piątek, 29 sierpnia 2014

Mk 6,17-29

"Nie mam wpływu na to, jak inni będą mnie postrzegali. Choćbym nie wiem, jak się starała, i tak to, co zrobię czy powiem, może zostać – i z reguły zostaje inaczej odebrane, zrozumiane, przeinaczone. Szkoda czasu i życiowej energii na prostowanie i wyjaśnianie, gdyż nie jestem w stanie sprawić, by drugi człowiek zmienił swoje zdanie o mnie, jeśli on sam nie będzie zainteresowany poznaniem prawdy.
Św. Jan Chrzciciel to wzór człowieka, którego nie obchodzi to, jak inni odbiorą jego słowa, jego czyny. On robił swoje, wypełniając aż do śmierci wolę Boga.
Dlatego, mimo że zginął, nadal żyje. Nie został zwyciężony przez Herodiadę."

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Na dobranoc i dzień dobry

Tak bardzo chcemy wszystko od razu. Tymczasem na każde wydarzenie naszego życia potrzebny jest odpowiedni moment. Warto zatem poczekać, a nie wyprzedzać faktów. Szczególnie dotyczy naszego rozwoju fizycznego, psychicznego i duchowego. Musimy zachować spokój w tym względzie, gdyż przyspieszanie rozwoju któregokolwiek z tych elementów, może zakończyć się dramatem…

Jezus wiedział, że musiał przygotować się do misji, która była dana mu przez Ojca. Tego procesu uczenia się nie dało się przyspieszyć, gdyż nasze życie, to proces, któremu musimy się poddać. Jest to czas, który jest nam dany, ale i zadany dla naszego rozwoju fizycznego, psychicznego i duchowego. Dobre przygotowanie się do misji jest gwarantem dobrego jej wykonania i zrealizowania wszystkich podjętych wyzwań i zamiarów…

piątek, 22 sierpnia 2014

Ludzie światła

"Lat wiele upłynęło a ja ciągle mam przed oczami ten niezwykły widok. Palce biegnące po zapisanej alfabetem Braille’a Biblii, głos zapowiadający narodowi kroczącemu w ciemności dzień, w którym ujrzy światło, i twarz. Twarz będąca światłem. Twarz będąca zwiastunem bardziej czytelnym niż sam głos. Wystarczyło patrzeć na twarz.

„Misja chrześcijan polega na przyjęciu Ducha Świętego, który będzie poruszał się w ciałach i umyśle” (o. J. Bashobora). Jak Maryja.

Ludzie światła. Zawsze gotowi przyjąć niespodziewane, niezrozumiałe, tajemnicze; podążać w nieznane za tym, co niewidoczne dla oczu. Nieświadomi tego, że krocząc w ciemnościach, niekiedy po omacku, sami stali się latarniami, niosącymi światło nieziemskiego pochodzenia."

Czytania mszalne rozważa ks. Włodzimierz Lewandowski

ks. Jacek Stryczek, GN 33/2014 Kraków

"Wrażliwość – czy jest kluczem do poznania? Bo jeśli mówimy o wrażliwym człowieku, myślimy o kimś, kto odbiera więcej niż inni informacji z otaczającego świata.

Wrażliwość można sobie wyobrazić jako dodatkowe oko, poszerzone pole poznania. Choć nie do końca. Bo różnica między okiem a wrażliwością jest taka, jak między poznaniem a doznaniem. Oko leniwie patrzy na krajobraz. Poznaje. Ale nagle chmura odsłania słońce. Oko jest jakby uderzone światłem. Trzeba przysłonić je ręką, przymknąć. Doznało światła. Wrażliwość jest właśnie doznaniem. Jest poznaniem wchodzącym w głąb człowieka.

Gdy myślę o wrażliwości, często wyobrażam sobie ranę, ciętą ranę, do której ktoś wkłada palec. Wiadomo, co będzie. Przeszywający ból. Bo właśnie wrażliwość jest jak wzmacniacz. To, co na zewnątrz, dociera do środka, ale z niespotykaną siłą. Nie jest łatwo być wrażliwą osobą. Jeśli się ktoś na to zdecyduje, będzie miał w środku „pełno informacji”. Nieobojętnych. Dlatego niewiele osób decyduje się na bycie wrażliwym. Lepiej ubrać okulary przeciwsłoneczne, zabandażować ranę. Zamknąć się i na wszelki wypadek nie wiedzieć. Jest taka modlitwa do Ran Pana Jezusa..."
 

