poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Potrzeba Ducha Świętego

"Panie Boże, Ojcze wszechmogący, Jezu dobry, zlituj się nade mną grzesznikiem i udziel mi przebaczenia grzechów. Spraw, abym uniknął wszystkich zasadzek nieprzyjaciół, pokus zgubnej rozkoszy i abym zwyciężył; spraw, abym stanowczo wstrzymał się od myśli i uczynków, jakich zakazujesz; daj, abym Ci służył i miłował Cię, ile chcesz, i abym żył według Twojej woli. Daj mi, Panie, skruchę serca, pobożność cnotę pokory... Daj mi rozum, miłość i rozkosz Twoich przykazań, łatwość i powodzenie w przestrzeganiu ich, niestrudzoną wytrwałość w wielkich rzeczach; spraw, abym postępował z pokorą i nigdy nie ustał.
   Nie poddawaj mnie, Panie, ani ludzkiej słabości lub głupocie, ani zadowoleniu z moich zasług, ani żadnej innej rzeczy, jedynie Twojej woli. Rozporządzaj mną łaskawie, Panie, i wszystkimi moimi myślami i czynnościami według swego upodobania, aby przeze mnie, we mnie i ze mnie spełniała się jedynie i zawsze Twoja wola (św. Anzelm)."


"Spraw, o Panie, abyśmy przyoblekli się w zgodę, byli pokorni i wstrzemięźliwi; niechaj będziemy wolni od wszelkiego oszczerstwa i obmowy, w uczynkach zaś, a nie w słowach, sprawiedliwi... Chwała nasza niech będzie z Boga, a nie z nas samych. Świadectwo dobrych czynów naszych niech nam inni wystawią, tak jak wystawiono je sprawiedliwym ojcom naszym. Zuchwalstwo, zarozumiałość, lekkomyślność zasługują na Twoje przekleństwo. Umiarkowanie, pokora i łagodność zjednują Twoje błogosławieństwo... z pilnością i ochotą skwapliwie spełniajmy każdy czyn dobry (św. Klemens Rzymski)."

niedziela, 28 sierpnia 2011

Modlitwa IV


Jeśli Ty tak chcesz, niech tak będzie. Jeśli mam upadać i przyjmować na siebie wszelkie klęski by w nich znajdować Twoje pocieszenie, pragnę. Ale to nie znaczy, że mam przestać starać się zdążać do celu. To tylko znaczy, że muszę brać pod uwagę, że mogę upadać, że nie zawsze wszystko musi się udać. I wtedy, wtedy mam szukać oparcia w Tobie. By z ucisku wyjść cało i móc nadal kontynuować Twoje dzieło. A wszystko, co na mnie przyjdzie, ma swój sens w Twoim Boże planie. Bo Ty nawet ze zła umiesz wyprowadzić dobro. Jezu, ufam Tobie, umocnij mnie w czasie próby, bym się od Ciebie nie odwróciła. Ale bym przyległa do Ciebie jak do bezpiecznej przystani w czasie sztormu niepowodzeń. Amen.

Modlitwa III

Boże naucz mnie wytrwałości w dążeniu do celu, umiejętności poświęcania siebie i czasu dla spraw ważnych, niosących dobro, daj mi cnotę cierpliwości, pozwól mi wierzyć w swoje umiejętności, którymi Ty sam mnie obdarzyłeś. Naucz mnie korzystać w moich darów i talentów. Daj mi ambicje bym walczyła o coś więcej a nie przyjmowała tylko to, co łatwo przychodzi. Boże daj mi cnotę podejmowania ciężkiej żmudnej pracy nad sobą i nad wszystkim, co prowadzi mnie do powołania, jakie dla mnie wybrałeś. Obdarz mnie rozumem. Ulecz moją rozchwianą psychikę. Daj mi pokój serca. Daj mi Twojego Ducha żeby podtrzymywał mnie w dobrym, aby wylewał na mnie swoje dary i owoce. Oświeć mój umysł, daj samozaparcie. Nie pozwól mi się z nikim porównywać, bo każdy z nas jest innym człowiekiem, do czego innego uzdolnionym i idącym swoją własną indywidualną ścieżką. Boże ukaż mi taką motywacje działania by już nic mną nie zachwiało na drodze do mojego powołania zawodowego. I obdarz życzliwością, spraw bym była pomocna dla moich braci i sióstr. Bym swoje talenty i wiedzę wykorzystywała ku zbudowaniu innych i ku pomocy potrzebującym, chorym, ubogim i Kościołowi Świętemu. Uzbrój mnie w pokorę i skromność abym nigdy się nie wywyższała i stawia siebie nad innymi ani pod względem zachowania ani pod względem ubioru czy przywilejów. Daj mi cierpliwość i łagodność w kontaktach z bliźnim. Spraw bym była opanowana i umiarkowana i żyła w czystości serca.  I bym nigdy nie odmówiła miłości. Duchu Święty, wołam przyjdź!

