Kościoła naszego, zwierciadło cierpliwości, pogromicielko szatanów, lekarko chorych, pociecho strapionych, wzorze prawdziwej świętości, ukochana Oblubienico Chrystusa Pana naznaczona cierniem z korony Ukrzyżowanego. Z głębi serca czczę Ciebie i zarazem błagam módl się za mną, o uległość woli Bożej we wszystkich przeciwnościach mojego życia. Przybądź mi z pomocą, o święta Rito i spraw, abym doznała skutków Twej opieki, by modlitwy moje u tronu Bożego stały się skuteczne. Wyproś mi wzmocnienie wiary, nadziei i miłości, szczerego i dziecięcego nabożeństwa do Matki Bożej oraz łaskę... (wymienić ją).

    I to spraw, abym zwyciężywszy wszelkie przeszkody i pokusy, mogła dojść kiedyś do nieba i tam Ci dziękować i wiecznie cieszyć się towarzystwem Ojca, Syna i Ducha Świętego. Amen.
     O, Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, spraw, abym w walce, którą toczę ze światem, była zawsze po stronie świata. Swojego.
     O, święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, pozdrów słońce, pozwól znieść oddech życia, dodaj różom czerwieni.
     O, święta Rito do Rzeczy Niemożliwych, pozwól mi nie hodować żalu, nie oczekiwać zbyt wiele, stać się magnolią lub drzewem, w ostateczności kamieniem i zacząć od nowa lub trwać tylko, trwać.
     Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, niech czerwona róża rozrasta się we mnie, zalewa      Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, pozwól mi przyjmować bieg wydarzeń i nie naginać ich do swoich pragnień. Pozwól mi doświadczyć, że wszystko ma swoje miejsce i czas. Pozwól mi być dobrą matką, skoro już nie mogę być dobrą córką.
     Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, Ty wiesz wszystko o salamandrach, płomieniach i niegrzecznej dziewczynce, która chodzi, gdzie chce. Nie pozwól jej zabłądzić. Pozwól znaleźć ścieżkę, na której spotka spokój.
     Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, pozwól mi wybaczać innym i sobie, bo świat niekoniecznie jest sprawiedliwy, dobro często nie popłaca, a za nieszczęścia nie ma rekompensaty.
     Pozwól mi wierzyć, że żyję w świecie, któremu sama nadaję znaczenie.
     Pozwól mi być silną, aby umieć żyć ze swoją bezsilnością i naiwnością.
     Pozwól mi nie tracić energii na podtrzymywanie iluzji.
     Pozwól mi być, kim jestem i robić, co robię.
     Pozwól mi wziąć za to odpowiedzialność.
     Pozwól mi być dobrą.
     Pozwól mi wierzyć.
     Mieć nadzieję.
     Kochać.
     Święta Rito, święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, spraw, by nie sprawdziły się proroctwa Oriana Fallaci, spraw, by jej krzyk nas uratował.
     Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, pozwól mi wierzyć, że tylko miłość stwarza od początku świat. Pozwól mi śnić sen o zapachu skoszonej łąki.
     Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, uwolnij mnie o przeszłości, bo każdy ma prawo do tajemnicy.
     Święta Rito, Rito od Rzeczy Niemożliwych, pomóż mi znosić fizyczny ból, którego znosić nie potrafię i pomóż mi nie napisać o mojej chorobie ani wiersza, ani książki.
     Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, pozwól mi otwierać drzwi i wchodzić w nie bez lęku. Pozwól mi zbierać biedronki i wypuszczać je do nieba.


niedziela, 18 grudnia 2011

Św. Tomasz More

"Chrystus wie, że wielu, z powodu własnej fizycznej słabości, może ulec przerażeniu już na myśl o męczarniach. i chce ich duszę pocieszyć przykładem swojego bólu i smutku, swojego przerażenia, swoich obaw. A temu, kto byłby fizycznie w taki sposób ukształtowany (to jest słaby i bojaźliwy), chce powiedzieć, prawie bezpośrednio:

'Nabierz odwagi ty, który jesteś tak słaby; kiedy czujesz się zmęczony, smutny, przerażony i udręczony przez strach okrutnych katuszy, nabierz odwagi, ponieważ ja także, na myśl o gorzkiej i bolesnej męce, która ściskała mnie ze wszystkich stron, czułem się jeszcze bardziej umęczony, smutny, przestraszony i przytłoczony przez najgłębsze przerażenie. Pomyśl, że wystarczy abyś kroczył za mną. Jeśli nie wierzysz sam sobie, zawierz mi. Popatrz, pierwszy idę ku tobie tą drogą, która wywołuje w tobie tak wielki strach. Przytrzymaj się brzegu mojej szaty i czerp stąd siłę, która powstrzyma twoją krew od trwonienia jej na próżne bojaźnie i skieruje duszę ku myśli, że kroczysz moimi śladami. Uwierz mojemu przyrzeczeniu, że nie pozwolę abyś był kuszony ponad siły' ".

