sobota, 7 maja 2011

Moja prezentacja maturalna z języka polskiego


Pomimo prostoty i braku kunsztu ma w sobie coś, coś co wyniosłam z chłonięcia lekcji, książek, tomików. Powstała trzy lata temu.

Radość z codzienności i pochwała życia w poezji polskiej.

Teorią kształtowania szczęśliwego życia jest felicytologia. Odpowiada ona na pytanie „jak żyć?”, a jako jedną z możliwych koncepcji przedstawia radowanie się z codzienności i chwalenie bytu doczesnego. Afirmacje ludzkiego żywota propaguje wiele utworów w poezji polskiej wliczając się tym samym do grona literatury moralistycznej. Najwięcej tego typu liryki ojczystej znajdujemy w trzech epokach literackich, a mianowicie w renesansie, Młodej Polsce i dwudziestoleciu międzywojennym. Między postawami kreowanymi przez poszczególnych twórców istnieją zarówno podobieństwa jak i różnice.
Mikołaja Reja nie można nazwać typowym humanistą, choć bez wątpienia był człowiekiem renesansu. Należący do najwybitniejszych dzieł poety „Żywot człowieka poczciwego” to poemat parenetyczny, propagujący wzór osobowy szlachcica – ziemianina.
Życie idealnego zarządcy majątku oparte jest przede wszystkim na zadowoleniu, które czerpie z wykonywania codziennych obowiązków. Jest wymagającym, ale łagodnym i łaskawym panem. Dopinguje do działania, nagradza efekty, podtrzymuje radość życia w gospodarstwie.
Zwierzęta uważa za dobre i ofiarowane przez Boga, aby pomagały w pracach, przysparzały uciech, dostarczały pożywienia. Warto zauważyć, że doskonały szlachcic wykazuje postawę franciszkańską, która przejawia się w prostocie życia, pokorze wobec Stwórcy, radości istnienia i umiłowaniu przyrody.
Ziemianin ma być dla otoczenia nieskazitelnym wzorem moralnym, ma odznaczać się niezwykłą gospodarnością i pracowitością. Postępując zgodnie z przykazaniami trwa w spokoju własnego sumienia. Ufa w siłę rozumu, zachowując specyficzny dystans wobec świata w myśl antycznej zasady „aurea mediocritas”.
Szlachcic znajduje także czas na zabawę na świeżym powietrzu oraz korzystanie z dóbr, które przynoszą kolejne pory roku. Jednak wszystko zgodnie z filozofią epikurejską, czyli z umiarem i w odpowiednim czasie.
Pogoda ducha, nawet pod koniec życia, jest bardzo ważna, dlatego gospodarz powinien zawsze postępować tak, aby niczego nie żałować. Dzięki stateczności i cnocie poczciwy ziemianin wykazuje stoicką postawę pogodzenia z końcem żywota, który jest dla niego obiecanym wdzięcznym portem, szczęśliwą metą, do której spokojnie płynął przez cały swój byt doczesny.
Renesansowym humanistą bez wątpienia możemy nazwać Jana Kochanowskiego, który to inspiracji do stworzenia swojej własnej filozofii szczęścia szukał wśród poglądów starożytnych mędrców.
Podmiotem lirycznym, a zarazem bohaterem pieśni XX ksiąg pierwszych jest poeta wyrażający w karczmie poglądy na temat życia. Wychwala on zabawę i szaleństwo, które są częścią ludzkiego bytu, jednak zaznacza, że powinno im się oddawać w odpowiednim czasie. Zachowanie ładu i porządku w świecie jest możliwe, jeśli harmonie uzyska się w sobie samym. Taka stateczność to gwarancja pogody ducha podczas igraszek Fortuny, która każdego tak samo na przemian obdarowuje raz szczęściem a raz pechem. Trzeba, więc żyć chwilą, utrzymując wewnętrzną równowagę i nie tracić czasu na zbytnie rozmyślanie. Bo „panta rei”, a Bóg już wszystko zaplanował i tylko On wie, co nas czeka następnego dnia.