Modlitwa do ran Pana Jezusa

O mój Jezu Ukrzyżowany, uwielbiam bolesną Ranę Twojej lewej nogi i przez tę Ranę udziel mi łaski unikania okazji do grzechu.
O mój Jezu Ukrzyżowany, uwielbiam bolesną Ranę Twojej prawej nogi i przez tę Ranę udziel mi łaski ustawicznego kroczenia drogą cnoty.
O mój Jezu Ukrzyżowany, uwielbiam bolesną Ranę Twojej lewej ręki i przez tę Ranę nie dozwól abym stanął po lewej stronie z potępionymi w dniu sądu.
O mój Jezu Ukrzyżowany, uwielbiam bolesną Ranę Twojej prawej ręki i przez tę Ranę błogosław mojej duszy i zaprowadź ją do Królestwa Twego.
O mój Jezu Ukrzyżowany, uwielbiam bolesną Ranę Twego boku i przez nią zapal w mym sercu ogień Twojej miłości, bym Cię kochał coraz więcej.
Głowo czci najgodniejsza, za nas cierniem ukoronowana i trzciną bita - pozdrawiam Cię.
Twarzy przenajświętsza, za nas oplwana, spoliczkowana i krwią zbroczona - pozdrawiam Cię.
Pełne słodyczy oczy mego Zbawiciela za nas łzami zalane - pozdrawiam Was.
Usta błogosławione, za nas żółcią i octem napawane - pozdrawiam Was.
Uszy Boskie, szyderstwami i bluźnierstwami za nas udręczone - pozdrawiam Was.
Ciało Jezusowe, za nas na krzyżu zawieszone, okryte ranami, obumarłe i pogrzebane - pozdrawiam Cię.
Serce najświętsze, któreś zostało za nas otwarte na krzyżu - pozdrawiam Cię.
Pozdrawiam Was najwyższego uwielbienia godne wszystkie Rany mego Zbawiciela, ceno okupu naszego niegdyś w męce Jezusowi zadane, a teraz błyszczące w niebie jak gwiazdy jaśniejące. O dobry Jezu, racz zapisać me imię w Ranach Twoich. Ukryj mnie w nich przed wzrokiem kusiciela. Przez zasługi i Rany najświętszych członków Twoich, racz dać mojej duszy przy wyjściu z ciała tę niewinność, jaką wysłużyłeś Kościołowi przez cierpienia ciała Twego. Który żyjesz i królujesz w Trójcy Przenajświętszej Bóg przez wszystkie wieki.

Amen.

niedziela, 3 sierpnia 2014

"Pan Bóg jest moim pasterzem
Nad wody spokojne mnie wiedzie
Na łąkach zielonych mnie pasie
Niczego dziś mi nie braknie
Duszę moją pokrzepiasz
Twa obietnica jest pewna
Bezpieczną mnie drogą prowadzisz
Pocieszasz, gdy smutek na twarzy
Choćbym szedł ciemną doliną
Zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną
Choćbym szedł ciemną doliną
Zła się nie ulęknę, bo Tyś ze mną jest
Oliwą mą głowę namaszczasz
Kielich bez końca napełniasz
Twa dobroć i łaska na wieki już przy mnie są
Choćbym szedł ciemną doliną
Zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną
Choćbym szedł ciemną doliną
Zła się nie ulęknę, bo Tyś ze mną jest"




środa, 30 lipca 2014

R. Giordano

O Panie Jezu Chryste, Ty nas wzywasz i pociągasz do swojej miłości uprzedzając nas, tak wielka jest moc Twojego uczucia. Istotnie, żadne wezwanie do miłości nie jest bardziej natarczywe i żaden bodziec tak mocny, jak to uprzedzanie miłością, gdyż serce, które przedtem drzemało, zaledwie poczuje się uprzedzone w miłości, otrząsa się; jeśli już płonęło, widząc się kochanym i poprzedzonym w miłości, jeszcze bardziej się rozpala.

Chociaż umiłowałeś mnie w sposób niewysłowiony, o najukochańszy Panie Jezu Chryste, jednak ja, niewdzięczny grzesznik, mając w piersi kamienne serce... nie poznałem w moim lodowatym sercu Twojej płomiennej miłości. I chociaż pragnąłem, aby Twoja miłość, jaką samorzutnie mnie uprzedziłeś, przeniknęła mnie całego, nie chciałem jednak w zamian oddać Ci całej swojej miłości.
Racz więc wspomóc mnie, o najłaskawszy Panie Jezu Chryste, Ty nie możesz nie kochać; mocą Twojej najsłodszej miłości zmuś moje buntownicze serce do miłowania Cię, abym Ci służył w pokoju i otrzymał życie wieczne w miłości.



wtorek, 29 lipca 2014

św. Marta

"Słowa Marty odsłaniają jej zagubienie. Są typowym wyznaniem pracoholiczki, która żyje w lęku, że nie zrealizuje swych planów. „Marto, Marto…”. W Biblii takie dwukrotne wezwanie po imieniu pojawia się, gdy Bóg wzywa do czegoś ważnego i wymagającego. „Troszczysz się i niepokoisz o wiele”. Bóg zna nasze troski, widzi nasze przemęczenie. „A potrzeba tylko jednego…”. Czego? Słuchania bardziej Boga niż siebie."

niedziela, 27 lipca 2014

Mt 13,44-52

"Umiejętność ukrywania skarbu i odpowiedzialność za tajemnicę stanowi jeden z ważniejszych wykładników mądrości człowieka."

sobota, 26 lipca 2014

26.07.2014

Groźby, niebezpieczeństwa, przeciwności nie zatrwożą tego, kto złożył w Bogu całą swoją nadzieję, wie bowiem, że Bóg może uczynić go silnym swoją mocą i „że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić” (Rz 8, 18).