czwartek, 15 grudnia 2011

15.12.2011

(Iz 54,1-10)
Śpiewaj z radości, niepłodna, któraś nie rodziła, wybuchnij weselem i wykrzykuj, któraś nie doznała bólów porodu! Bo liczniejsi są synowie porzuconej niż synowie mającej męża, mówi Pan. Rozszerz przestrzeń twego namiotu, rozciągnij płótna twego , nie krępuj się, wydłuż twe sznury, wbij mocno twe paliki! Bo się rozprzestrzenisz na prawo i lewo, twoje potomstwo posiądzie narody oraz zaludni opuszczone miasta. Nie lękaj się, bo już się nie zawstydzisz, nie wstydź się, bo już nie doznasz pohańbienia. Raczej zapomnisz o wstydzie twej młodości. I nie wspomnisz już hańby twego wdowieństwa. Bo małżonkiem twoim jest twój Stworzyciel, któremu na imię - Pan Zastępów; Odkupicielem twoim - Święty Izraela, nazywają Go Bogiem całej ziemi. Zaiste, jak niewiastę porzuconą i zgnębioną na duchu, wezwał cię Pan. I jakby do porzuconej żony młodości mówi twój Bóg: Na krótką chwilę porzuciłem ciebie, ale z ogromną miłością cię przygarnę. W przystępie gniewu ukryłem przed tobą na krótko swe oblicze, ale w miłości wieczystej nad tobą się ulitowałem, mówi Pan, twój Odkupiciel. Dzieje się ze Mną tak, jak za dni Noego, kiedy przysiągłem, że wody Noego nie spadną już nigdy na ziemię; tak teraz przysięgam, że się nie rozjątrzę na ciebie ani cię gromić nie będę. Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą.

(Ps 30,2.4-6.11.12a.13b)
REFREN: Sławię Cię Panie, bo mnie wybawiłeś
Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.

Panie mój, Boże, z krainy umarłych
wywiodłeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.

Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana
i pamiętajcie o jego świętości.
Gniew jego bowiem trwa tylko chwilę,
a łaska Jego przez całe życie.
Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem wesele.

Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną,
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament,
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.


Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla niego; wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

(Łk 7,24-30)
Gdy wysłannicy Jana odeszli, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w pałacach królewskich przebywają ci, którzy noszą okazałe stroje i żyją w zbytkach. Ale coście wyszli zobaczyć? Proroka? Tak, mówię wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana. Lecz najmniejszy w królestwie Bożym większy jest niż on. I cały lud, który Go słuchał, nawet celnicy przyznawali słuszność Bogu, przyjmując chrzest Janowy. Faryzeusze zaś i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży względem siebie, nie przyjmując chrztu od niego.


Św. Jan Chrzciciel został nazwany przez Jezusa największym spośród narodzonych z niewiasty. Jednakże najmniejszy w królestwie niebieskim jest większy od niego. Dzieje się tak dlatego, że do królestwa Bożego wchodzi się przez wiarę i chrzest, narodziny “z wody i z Ducha Świętego”. Bez żadnych zasług z naszej strony otrzymaliśmy dar uczestniczenia w tym, czego nie znał największy z proroków. Prośmy Boga o dar pokory i Bożej bojaźni, abyśmy nie przyjmowali Jego łaski na darmo, ale wydali w naszym życiu obfity owoc.
ks. Maciej Zachara MIC, „Oremus” Adwent – oktawa Narodzenia Pańskiego 2005, s. 79


środa, 14 grudnia 2011

14.12.2011

O Panie Jezu Chryste, wierzę w Ciebie, spraw, bym tak wierzył w Ciebie, abym Cię miłował. Prawdziwa wiara w Ciebie to miłować Cię: nie tak jak wierzyli szatani, którzy nie miłowali, i chociaż wierzyli, mówili: „Co nam do Ciebie, Jezusie, Synu Boży?” Daj, abym tak wierzył i wierząc miłował Cię, a nie mówił już: „Co mnie do Ciebie?”, lecz bym mówił raczej: „Ty mnie odkupiłeś, więc chcę należeć do Ciebie”.
Chcę Cię wzywać, lecz pomóż mi, abym nie tylko wydawał dźwięk głosu, pozostał zaś niemy w życiu... chcę wzywać Cię pogardzając światem; chcę wzywać Cię depcząc przyjemności ziemi. Chcę wzywać Cię mówiąc nie językiem, lecz życiem: świat jest mi ukrzyżowany, a ja światu. Chce wzywać Cię wspierając hojnie ubogich.
Połączę z prawdziwą wiarą godne życie, aby oddać Ci chwały, wypowiadając słowami prawdy, a czynami życie dobre
(św. Augustyn).