Fraszka ”Na zdrowie” ukazuje jak niebagatelny wpływ na doznawanie radości w życiu ma prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Według podmiotu lirycznego ten szlachetny stan doceniamy dopiero, gdy go utracimy. Wszystko, co doczesne uszczęśliwia, pod warunkiem, że nie jesteśmy chorzy. Najdroższym skarbem jest dopisujące zdrowie, które nawet w biedzie pozwala cieszyć się z codzienności i nadaje życiu sens.
Jednym z ewoluujących wraz z Młodą Polską poetów jest Jan Kasprowicz. Zaczynając, jako dekadent i buntownik kończy twórczością przynoszącą wyciszenie, pogodzenie się ze światem i Bogiem, którą reprezentuje tom „Księga ubogich”.
W wierszu należącym do tego zbioru, oznaczonym po prostu rzymską cyfrą trzy, podmiot liryczny chwali życie w skromnym drewnianym domku na fundamencie skalnym. Człowiek w nim mieszkający nie zawraca sobie głowy tym, co dzieje się na świecie. On znalazł swoje miejsce na ziemi, swoją własną arkadie, gdzie świeci słońce, a wokół rośnie las. Obcowanie z przyrodą napełnia go otuchą i działa uspokajająco. Wyraża franciszkański zachwyt światem, jako dobrym i pięknym dziełem bożym i głosi korzyści płynące z zasady poprzestawania na małym. Utwór ten zwraca uwagę na radość i szczęście płynące z rzeczy drobnych, zwykłych, codziennych. Bohater wiersza wyznaje kult człowieka prostego i upodabnia się do niego przejmując ten sam system prymitywnych zasad moralnych. Ludowy stoicyzm połączony z chrześcijańską pokorą traktują cierpienie i śmierć, jako oczywiste składniki ludzkiej egzystencji. Brak pośpiechu i niszczących emocji a także świadomość własnych ograniczeń chronią bohatera przed zatratą sensu a nawet napawają go entuzjazmem życia.
Kolejnym i jakże wybitnym twórcą modernizmu jest Leopold Staff. W wierszu pt. „Życie bez zdarzeń” zawarł on swoistą receptę na szczęście.
Podmiot liryczny utworu snuje wizje życia spokojnego, ustabilizowanego, wolnego od napięć i trosk. Ujawnia swoją wielką tęsknotę do zwyczajnej codzienności, wypełnionej pracą i radością każdego nadchodzącego poranka. Gdzie wszystko jest już zaplanowane. Wysiłek czyni sen zdrowszym i mocniejszym. Wolne dni nadają się na obserwacje i zachwyt przyrodą, na słuchanie śpiewu ptaków. W chwilach smutku zmysły koi muzyka. Życie przemija, ludzie rodzą się, umierają, nadchodzą kolejne pory roku, nie dzieje się nic szczególnego. Nie powinno się oczekiwać od życia zbyt wiele, trzeba je po prostu przeżyć uczciwie w zgodzie ze światem i samym sobą. Przyjęcie takiej postawy czyni zwyczajnego człowieka szczęśliwym. Ta, zdawałoby się, szara codzienność cieszy i jest tak naprawdę czymś niepowtarzalnym i wyjątkowym, nadającym sens ludzkiej egzystencji.
Nieco odmienną wizje szczęścia przedstawia „Przedśpiew”. Podmiot jest zarazem włóczęgą, jak i artystą, mędrcem, jednostką wrażliwą na piękno. Doznał wielu smutków i boleści, jednak nadal głosi pochwałę bytu doczesnego. Kochał, widział śmierć, narodziny i wie, że wszystko do czegoś prowadzi, wszystko jest potrzebne. Godzi się z życiem takim, jakim jest i stawia je na czele wszelkich wartości. Darzy ludzi zrozumiem, odczuwa miłość do świata oraz ufa w jego porządek.
Jednym z przedstawicieli epoki dwudziestolecia międzywojennego, należącym do słynnego ugrupowania Skamander jest Julian Tuwim. Wiersz „trzy gwiazdki” jest charakterystyczny dla pierwszego okresu jego twórczości.