sobota, 27 sierpnia 2011

Modlitwa w trudnych sprawach do św. Marty


O cudowna św. Marto uciekam się pod Twoją opiekę, powierzając się Tobie całkowicie prosząc o pomoc w moich potrzebach i wsparciu w moich doświadczeniach. Zobowiązuję się tę modlitwę rozpowszechniać. Pocieszaj mnie w smutkach i potrzebach, o co usilnie proszę przez Twoją wielką radość, która napełnia Cię, kiedy w domu Twoim w Betanii gościłaś Zbawiciela świata, Jezusa. Proszę Cię, uproś dla mnie i dla mojej rodziny, byśmy w naszych sercach Boga zachowali, a przez to na lekarstwo w naszych troskach zasłużyli, a szczególnie w aktualnej potrzebie: (należy wymówić potrzebę). Ja Ciebie proszę Wspomożycielko we wszystkich potrzebach, pokonaj wszystkie trudności tak, jak zwyciężyłaś smoka, kładąc go u swoich stóp.

Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu
3x św. Marto proś za nami.

Modlitwę należy odmawiać przez 9 wtorków przy zapalonej świecy.

Modlitwy egzorcyzmu

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów!
Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę,
by zetrzeć głowę szatana,
prosimy Cię pokornie: rozkaż hufcom anielskim,
aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość,
a zwalczając ich wszędzie - strąciły do piekła.
Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.
do odmawiania codziennie rano, w południe i wieczorem.

Modlitwa papieża Leona XIII
Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce,
a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą ochroną.
Niech go Bóg pogromić raczy - pokornie o to prosimy.
A Ty, Wodzu Niebieskich Zastępów, szatana i inne złe duchy,
które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą
mocą Bożą strąć do piekła. Amen.
do odmawiania codziennie, a w razie dużego zagrożenia pokusami co godzinę

Modlitwa z medalika św. Benedykta
Światłem niech będzie mi Krzyż Święty,
a nigdy wodzem smok przeklęty.
Idź precz, szatanie, duchu złości,
nigdy mnie nie kuś do marności.
Złe to, co proponujesz mi.
Sam swoją truciznę pij!

Św. Elżbieta Węgierska - Patronka III Zakonu Św. Franciszka

17 listopada obchodzimy wspomnienie św. Elżbiety Węgierskiej, która jako księżna oddała się pielęgnowaniu chorych i cierpiących - główna patronka wielkiej rodziny III Zakonu Św. Franciszka - patronka miłosierdzia chrześcijańskiego.

Księżna

Św. Elżbieta urodziła się w 1207 r. Na Węgrzech. Była córką króla węgierskiego Andrzeja II i Gertrudy von Andechs (siostry św. Jadwigi Śląskiej). Św. Elżbieta jest więc siostrzenicą głównej patronki Śląska. Żyła w XIII wieku, szczytowym okresie średniowiecza, w stuleciu, które wydało najwięcej świętych w historii Kościoła. W 1221 r. św. Elżbieta została zaręczona z Ludwikiem, synem Księcia Hermana, landgrafa Turyngii i Hesji, na zamku w Wartburgu koło Eisenach, na którym też po zaręczynach zamieszkała. W 14-tym roku życia wyszła za mąż za Ludwika IV. Była matką trojga dzieci: Hermana, Zofii, Gertrudy. Szczęście rodzinne okazało się jednak dla Elżbiety bardzo krótkie. Po 6 latach, w roku 1227 jej mąż zmarł w Brindisi we Włoszech, kiedy udawał się na wyprawę krzyżową do Ziemi Świętej. Elżbieta miała zaledwie 20 lat kiedy została wdową. Z własnej woli odsunęła się od życia dworskiego, opuściła zamek w Wartburgu i osiedliła się z dziećmi w pobliskim Eisenach, gdzie do dzisiaj znajduje się kościół. Potem przeniosła się do Marburga.