Jeśli dusza potrafi uwierzyć w tę „zbyt wielką miłość, jaka się nad nią pochyla”, można zastosować do niej to, co powiedziano o Mojżeszu: „Wytrwał w swojej wierze, jakby widział Niewidzialnego”.
O Panie, spraw, abym się nie zatrzymywała przy swych upodobaniach i uczuciach. Niech będzie obojętne dla mnie, czy Cię odczuwam, czy też nic, czy mię obdarzasz radością czy cierpieniem. Ja wierzę w Twoją miłość.
Im dusza więcej jest doświadczana, tym bardziej wzrasta jej wiara, ponieważ pokonuje wszystkie przeszkody, aby móc spocząć na łonie Miłości nieskończonej, dokonującej w niej jedynie dzielą miłości. Wobec tej duszy, żyjącej wiarą, o Boski Mistrzu, możesz szeptać w poufnym zwierzeniu te słowa, które niegdyś skierowałeś do Marii Magdaleny: „Zbawiła cię wiara twoja! Idź w pokoju”
(bł. Elżbieta od Trójcy Św.: Pierwsze rekolekcje 8).



Źródło:http://mateusz.pl/czytania/2011/20111214.htm

sobota, 26 listopada 2011

O św. Benedykcie


"Gdyby święty mąż przez czas dłuższy sta­rał się utrzymać siłą pod swą wła­dzą tych mni­chów, którzy nie tylko żyli cał­kiem odmiennie od nie­go, lecz jeszcze przeciw niemu wszyscy spis­ko­wa­li, przekroczyłby może granicę własnej wy­trzy­ma­łoś­ci i miarę ko­nieczną dla zachowania pokoju, a oko je­go ducha odwróciłoby się wtedy od światła kon­tem­placji. Dręczony codziennie ich brakiem dążenia do poprawy, mniej sam by do niej dążył, a tak mógł­by łatwo i sie­bie zgubić i tamtych nie pozyskać. Ile­kroć, bowiem wy­ciągają nas z nas samych nazbyt po­chła­niają­ce spra­wy zewnętrzne, zawsze wówczas, choć jesteśmy na­dal sobą, nie jesteśmy jednak ze so­bą, bo tracąc sa­mych siebie z oczu błąkamy się po zie­mi cudzej.
Według mnie, Piotrze, należy ze spo­ko­jem znosić współżycie z ludźmi złymi tam, gdzie nie brak również i dobrych, którym godzi się pomóc. Jeś­li jednak nie ma żadnej nadziei na owoce przy­no­szo­ne przez pracę z dobrymi, nie zawsze warto prze­zwy­ciężać trudności, jakich źli przysparzają, zwłasz­cza, gdy nie trzeba daleko szukać, by znaleźć oka­zję po­żyteczniejszej pracy dla Boga."

sobota, 12 listopada 2011

Pokora

Modlitwą o pokorę Ojcze,
dziś chcemy uznać się za pysznych
i niezdolnych do bycia pokornymi.

Ojcze, Ty wiesz, że chcemy,
by obraz Twego Syna był w nas widoczny
A jednak jesteśmy chorzy
na tego raka, który nas toczy,
a którym jest nasza pycha.

Najpierw chcę wyznać, że jestem pyszny:
jestem osobą straszliwie pyszną,
jestem złodziejem, który kradnie Twą chwałę,
zawsze starając się być pierwszym i w centrum
zainteresowania.

Dziś wyznaję,
że staram się nie tylko mieć więcej,
ale mieć więcej niż inni,
nie tylko wiedzieć więcej,
ale wiedzieć więcej niż ktokolwiek inny.
Nie tylko więcej móc,
ale móc więcej niż inni.

Przebacz mi, Ojcze pokorny, moją pychę,
która powoduje, że jestem w ciągłej
rywalizacji z innymi.

Już nie chcę dalej bronić siebie samego:
Ty jesteś moim obrońcą.
Już nie chcę dłużej opierać się na własnych siłach:
Ty jesteś moim wspomożycielem.
Już nie chcę wyprzedzać innych:
ale byś Ty wyprzedzał mnie.
Już nie chcę wzrastać sam, Panie:
ale byś Ty wzrastał we mnie.

Ojcze, dziękuję Ci za me ograniczenia,
bo dzięki nim poznaję, że potrzebuję Ciebie
i że potrzebuję moich braci.
Dlatego odważam się Ci powiedzieć:
nie uwalniaj mnie z tych ograniczeń,
dzięki Ci za nie,
dzięki za te defekty
i dzięki również za te grzechy,
bo poprzez nie rozpoznaję,
że ja sam nic nie mogę
i potrzebuję Ciebie.

Panie kontynuuj we mnie swoje dzieła.