Podmiot liryczny tego utworu cieszy się tym, że żyje i może oddychać. Czuje się tak jakby cały świat należał do niego. Radość wyraża za pomocą własnego ciała, krzyczy, pręży ramiona. Jest pełen energii, dynamiki, swobody. Jego egzystencje tworzą proste codzienne fizjologiczne czynności, ukazujące siły witalne. Głosi afirmacje bytu, jako procesu biologicznego. Jest szczęśliwy, nawet z tak błahego powodu jak płynięcie krwi w żyłach.
Wiersz „Do krytyków”, jak sam tytuł wskazuje jest przytykiem w stronę „szanownych panów”, którzy nie tolerują poezji bez patriotyczno-politycznego charakteru. Tuwim pokazuje im zwykłe codzienne życie, które także może być tematem poezji. Podmiot w utworze zachwyca się pełną ekspresji jazdą tramwajem. Cieszy się z uroków wycieczki. Czuje zapachy, słyszy dźwięki, widzi kolory. Obserwuje wiosenny świat dookoła, co daje mu niesamowitą radość. Niczym dziecko napawa się każdym zakrętem, każdym doznaniem. Samo istnienie wystarcza mu do szczęścia.
Innym przedstawicielem Skamandrów jest Kazimierz Wierzyński. Bez wątpienia można go nazwać mistrzem wydobywania poezji z samej tylko radości istnienia.
Jego „Zielono mam w głowie” jest wypowiadaną przez podmiot liryczny pochwałą życia poety, który inaczej niż wszyscy odbiera codzienność. Jego wyobraźnia ciągle pracuje, kwitną w niej coraz to nowe wrażenia, skojarzenia. Ta szczególna wrażliwość, a zarazem wyjątkowość, ma źródło w młodości. Poeta odbiera piękno otoczenia, syci się nim, napawa i emanuje radością, zarażając nią innych. Pozbawiony jest zmartwień. Dziecięca wesołość i beztroska tworzą go podobnym temu, co najpiękniejsze w przyrodzie, czyli wiośnie. Wtedy nie tylko natura się odradza, ale też i ludzie, patrząc na ten cieplejszy, barwniejszy świat.
„Manifest szalony” nie mówi bezpośrednio o radości istnienia. Jest on raczej wezwaniem do poetów, aby zerwali z dawnymi kanonami poezji. Ma ona chwalić codzienność, podkreślać jej bzdurność, bezsens. Życie jest piękne, bo nie jest sztuką pojmowaną, jako obiekt sakralny. Życie to szaleństwo, odrzucenie rozumu, naturalność i bycie sobą. To właśnie paradoksy, dziwaczność i wszelkie sprzeczności świata budują go i budzą w nas zachwyt. I twórczości o takiej prawdziwej tematyce potrzebują odbiorcy.
Wszystkie przedstawione przeze mnie utwory kreują postawę radości z życia i pochwały codzienności. Różnią się jednak celem przekazu i genezą na podstawie, której poeci zdecydowali się propagować właśnie taki wzorzec istnienia.
Renesans to przede wszystkim powrót do tego, co antyczne. Właśnie ze starożytnych filozofii czerpał zarówno Mikołaj Rej jak i Jan Kochanowski. Tak, więc w ich utworach znajdujemy namowę do życia według poglądów stoików i epikurejczyków, słyszymy nawołanie do Horeckiego „chwytania dnia” i wierności zasadzie złotego środka Arystotelesa. Dowiadujemy się jak nieprzecenioną wartością jest cnota, zdrowie i jak bardzo potrafi nas zaskoczyć Fortuna, od której jednak silniejszy jest Bóg, któremu trzeba zaufać, idąc za przykładem św. Franciszka.
Mniej, lecz jakże wymownie czerpali z antyku młodopolscy twórcy. Zarówno Kasprowicz jak i Staff powtórzą za renesansem wierność starożytnym wzorcom, ideałom i filozofii. Wyróżnia ich jednak inny kunszt, większy nacisk na wyszukaną formę przekazu. Poza tym nieznany w renesansie był dekadentyzm i katastrofizm końca XIX wieku, z którym zmierzył się Kasprowicz. Ani nietscheanizm i schopenhaueryzm, między którymi oscylował Staff. W odrodzeniu brak było innych koncepcji. Dlatego modernistyczne wzorce uważam za bardziej przemyślane i bliższe praktyczności.