Przedziwne to kalendarium, krótkie i bogate. Elżbieta zdobyła świętość żyjąc na zamku książęcym a zarazem oddając się bez reszty posłudze chorym i ubogim, których nigdy nie brak wśród ludzi.

Chorzy i ubodzy

Przez cały okres wdowiego życia św. Elżbieta nigdy nie zaniedbała akcji dobroczynnej, szczególniejszą zaś opieką darzyła kaleki, ludzi trędowatych i szczególnie pokrzywdzonych przez los. Dla tych celów z własnych funduszy zbudowała najpierw szpital w mieście Gotha. Potem drugi w Wartburgu, w którym przebywała. Pracowała w nim do ostatnich dni swego życia, spełniając w nim wszystkie posługi. W cierpieniach i ranach cierpiących starała się za wzorem swego mistrza św. Franciszka z Asyżu zawsze odczytywać rany i cierpienia samego Zbawiciela. Zewnętrznym finałem naśladowania przez nią Chrystusa według franciszkańskiego ideału ludzi żyjących w świecie było przyjęcie habitu III Zakonu Św. Franciszka w Wielki Piątek 24 III 1228 r. Przywdziała wówczas wraz ze swymi służącymi, Gudą i Izentrudą, biedny i szary strój franciszkańskich tercjarek, przepasując się zwykłym, pospolitym sznurem. W dniu tym złożyła również śluby, że:

1) za nic będzie sobie poczytywać wszystkie ziemskie dobra i zaszczyty,
2) zniesie każde poniżenie i wzgardę,
3) wyrzeka się swoich krewnych i nawet własnych dzieci.

Największą chyba dla niej ofiarę stanowiło to ostatnie przyrzeczenie, gdyż jej najmłodsza córka Gertruda liczyła wówczas zaledwie półtora roku. Wymowę tej ofiary potęguje jeszcze fakt, iż Elżbieta darzyła swe dzieci wprost wyjątkową miłością.

Wpatrzona w Chrystusa ukrzyżowanego, którego kochała ponad wszystko i w którym widziała chorych i biednych, pamiętając o słowach Chrystusa: "Wszystko cokolwiek uczyniliście jednemu z Moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 26,40), miłowała ona tych chorych do oddania wszystkiego, co posiadała. Nie żałowała im sił, czasu, rzeczy. Kochała ich z całego swego serca. To właśnie dla nich zbudowała trzy szpitale, gdzie gromadziła słabych, chorych, najbiedniejszych i odrażających sadzała do swego stołu.

Zmarła z przepracowania i wyczerpania organizmu w wieku zaledwie 24 lat z 16 na 17 listopada 1231 r. Pochowana została w Marburgu. Żywy po jej śmierci kult, poświęcony licznymi cudami, był powodem rychłej kanonizacji, której dokonał papież Grzegorz IX, ustanawiając jej święto w listopadzie. W 1236 r. przeniesiono jej relikwie z kaplicy zbudowanego również przez nią szpitala pod wezwaniem św. Franciszka do nowo zbudowanego szpitala. W 1539 r. zabrał relikwie św. Elżbiety na zamek w Marburgu jej potomek Filip Heski, ale w 1548 r. wróciły one ponownie na swe dawne miejsce, czyli do kościoła św. Elżbiety w Marburgu.

Kult w Europie i w Polsce

Najżywiej i najszybciej rozwinął się jej kult w zakonach franciszkańskich, gdyż była jedną z pierwszych tercjarek w Europie, z drugiej zaś strony kult świętej był jedną z wielkich sił napędowych w rozwoju ruchu tercjarskiego w średniowieczu. Kult ten propagowały również zakony rycerskie oraz cystersi i dominikanie. Dzięki działalności tychże wpływowych zakonów, a także ogromnej popularności samej Świętej kult ten rozszerzył się niemal po całej Europie. Najwięcej kościołów, kaplic i obrazów poświęcono jej w Niemczech, Belgii, Francji, Włoszech i Hiszpanii oraz w Polsce. Kościół pod wezwaniem św. Elżbiety we Wrocławiu, kaplica św. Elżbiety w katedrze wrocławskiej, którą ufundował kardynał Fryderyk Hessen. W Trzebnicy przed wejściem do prezbiterium znajdują się dwa okazałe pomniki: św. Elżbiety i św. Jadwigi Śląskiej. Elżbieta ukazana jest w koronie na głowie, w ręku trzyma księgę, teksty reguły III Zakonu franciszkańskiego i podaje chleb kalece. Umieszczony zaś u jej stóp anioł trzyma róże zamienione z chleba w tym momencie, gdy chciano strofować Świętą za wspieranie ubogich. W Nysie na Śląsku zbudowano, monumentalny Kościół pod wezwaniem św. Elżbiety. Centrami stały się też Marburg, Koszyce, Eisenach oraz Winchester (Anglia). Święta Elżbieta została ponadto obrana za patronkę Turyngii i Hesji. Powszechnie nazywa się ją patronką miłosierdzia chrześcijańskiego. Pod jej imieniem powstało kilka żeńskich zgromadzeń zakonnych, m.in. Zgromadzenie Sióstr Św. Elżbiety.