Jeśli, abym dobrze pełnił ważną służbę,
pełen mocy Boga,
jest konieczne abym zniknął,
uczyń to Ojcze

Być może Ty się nie ukazałeś
w całej Twojej wielkości i mocy w
moim życiu, bo nie mam tego fundamentu
pokory, aby móc dobrze pełnić tę służbę
tak wielką,

Uczyń mnie pokornym Twoją pokorą, Ojcze.

Już nie chcę żyć ja,
ale by Chrystus żył we mnie.

poniedziałek, 31 października 2011

31.10.2011

(Rz 11,29-36)
Dary łaski i wezwania Boże są nieodwołalne. Podobnie bowiem jak wy niegdyś byliście nieposłuszni Bogu, teraz zaś z powodu ich nieposłuszeństwa dostąpiliście miłosierdzia, tak i oni stali się teraz nieposłuszni z powodu okazanego wam miłosierdzia, aby i sami mogli dostąpić miłosierdzia. Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie. O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą? Lub kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego [jest] wszystko. Jemu chwała na wieki. Amen.
(Ps 69,30-31.33-34.36-37)
REFREN: W dobroci Twojej wysłuchaj mnie, Panie.
Ja zaś jestem nędzny i pełen cierpienia,
Niech pomoc Twa, Boże, mnie strzeże.
Pieśnią chcę chwalić imię Boga
i wielbić Go, dziękczynieniem.

Patrzcie i cieszcie się, ubodzy,
niech ożyje serce szukających Boga.
Bo Pan wysłuchuje biednych
i swoimi więźniami nie gardzi.

Bóg bowiem ocali Syjon
i miasta Judy zbuduje,
tam będą mieszkać i mieć posiadłości.
To będzie dziedzictwem potomstwa sług Jego,
miłujący Jego imię przebywać tam będą.

(J 8,31b-32)
Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.
(Łk 14,12-14)
Jezus powiedział do przywódcy faryzeuszów, który Go zaprosił: Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.


„Odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.” Możemy sobie dziś postawić pytanie o motywy dobra, które czynimy. Dlaczego czynimy dobro? Z powodu czysto ludzkich „układów”, czy kierując się miłością? Czego się spodziewamy jako nagrody? Zauważenia i docenienia przez ludzi czy też nagrody od Pana? Według dzisiejszej Ewangelii tylko bezinteresowny dar serca udzielony potrzebującemu przynosi odpłatę, którą jest prawdziwe szczęście. Wybór należy do nas.
Ks. Jarosław Ropel, „Oremus” październik 2005, s. 136