            Dwudziestolecie nie czerpie z żadnych dawnych filozoficznych skarbców. I to właśnie je wyróżnia. Tuwim i Wierzyński, jako poeci Skamandra postulowali całkiem nowy pogląd na życie. Wojna się skończyła, Polska jest wolna, czas na zasadniczą zmianę. A więc przede wszystkim należy cieszyć się z życia, jako najwyższej wartości. Poezja nie jest już ani patetyczna, ani martyrologiczna, Jest całkowicie wolna i obowiązuje niczym nieograniczona swoboda pisania. Tematem staje się życie codzienne, zachwyt wszystkim, co nas otacza, nawet najbardziej błahymi rzeczami. Witalizm, siła, optymizm, zabawa, radość istnienia, tym emanuje skamandrycka liryka. Obaj twórcy wyrażali te postulaty czyniąc odbiorcą potencjalnego czytelnika, jak i stawiając zarzuty i odpowiadając na krytykę innych poetów epoki.
            Skoro motyw radości życia i pochwały codzienności jest stale obecny w literaturze, można by się zastanowić nad tym, co jest tak szczególnego w tej postawie. Jednak to już temat na kolejną, odrębną prezentacje.

Wiem - znalezione na kartach internetu

"Wiem,
     że jeżeli tysiącami umierają z głodu,
     gdy inni w tym samym czasie umierają z przejedzenia,
     to dlatego, że nie umieliśmy dzielić zboża
     i wypiekać chleba dla naszych braci.
Wiem,
     że jeżeli tylu młodych ucieka się do przemocy,
     aby siłą odebrać to, czego ich pozbawiono,
     to dlatego, że narodzili się na skutek błędu, przypadku
     albo, że rodzice-dzieci potrzebowali ich jak zabawki
     po samochodzie i piesku.
Wiem,
     że jeżeli ludzie widzą na stronicach książki,
     tylko czarne i nieme znaki, to dlatego,
     że niektózy zachowali wiedzę dla siebie jako dar zastrzeżony.
Wiem,
     że jeżeli ziemia jest własnością i źródłem korzyści dla niektórych,
     a warsztatem pracy i trudu dla pospólstwa,
     to dlatego, że ludzie zapomnieli,
     iż ziemia jest dla wszystkich,
     a nie tylko dla najsilniejszych.
Wiem,
     że jeżeli niektórzy ludzie, co jest zgodne z prawdą,
     są lepiej niż inni obdarowani inteligencją, zdrowiem, odwagą,
     ich bogactwem są długim względem ogołoconych,
     wiem również, że zbyt często ten dług się powiększa
     bez możliwości spłacenia.
Wiem,
     że jeżeli miliony ludzi żyją,
     nie mając możliwości w sposób wolny i odpowiedzialny
     zając swojego miejsca w budowie świata,
     to dlatego, że niektórzy uważają się za panów z urodzenia,
     potrzebujących niewolników,
     by modli pozostać na szczycie.
Wiem,
     że jeżeli miliony więźniów kona w obozach
     lub wyje od zadawanych tortur,
     to dlatego, że ludzie mienią się posiadaczami prawdy
     i zabijają powoli ciało, aby uśmiercić myśl.
Wiem również i podziwiam,
     że wszędzie ludzie odważni prostują się
     i rzucają swoje krwawiące ciała do walki o sprawiedliwość i pokój,
     ale wiem także, że z ciała bojownika,
     który walczy bez serca,
     nie może zrodzić się zwycięstwo,
     bo walka bez miłości jest walką na próżno
     krew, którą wytoczą, przyzywa inną krew.
Wiem... o wielu jeszcze innych rzeczach. Ty wiesz również, ale może nie masz odwagi słychać, może nie masz odwagi patrzeć...?
Bądź odważny!
Spójrz na tę tragiczną ludzkość broczącą krwią, jak się wlecze drogą krzyżową historii.
Usłysz jej krzyki, które wznoszą się z ziemi, gromadzą się w jeden wielki krzyk nocy: PRAGNĘ!
     Powtarzam Ci, ludzkość cierpi i umiera,
     torturowana, krzyżowana z winy ludzi,
       z naszej winy wobec wszystkich.
Michel Quoist"