Fascynuje i dziś

Minęło 158 lat od powstania Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety, kiedy to na Śląsku w Nysie Klara Volf, Matylda i Maria Merkert oraz Franciszka Werner jako patronkę swych dzieł obrały w 1842 roku św. Elżbietę Węgierską. Za jej przykładem pragnęły służyć biednym, chorym i cierpiącym w ich własnych domach realizując motto życiowe św. Elżbiety według słów Chrystusa: "Wszystko cokolwiek uczyniliście jednemu z Moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25,40). Dziś wychodząc naprzeciw potrzebom Kościoła siostry prowadzą działalność pielęgniarską w szpitalach, w domach, w zakładach opiekuńczo-rehabilitacyjnych, charytatywną, katechetyczną w szkołach, w przedszkolach, rekolekcyjną wśród dzieci i młodzieży, wychowawczą w domach dziecka, parafialną, misyjną pracując w 15 krajach świata, służąc najbardziej potrzebującym.


W ikonografii najczęściej jest przedstawiana w stroju księżniczki względnie w skromnym ubiorze tercjarki franciszkańskiej. Niekiedy spotyka się jej wizerunki z królewską koroną na głowie i z wystającymi spod płaszcza różami. Według legendy, Elżbietę wychodzącą z zamku wartburskiego z ukrytą pod płaszczem żywnością dla biednych spotkał mąż, a widząc, że niesie coś ukrytego z ciekawości odsłonił jej płaszcz, lecz zamiast żywności zobaczył, pomimo zimowej pory, wiązankę róż. Kiedy natomiast św. Elżbieta jest przedstawiona w stroju tercjarki franciszkańskiej, to zazwyczaj obmywa chorych lub trędowatych, albo też daje biednym odzież lub pieniądze. Niekiedy występuje również z koszem napełnionym chlebem lub rybami wraz z dzbanem, z którego nalewa biednym napój, przy jej zaś stopach widzi się niekiedy pochylonego i owrzodzonego żebraka, któremu daje wsparcie.

Droga


Boże bądź moim drogowskazem życia, bym poszła tam gdzie mam Ci służyć. Daj mi poznać moje talenty bym mogła je rozwijać i wykorzystywać do służby bliźnim. Boże nasyć mnie swym Duchem, bo bez niego nic nie znaczę, niczego nie dokonam. Poślij mnie w sposób, jaki dla mnie wybrałeś, bo wiesz, że pragnę być Ci posłuszna. Jezu, daj mi łaskę patrzenia na ludzi, tak jak Ty ich widzisz. Rozbudź we mnie optymizm Boży i radość z bycia Twoim dzieckiem. Przyjdź Duchu Święty!
(Modlitwa II)


„O Panie, uczyń z nas narzędzia Twojego pokoju,
Abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść;
Wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda;
Jedność tam, gdzie panuje zwątpienie;
Nadzieję tam, gdzie panuje rozpacz;
Światło tam, gdzie panuje mrok;
Radość tam, gdzie panuje smutek.
Spraw abyśmy mogli,
Nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać;
Nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć;
Nie tyle szukać miłości, co kochać;
Albowiem dając, otrzymujemy;
Wybaczając, zyskujemy przebaczenie,
A umierając, rodzimy się do wiecznego życia.
Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.”
Św. Franciszek z Asyżu