JAM ZWYCIĘŻYŁ ŚWIAT

O Panie, Tyś mnie umiłował i udzieliłeś mi dobrej nadziei, pociesz i utwierdź moje serce we wszelkim czynie i dobrej mowie (2 Tes 2,16-17)
Św. Paweł wieziony z powodu Ewangelii i strapiony warunkami, w jakich znajdowało się chrześcijaństwo, pisał: „Zgodnie z gorącym oczekiwaniem i nadzieją moją, że w niczym nie doznam zawodu, lecz jak zawsze, tak i teraz z całą swobodą i jawnością Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć” (Flp 1, 20). Każdy apostoł potrzebuje tej niezłomnej nadziei, zakorzenionej w Chrystusie, który mimo wszystkich przeciwności zła odniesie zwycięstwo i zbawi ludzi przez oddanie się i ofiary, życie i śmierć swoich świadków. „Na świecie doznacie ucisku — powiedział Jezus — ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat!” (J 16, 33); i aby apostołowie nie czuli się samotni w chwili doświadczenia, zapewnił ich: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). Nade wszystko w chwilach ciemności, kiedy horyzont jest pozbawiony najmniejszego promienia światła, gdy nieprzyjaciel tryumfuje, przyjaciele zaś odstępują i nie widać sposobu wyjścia, apostoł powinien liczyć na niezłomne zwycięstwo Pana, na ciągłą Jego obecność i pomoc nawet wówczas, gdy są ukryte i niezrozumiałe. Apostoł jest pewien swojej nadziei, Bóg bowiem jest wszechmocny i chce, aby wszyscy byli zbawieni, ponieważ Jezus umarł i zmartwychwstał, aby dać życie światu, Jego obietnice bowiem są nieomylne: „bramy piekielne nie przemogą” (Mt 16, 15). Opierając się na tych przesłankach, żywi on „mocną nadzieję”, że w końcu łaska zwycięży. Lecz równocześnie, by nie narażać się na złudzenia, jest przekonany coraz bardziej o konieczności naśladowania Chrystusa w cierpieniu. „Jak Chrystus dokonał dzieła odkupienia... wśród prześladowań, tak i Kościół powołany jest do wejścia na tę samą drogę, aby udzielać ludziom owoców zbawienia. Ponadto jednak Kościół „mocą Pana zmartwychwstałego krzepi się, aby utrapienia... przezwyciężać” (KK 8) i z ufnością spełniać dalej swoje posłannictwo. Apostołowie zachowując taką postawę, zamiast trapić się z powodu cierpienia, dają świadectwo „silnej nadziei... aby móc pocieszać tych, którzy są we wszelkiego rodzaju ucisku, pociechą, jakiej sami doznają od Boga” (DK 13).
  • O Chryste, myślę o Twoim królestwie, którego jestem niegodny. Nie pragnę niczego innego jak Twojej woli. Uczyń ze mną, co chcesz, lecz kiedyś ukaż mi jasno swoje oblicze, o jedyny mój Umiłowany!...
       Niechaj przeniknie mnie optymizm chrześcijański, świadectwo najbardziej niezłomnej wiary w Twoje zwycięstwo, o Chryste. Mogę cierpieć na ciele i na duszy, o Chryste, lecz to niewiele znaczy, bo Ty jesteś uwielbiony. Któż mógłby przeszkodzić, abyś Ty nie zmartwychwstał? Czy istnieje jakie zło, które nie mogłoby zostać zwyciężone? Czy istnieje jaki smutek, którego radość nie mogłaby pokonać?
       To jest moja radość! Żyję już nie ja: moja radość, o Chryste, jest Twoją, o Synu Boży, zwycięzco przez swój krzyż. Nie chcę sprawić Ci przykrości poddając się zniechęceniu; gdybym szukał poza Tobą zwycięstwa, znaczyłoby to uznawać, że zostałeś zwyciężony.