Moje Credo
„Wierzę, że życie nie jest przygodą,
którą można przeżywać według
zmieniających się prądów mody,
ale pełnym zapału wypełnianiem planu,
jaki Bóg ma w stosunku do każdego z nas:
planu miłości, która przemienia
nasze ludzkie życie.
Wierzę, że największą radością człowieka
jest spotkanie z Jezusem Chrystusem,
Bogiem - Człowiekiem. W Nim wszystko
- nędza ludzka, grzechy, historia, nadzieje -
nabiera nowego wymiaru i znaczenia.
Wierzę, że człowiek może się odrodzić
do prawdziwego i godnego życia
w każdym momencie swojej egzystencji.
Wypełniając do końca wolę Bożą
może - nie tylko stać się wolny -
ale także zwyciężać zło. „
Tomasz Merton

                                    

„Miłość ofiarowała mi się,
lecz ja cofnąłem się
od jej oszustwa;
Bóg zapukał do mych drzwi
i przestraszyłem się;
Wołała mnie ambicja
lecz bałem się ryzyka.

Mimo to pragnąłem
dać sens mojemu życiu.
Teraz już wiem,
że trzeba podnieść żagle
i dać się zanieść wiatrom przeznaczenia
dokądkolwiek zaniosłyby moją łódź.

Nadanie sensu życiu
może doprowadzić do szaleństwa,
ale życie bez sensu
jest torturą niepokoju
i próżnych pragnień,
jest łodzią pragnącą morza
i jednocześnie bojącą się go.
Edgar Lee Master

Desiderata

„Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy. O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej drodze ze wszystkimi. Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni tez mają swoją opowieść. Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha. Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie. Niech twoje osiągnięcia zarówno jak i plany będą dla ciebie źródłem radości. Wykonuj swą pracę z sercem, jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu. Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa. Niech ci to jednak nie przesłoni prawdziwej cnoty - wielu ludzi dąż do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu. Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia. Ani tez nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa. Przyjmuj spokojnie, co ci lata doradzają, z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości. Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny. Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie jasne czy nie wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze. Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje, czymkolwiek się trudnisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia. W zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą. Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat. Bądź uważny. Dąż do szczęścia”.                          

Św. Josemaría Escrivá

Św. Josemaría Escrivá urodził się w 1902 roku w Barbastro, Hiszpania. Jest drugim z sześciu rodzeństwa. Uczy się od swoich rodziców i w szkole fundamentów wiary i wcześnie przyjmuje do swego życia zwyczaje chrześcijańskie, jak regularna spowiedź i komunia, modlitwa Różańcem i jałmużna. Śmierć trzech młodszych sióstr i rodzinne bankructwo finansowe bardzo wcześnie dają mu poznać nieszczęście i ból: to doświadczenie łagodzi jego charakter, z naturalnie radosnego i ekspansywnego, i czyni go dojrzałym. W 1915 roku rodzina przeprowadza się do Logroño, gdzie jego ojciec znalazł nową pracę.

W 1918 roku, Josemaría wyczuwa, że Bóg coś od niego chce, chociaż nie wie co. Decyduje oddać się całkowicie Bogu i zostać kapłanem. Ma nadzieję, że w ten sposób będzie bardziej usposobiony by wypełnić wolę Bożą. Rozpoczyna studia kościelne w Logroño, i w 1920 inkorporuje się do diecezjalnego seminarium w Saragossie, w którego Uniwersytecie Pontyfikalnym wypełnia swoją formację przewidzianą przed kapłaństwem. W Saragossie uczestniczy również -za radą swego ojca i z pozwoleniem przełożonych- w studiach świeckich na wydziale prawa. W 1925 roku otrzymuje sakrament kapłaństwa i rozpoczyna swoją posługę duszpasterską, z którą, od tej pory, identyfikuje swój byt. Teraz już jako kapłan, oczekuje dalej światła ostatecznego o tym, czego Bóg chce od niego.

W 1927 roku przeprowadza się do Madrytu by otrzymać doktorat z prawa. Towarzyszą mu jego matka, jego siostra i jego brat, ponieważ od śmierci jego ojca, w 1924 roku, Josemaría jest głową rodziny. W stolicy Hiszpanii prowadzi intensywną posługę kapłańską, szczególnie między biednymi, chorymi i dziećmi. W tym samym czasie, zarabia na życie i utrzymuje swoją rodzin dając wykłady z dziedziny prawa.

Są to czasy wielkich niedostatków, przeżywanych przez całą rodzinę z godnością i pogodą ducha. Jego apostolstwo kapłańskie rozciąga się również na młodych studentów, artystów, rzemieślników i intelektualistów, którzy w kontakcie z biednymi i chorymi, którymi opiekuje się Josemaría, uczą się praktykować miłość i oddać się ze zmysłem chrześcijańskim polepszaniu społeczeństwa.

W Madrycie, 2 października 1928 roku, podczas rekolekcji, Bóg pozwala mu zobaczyć misję do której go przeznaczył: tego dnia rodzi się Opus Dei. Misją specyficzną Opus Dei jest promować między mężczyznami i kobietami wszelkich środowisk społeczeństwa osobiste zobowiązanie pójścia śladami Chrystusa, miłości do Boga i bliźniego i do szukania świętości w życiu codziennym. Od 1928 roku, Josemaría Escrivá oddaje się ciałem i duszą wypełnieniu misji założycielskiej, którą otrzymał, chociaż nie uważa się dlatego za innowatora ni reformatora, jest bowiem przekonany, że Jezus Chrystus jest wieczną nowością i że Duch Święty odmładza ciągle Kościół, do którego służbie Bóg powołał Opus Dei. W 1930 roku, w konsekwencji nowego światła, które Bóg zapala w jego duszy, zapoczątkowuje pracę apostolską wśród kobiet w Opus Dei. Josemaría Escrivá zawsze będzie stawiał kobietę, jako obywatelkę i jako chrześcijankę, przed jej osobistą odpowiedzialnością -ani większą ani mniejszą od mężczyzny- w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego i Kościoła.

W 1934 roku publikuje -pod tymczasowym tytułem "Rozważania duchowe"- pierwsze wydanie "Drogi", jego najbardziej rozpowszechnionego dzieła, z którego z upływem lat wydane zostało ponad cztery miliony egzemplarzy. W literaturze duchowej, Josemaría Escrivá znany jest również poprzez inne tytuły jak "Różaniec Święty", "To Chrystus przechodzi", "Przyjaciele Boga", "Droga Krzyżowa", "Bruzda” czy „Kuźnia". Hiszpańska wojna domowa (1936-1939) stanowi poważną przeszkodę do rodzącego się Dzieła. Są to lat cierpienia dla Kościoła, zaznaczone, w wielu przypadkach, przez prześladowanie religijne, z którego założyciel Opus Dei dopiero po wielu trudach zdoła wyjść cały.

W 1943 roku, dzięki nowej łasce założycielskiej, którą Josemaría Escrivá otrzymuje podczas celebracji Mszy Świętej, rodzi się Stowarzyszenie Kapłańskie Świętego Krzyża, do którego inkardynują się kapłani, którzy pochodzą z wiernych świeckich Opus Dei. Pełna przynależność wiernych świeckich i kapłanów do Opus Dei, jak również organiczna współpraca jednych i drugich w swych apostolstwach, jest charakterystycznym rysem charyzmatu założycielskiego Opus Dei, który Kościół potwierdził określając jego specyficzną postać prawną. Stowarzyszenie Kapłańskie Świętego Krzyża rozwija również, w pełnej syntonii z Pasterzami Kościołów lokalnych, działalności formacji duchowej dla kapłanów diecezjalnych i kandydatów do kapłaństwa. Kapłani diecezjalni również mogą tworzyć część Stowarzyszenia Kapłańskiego Świętego Krzyża, nie przestając przynależeć do duchowieństwa swoich odpowiednich diecezji.

Świadomy, że jego misja ma rdzeń i zasięg uniwersalny, Josemaría Escrivá przeprowadza się do Rzymu w 1946 roku, zaraz po zakończeniu wojny światowej. Między tym rokiem a 1950, Opus Dei otrzymuje różne aprobacje pontyficjalne, poprzez które zostają potwierdzone jego specyficzne elementy założycielskie: jego cel nadprzyrodzony, streszczony w rozpowszechnianiu chrześcijańskiego przesłania uświęcania zwykłego życia; jego misji służby Ojcu Świętemu , Kościołowi powszechnemu i Kościołom lokalnym; jego powszechnym charakterze; świeckości; szacunku dla wolności i odpowiedzialności osobistej i pluralizmie w tematach politycznych, społecznych, kulturalnych, itp. Z Rzymu, poprzez bezpośredni impuls założyciela, Opus Dei rozszerza się stopniowo na trzydzieści państw z pięciu kontynentów między 1946 a 1975 rokiem.