       O Chryste, nawet gdyby wszystko mnie opuściło i gdyby wydawało się, że Ty mi już nie odpowiadasz, spraw, abym pamiętał przynajmniej, że Ty udzielisz mi jeszcze wiary, abym wyznał, że tylko Tyś jest Nauczycielem, że tylko Tyś jest Panem, że tylko Tyś jest Najwyższy, Jezu Chryste, Boże wieczny zwycięzco, i że w Tobie jestem w każdej chwili pewien mojego zwycięstwa (P. Lyonnet),
  • O męko Chrystusowa w świetle nie kończącej się wieczności!... O Jezu ukrzyżowany spraw, aby życie moje, które mi jeszcze pozostaje na tej ziemi, ożywiało się u stóp Twojego krzyża, zroszonego Twoją Krwią Przenajdroższą i gorzkimi łzami Matki Bożej Bolesnej, Matki Twojej i mojej...
       Wobec Ciebie, Panie, jestem grzesznikiem i prochem: przy życiu utrzymuje mnie Twoje miłosierdzie, któremu wszystko zawdzięczam i od którego wszystkiego się spodziewam; Tobie się poddaję, choćby mnie miały ogarnąć Twoje bóle i cierpienia, w bezwzględnym posłuszeństwie i w zgodności z Twoją wolą. Teraz bardziej niż kiedykolwiek, póki mi życia stanie, we wszystkim posłuszeństwo i pokój. Błagam Cię, daj mi gotowość na życie i na śmierć, Piotrową czy Pawłową, na przyjęcie wszystkiego, nawet więzienia, cierpień, klątwy i męczeństwa, za Kościół święty i za wszystkie dusze przez Ciebie odkupione. Zdaję sobie sprawę z powagi mego zobowiązania i drżę wiedząc, że jestem słaby i lichy. Lecz ufność pokładam w Tobie, o Chryste ukrzyżowany, i w Twojej Matce i patrzę w wieczność (Jan XXIII: Dziennik duszy, rok 1961),

sobota, 29 października 2011

29.10.2011r.

(Rz 11,1-2a.11-12.25-29)
Czyż Bóg odrzucił lud swój? żadną miarą! I ja przecież jestem Izraelitą, potomkiem Abrahama, z pokolenia Beniamina. Nie odrzucił Bóg swego ludu, który wybrał przed wiekami. Czyż nie wiecie, co mówi Pismo o Eliaszu, jak uskarża się on przed Bogiem na Izraela? Pytam jednak: Czy aż tak się potknęli, że całkiem upadli? Żadną miarą! Ale przez ich przestępstwo zbawienie przypadło w udziale poganom, by ich pobudzić do współzawodnictwa. Jeżeli zaś ich upadek przyniósł bogactwo światu, a ich pomniejszenie - wzbogacenie poganom, to o ileż więcej przyniesie ich zebranie się w całości! Nie chcę jednak, bracia, pozostawiać was w nieświadomości co do tej tajemnicy - byście o sobie nie mieli zbyt wysokiego mniemania - że zatwardziałość dotknęła tylko część Izraela aż do czasu, gdy wejdzie [do Kościoła] pełnia pogan. I tak cały Izrael będzie zbawiony, jak to jest napisane: Przyjdzie z Syjonu wybawiciel, odwróci nieprawości od Jakuba. I to będzie moje z nimi przymierze, gdy zgładzę ich grzechy. Co prawdą - gdy chodzi o Ewangelię - są oni nieprzyjaciółmi [Boga] ze względu na wasze dobro; gdy jednak chodzi o wybranie, są oni - ze względu na praojców - przedmiotem miłości. Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne.
(Ps 94,12-15.17-18)
REFREN: Pan nie odrzuca ludu wybranego
Błogosławiony mąż, którego Ty wychowujesz, Panie,
i pouczasz Twoim prawem,
aby mu dać wytchnienie
w dniach nieszczęśliwych.