Począwszy od 1948 roku mogą należeć do Opus Dei, w pełni prawa, osoby żyjące w małżeństwie, które szukają świętości w właściwym sobie stanie. W 1950 roku, Stolica Święta aprobuje również by były przyjmowane jako współpracownicy i by pomagali w pracach Opus Dei mężczyźni i kobiety niekatolicy i niechrześcijanie: prawosławni, luteranie, żydzi, muzułmanie, itd.

W dekadzie lat 50-ych, Josemaría Escrivá inspiruje powstanie bardzo różnorodnych projektów: szkół formacji zawodowej, ośrodków przysposobienia dla mieszkańców wsi, uniwersytetów, szkół średnich, szpitali, przychodni lekarskich, itp. Te działalności, owoc inicjatywy zwykłych wiernych chrześcijan, którzy chcą odpowiedzieć, z mentalnością świecką i zmysłem zawodowym, konkretnych potrzebom miejsca, są otwarte na osoby ze wszystkich ras, religii i warunków społecznych: jasna tożsamość chrześcijańska inicjatyw rozpoczynanych przez wiernych Opus Dei, w rzeczy samej, odpowiada głębokiemu respektowi do wolności sumienia.

Podczas Soboru Watykańskiego II (1962-1965), założyciel Opus Dei utrzymuje intensywne i braterskie stosunki z licznymi Ojcami soborowymi. Celem jego częstych rozmów są niektóre z tematów, które tworzą rdzeń nauczania soborowego, jak na przykład doktryna o powszechny powołaniu do świętości czy o funkcji świeckich w misji Kościoła. Głęboko zjednoczony z doktryną Soboru Watykańskiego II, Josemaría Escrivá pilnie rozpocznie wprowadzenie jej w praktykę poprzez działalności formacyjne Opus Dei na całym świecie.

Pomiędzy 1970 a 1975rokiem, jego wysiłek ewangelizacyjny prowadzi go do podjęcia podróży katechetycznych przez Europę i Amerykę. Prowadzi liczne spotkania formacyjne, proste i rodzinne-nawet gry czasami uczestniczą w nich tysiące osób-, podczas których mówi o Bogu, o sakramentach, o nabożeństwach chrześcijańskich, o uświęcaniu pracy, z tym samym zapałem duchowym i rozmowności, jak w swoich pierwszych latach kapłaństwa.

Umiera w Rzymie 26 czerwca 1975roku. Jego śmierć opłakują tysiące osób, które zbliżyły się do Chrystusa i Kościoła dzięki jego pracy kapłańskiej, jego przykładowi i jego pismom. Spora liczba wiernych ucieka się od tego dnia do jego wstawiennictwa i prosi o jego wyniesienie na ołtarze.

6 października 2002 roku, ponad 400 tys. osób uczestniczy na Placu św. Piotra w kanonizacji Josemaríi Escrivy. W homilii, Jan Paweł II zaznaczył, że nowy święty zrozumiał jaśniej, iż posłannictwo ludzi ochrzczonych polega na wynoszeniu Krzyża Chrystusowego ponad wszelką rzeczywistość ludzką i odczuł w swoim wnętrzu żarliwe wezwanie do ewangelizacji wszystkich środowisk.






Ojciec Święty zachęcił pielgrzymów przybyłych z pięciu kontynentów, by iść jego śladami. "Szerzcie w społeczeństwie, niezależnie od rasy, klasy, kultury, lub wieku świadomość, iż wszyscy jesteśmy powołani do świętości. Wy sami starajcie się być świętymi pielęgnując ewangeliczny styl pokory i służby, zawierzenia w Opatrzność i ciągłego nadsłuchiwania głosu Ducha.

Źródło: http://www.pismaescrivy.org/doc/josemaria.htm

Słowa i myśli św. Josemaríi

Optymizm chrześcijański nie jest optymizmem cukierkowym ani też ludzkim zadufaniem, że wszystko pójdzie dobrze.

Jest optymizmem zakorzenionym w świadomości ludzkiej wolności i pewności co do mocy łaski: optymizmem, który każe nam być wymagającymi od siebie samych, starać się odpowiedzieć w każdej chwili na wołania Boga.
Kuźnia, 659

Zadanie chrześcijanina: zagłuszyć zło w obfitości dobra. Nie chodzi tylko o piętnowanie zła ani o to zasłanianie się szańcem negacji. Przeciwnie: żyć z afirmacją, z pełnią optymizmu, z młodzieńczością, radością i pokojem; patrzeć z wyrozumiałością na wszystkich: na tych, którzy idą za Chrystusem i na tych, którzy Go opuszczają albo Go nie znają.