Pan bowiem nie odpycha swego ludu
i nie odrzuca swojego dziedzictwa.
Sąd zwróci się ku sprawiedliwości,
pójdą za nią wszyscy ludzie prawego serca.
Gdyby Pan mi nie udzielił pomocy,
szybko by moja dusza zamieszkała w krainie milczenia.
A kiedy myślę: ”Moja noga się chwieje„,
wtedy mnie wspiera Twoja łaska, Panie.

(Mt 11,29ab)
Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem.
(Łk 14,1.7-11)
Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: Ustąp temu miejsca; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

Zaskakuje nas ogrom Bożego miłosierdzia i inwencji, z jaką Bóg posługuje się ludzkimi upadkami dla wyprowadzenia tym większego dobra. Naród wybrany odrzucił Chrystusa, ale Bóg nie tylko nie odrzucił swego ludu, lecz sprawił, że przez jego grzech zbawienie stało się udziałem pogan. To może być zgorszeniem dla niektórych. Bóg jednak pragnie doprowadzić do zbawienia wszystkich ludzi! On patrzy dalej niż my i uchyla przed nami rąbka swej tajemnicy, co skłania nas, ochrzczonych, do pokory i napełnia nadzieją.
Ks. Jarosław Ropel, „Oremus” październik 2005, s. 116

DŁUŻNICY EWANGELII

Niech moja wiara i apostolstwo nie opierają się na mądrości ludzkiej, lecz tylko na Jezusie Chrystusie, i to ukrzyżowanym (1 Kor 2, 2)
W Kościele nie przestaje rozbrzmiewać nakaz Jezusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15). W każdym okresie historii Kościół „czuje się zobowiązany szerzyć wszędzie orędzie ewangeliczne” (Paweł VI), które jest „po wszystkie czasy źródłem całego jego życia” (KK 20). Sobór Watykański II, głęboko przeświadczony o tym zadaniu, pobudza wszystkich katolików do uczestniczenia w nim w miarę własnych obowiązków i możliwości, aby szukali „okazji do głoszenia Chrystusa, bądź to niewierzącym, by ich doprowadzić do wiary, bądź wierzącym, by ich pouczyć, umocnić i pobudzić do gorliwszego życia” (DA 6); przypomina jednocześnie słowa Apostoła: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!” (1 Kor 9, 16). Urzędowe głoszenie Ewangelii dotyczy hierarchii i tych wszystkich, którzy otrzymali kapłaństwo, jednak i zwykli wierni powinni wnosić tu swój udział „na wzór owych mężów i niewiast, którzy wspomagali Pawła w głoszeniu Ewangelii”, pamiętając, że „wielu ludzi może usłyszeć Ewangelię i poznać Chrystusa jedynie za pośrednictwem bliskich im osób świeckich” (DA 10. 13). Każdy prawdziwy chrześcijanin powinien stać się heroldem Ewangelii, bądź to żyjąc nią doskonale, bądź to głosząc ją stosownym słowem nacechowanym miłością i odwagą we własnym środowisku.
Apostoł, zwłaszcza jeśli jest kapłanem, powinien czuć się dłużnikiem Ewangelii względem wszystkich, a zatem obowiązany jest stać się „niewolnikiem wszystkich... dla słabych słabym”, dla biednych biednym, dla małych małym, „wszystkim dla wszystkich” (1 Kor 9, 19. 22), byle tylko służyło to przyjęciu słowa Boga. Jego programem powinno być: „Wszystko czynię dla Ewangelii” (tamże 23). „Troska o zbliżenie się do braci nie powinna przeradzać się w osłabianie czy też umniejszanie prawdy. Dialog nasz nie może być słabością, zwłaszcza kiedy dotyczy obowiązków względem naszej wiary” (Paweł VI), Roztropność może wymagać stopniowego i przystosowanego do rozmaitych umysłowości wyjaśnienia, lecz wierność Ewangelii winna pozostać nienaruszona, tylko bowiem Ewangelia jest „mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego” (Rz 1, 16). A „tylko ten, kto całkowicie jest wierny nauce Chrystusa, może skutecznie apostołować” (Paweł VI).
  • O Chryste, dopomóż mi dawać Ciebie duszom, dawać Twoją Ewangelię, skarby Twojej łaski, obecność Twoją i Twojego Ducha Świętego w duszy, modlitwę wewnętrzną, pokój i wszechmoc boskiego zjednoczenia... Ty uczyniłeś mnie sługą Ewangelii, abym głosił Ewangelię, to jest tajemnicę chrześcijańską, bezpośrednie i żywe obcowanie Trójcy Przenajświętszej z ludzkością...
       Dopomóż mi utrzymywać umysł i serce wiernych przy Tobie, o Chryste, Królu, Kapłanie, Głowo Kościoła; z Duchem Twoim, który przenika i objawia głębokości Boga, a przez Ciebie, z Trójcą Przenajświętszą. Pragnę karmić się słowem Objawienia obcując nieustannie z Pismem świętym... Daj mi zrozumieć, że ani bystrość umysłu, ani kultura świecka nie potrafią przygotować do tajemnicy łaski, lecz jedynie ogołocenie wewnętrzne, prostota, duch modlitwy i zdania się na Ciebie. Ukształtuj we mnie, o Panie, duszę dziecka, lojalną, ufającą, uległą. Obym umiał oddawać, w mojej posłudze pasterskiej, najważniejsze miejsce nauce i duchowi modlitwy, bo mogę dawać tylko to, co sam posiadam.
       Spraw, aby mnie przenikało coraz głębiej Twoje wewnętrzne natchnienie, abym był coraz bardziej uważny na natchnienia i działanie Ducha Świętego we mnie; wówczas wiara moja stanie się jaśniejsza, a gorliwość bardziej apostolska, słowo bardziej przekonywające i mniej będę wątpił w skuteczność mojej misji (D. Mercier).
  • Drogą, na której znajdujemy nasze zbawienie, jesteś Ty, o Chryste Jezu, Arcykapłanie ofiar naszych, Orędowniku i Obrońco słabości naszej. Przez Ciebie wpatrujemy się w niebiosa wysokie, przez Ciebie, jak w zwierciadle, oglądamy niepokalane i dostojne oblicze Boże. Przez Ciebie otwarły się oczy serca naszego, przez Ciebie nierozumny i przyćmiony umysł nasz rozwiera się ku światłu przedziwnemu. Przez Ciebie chciał nam Pan dać skosztować mądrości nieśmiertelnej (św. Klemens Rzymski).

28.210.2011r. Święto świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza

(Ef 2,19-22)
Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga - zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.
(Ps 19,2-5)
REFREN: Po całej ziemi ich głos się rozchodzi
Niebiosa głoszą chwałę Boga,
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
Dzień opowiada dniowi,
noc nocy przekazuje wiadomość.
Nie są to słowa ani nie jest to mowa,
których by dźwięku nie usłyszano:
Ich głos się rozchodzi po całej ziemi,
ich słowa aż po krańce świata.
(Łk 6,12-19)
W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą. Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.

W dzisiejsze święto Apostołów Szymona i Judy Tadeusza warto uzmysłowić sobie, że powołani przez Chrystusa uczniowie nie stali się od razu święci. Przeciwnie, byli takimi samymi ludźmi, jak my, i do końca swojego życia pozostali grzesznikami. Wyróżniało ich to, że dali się zaprosić Jezusowi do cudownej przygody, do pójścia za Nim, do życia z Nim na co dzień. Takie zaproszenie Chrystus kieruje do każdego z nas. Tym jest chrześcijaństwo.
Ks. Jarosław Ropel, „Oremus” październik 2005, s. 113

WSZYSTKO, CO JEST PRAWDZIWE...

Panie, obym się karmił słowami wiary i dobrej nauki, wiodącej do życia w pobożności (1 Tm 4, 6; Tt 1, 1)
Do celów apostolstwa „bardzo pomogą cnoty, które słusznie cieszą się uznaniem w społeczności ludzkiej, jak: dobroć serca, szczerość, siła i stałość ducha, ustawiczna troska o sprawiedliwość, ogłada towarzyska” (DK 3). Sobór Watykański II postuluje więc, by apostołowie pielęgnowali te wartości przyrodzone, które otwierają drogę do dialogu i przygotowują serca na przyjęcie orędzia Ewangelii. Są to czysto naturalne aspekty postępowania, cnoty najpierw jako człowieka, a potem chrześcijanina, mają one jednak wielkie znaczenie, ponieważ bez nich apostoł nie może wywierać wpływu na innych. Prostactwo, niecierpliwość, brak uprzejmości są często przyczyną, że wielu, zrażonych, się oddala.
Paweł VI, mówiąc o dialogu jako środku przekazu Ewangelii, tak kreśli cechy apostoła: „nie jest nadęty pychą, nie jest złośliwy, nie obraża. Jego autorytet jest wewnętrzny dzięki prawdzie, jaką wykłada, miłości, jaką szerzy, przykładowi, jaki daje... Jest spokojny; unika gwałtowności, jest cierpliwy; jest wspaniałomyślny... Dialog prowadzony w ten sposób urzeczywistnia połączenie prawdy i miłości, rozumu i uprzejmości”. Nietrudno wywnioskować, ile cnót ludzkich i chrześcijańskich trzeba posiadać, aby dojść do takiej postawy. To również wchodzi w zakres ascetycznej pracy apostoła nad sobą, powinien on bowiem kierować swoim postępowaniem w taki sposób, aby mógł się zbliżyć do wszystkich, budząc zaufanie, otuchę, sympatię, nie dla niemądrej osobistej zarozumiałości, lecz aby móc prowadzić ludzi do Boga. W tym znaczeniu powiedziano, że apostoł powinien być „doskonałym dżentelmenem” (Newman), a św. Teresa od Jezusa zalecała swoim córkom: „Starajcie się... o ile to być może bez obrazy Bożej, być uprzejme i tak ze wszystkimi postępować, by im przyjemną była rozmowa z wami... im która jest doskonalsza, tym większą w całym swoim zachowaniu powinna okazywać uprzejmość i dobroć, aby siostrom miło było z nią przestawać... Jeśli chcecie przynieść im pożytek i pozyskać sobie ich serca, winnyście się starać unikać wszelkiej szorstkości” (Dr.d. 41, 7).
  • Ty, o Panie, nie żądasz ode mnie, abym był nauczycielem polityki, sztuki wojennej, wiedzy ludzkiej... chcesz, abym był nauczycielem miłosierdzia i prawdy. Udziel mi wielkiej dyskrecji i pobłażliwości w sądach o ludziach i wydarzeniach; spraw, abym modlił się specjalnie za tych, którzy są powodem mego cierpienia; abym we wszystkim okazywał wielką dobroć, bezgraniczną cierpliwość, pamiętając o tym, że każde inne uczucie nie jest zgodne z duchem Ewangelii i doskonałością ewangeliczną. Zgadzam się chętnie być niczym, byle tylko zatryumfowała miłość. Choćby mnie miano zdeptać, chcę być cierpliwy i dobry aż do heroizmu. Tylko wtedy... zasłużę na udział w Twoim kapłaństwie, o Chryste Jezu, który za cenę uległości, upokorzenia i cierpienia stałeś się prawdziwym i jedynym lekarzem i Zbawcą całej ludzkości.
       Naucz mnie zawsze mówić prawdę, ale łagodnie... dopomóż mi zawsze odpłacać dobrem za złe i przekładać Ewangelię ponad sztuczki ludzkiej polityki.
       Lecz przede wszystkim i zawsze będę się starał o to, by w moim życiu wewnętrznym i w działalności zewnętrznej odbijał się Twój obraz, o Jezu cichy i pokornego serca (Jan XXIII: Dziennik duszy, rok 1940, 1930, 1936, 1931).
  • O Dziewico Najświętsza, wyjednaj mi od Ducha Jezusa Syna Twojego... dary rozumu i umiejętności, abym się stał światłem dla dusz.
       Naucz mnie, o Matko, wyjaśniać, jak Ty umiałaś wypełniać Pismo święte; jak potrafiłaś rozważać je w milczeniu i zachowywać w swoim sercu. Zachowaj mnie pokornym, przypominając mi, że tu nie chodzi o jakąkolwiek książkę i że nie trzeba, abym się zmuszał do jej zrozumienia, lecz że trzeba, abym był bardzo posłuszny, stawszy się pokornym, oderwanym od wszystkiego, abym umiał cierpieć i modlić się nieustannie, by móc osiągnąć tę mądrość.
       O Matko, Ty, któraś zrozumiała Boga lepiej niż ktokolwiek inny, spraw, abym się wyrzekł pychy rozumu i nie zaliczał się do liczby mądrych i roztropnych świata, przed którymi są zakryte tajemnice Boże. Spraw, abym był bardzo mały, abym mógł wejść w krąg Objawienia, aby okryła i ogarnęła mnie prawda. O Matko, daj, abym mógł promieniować prawdą, którą jest Twój Syn.
       Rozpal we mnie pragnienie Królestwa; niech ono będzie moim jedynym celem, niech nie istnieje dla mnie podwójny sposób patrzenia na rzeczy: jeden chrześcijański, a drugi świecki; lecz niechaj odczuwa się we mnie, że ten, kto posiada ducha Królestwa, jest szczęśliwy i pokój czyniący, pełen jasności i optymizmu, mocny i wielkoduszny, że pochłania go miłość pokorna i podbijająca. O Matko, spraw, abym był takim jak Ty! (P. Lyonnet)