Ale wyrozumiałość nie oznacza kapitulacji ani obojętności lecz aktywność.
Bruzda, 864

Pan - powtarzam - dał nam świat jako dziedzictwo. Musimy więc utrzymywać swoją duszę i umysł w czujności; musimy być realistami, bez pesymizmu. Jedynie nieczułe sumienie, jedynie niewrażliwość wynikająca z rutyny, jedynie niefrasobliwa bezmyślność mogą pozwolić na to, by patrzeć na świat, nie dostrzegając zła, obrazy Boga, nieodwracalnej czasami szkody dla dusz. Musimy być optymistami, ale nasz optymizm ma się rodzić z wiary w moc Boga - Bóg nie przegrywa bitew. Nasz optymizm nie może pochodzić z ludzkiej satysfakcji, z głupiego i próżnego zadowolenia.
To Chrystus przechodzi, 123

Radość i optymizm, nadprzyrodzony i ludzki, są do pogodzenia ze zmęczeniem fizycznym, z bólem, ze łzami - gdyż mamy serce - z trudnościami w naszym życiu wewnętrznym, bądź w pracy apostolskiej.

On - perfectus Deus, perfectus Homo - doskonały Bóg i doskonały Człowiek, który cieszył się całym szczęściem Nieba, zechciał doświadczyć wyczerpania, zmęczenia, płaczu i bólu... byśmy zrozumieli, że aby stać się nadprzyrodzonym trzeba być najpierw bardzo ludzkim.
Kuźnia, 290

Pan chciał abyśmy jego dzieci, którzy otrzymaliśmy dar wiary, okazywali pierworodną, optymistyczną wizję stworzenia, “umiłowania świata”, które pulsuje w chrześcijaństwie.

- Dlatego nigdy nie powinno brakować ci skrzydeł w twojej pracy zawodowej ani w twoim zaangażowaniu w budowanie ziemskiego społeczeństwa.
Kuźnia, 703

Skąd twoje załamanie? Czy z powodu twoich nędz? Czy z powodu powtarzających się porażek? Czy z powodu chwili upadku, tak wielkiego upadku, żeś się go nigdy nie spodziewał?

Bądź szczery. Otwórz swe serce. Zobacz, że jeszcze nic nie jest stracone. Możesz jeszcze iść naprzód, i to z większą miłością, z gorętszym uczuciem, większą mocą.

Szukaj schronienia w synostwie Bożym: Bóg jest twoim najbardziej cię miłującym Ojcem. To da ci pewność, będzie gruntem, na którym zaczepi się kotwica, jeśli nawet na powierzchni życia różnie dziać się będzie. I znajdziesz radość, siłę, optymizm i — zwycięstwo!
Droga Krzyżowa, 7, 2

Dawniej byłeś pesymistą, niezdecydowanym i apatycznym. Teraz zmieniłeś się zupełnie: czujesz się odważnym, optymistą, pewnym siebie..., gdyż wreszcie postanowiłeś szukać swego oparcia jedynie w Bogu.
Bruzda, 426

Żródło:http://www.pl.josemariaescriva.info/artykul/chrze23347cija23324ski-optymizm

Modlitwa o dary Ducha Świętego.

"Duchu Święty Boże, Duchu Ojca i Syna, korząc się przed Boskim majestatem Twoim, w obliczu nieba i ziemi, poświęcam Ci i oddaję duszę mą i ciało.
     Uwielbiam blask nieskończonej Twej czystości, doskonałość Twojej sprawiedliwości, potęgę Twojej miłości. Ty jesteś światłem i siłą mej duszy, przez Ciebie żyję, myślę i działam. Obym niewiernością łasce Twojej nie zasmucał Ciebie, nie zgrzeszył przeciw Tobie! Spraw niech nieustannie wsłuchuję się w głos Twój, niech idę za Twymi natchnieniami. O Duchu Św. Dawco daru mądrości, oświecaj mnie.
O Duchu Św. Dawco daru rozumu, pouczaj mnie.
O Duchu Św. Dawco daru rady, kieruj mną.
O Duchu Św. Dawco daru mocy, umacniaj mnie.
O Duchu Św. Dawco daru umiejętności, rozpraszaj moją nieświadomość.
O Duchu Św. Dawco daru bojaźni Bożej, oswobódź mnie od wszelkiego grzechu.
O Duchu Św. Dawco pokoju, obdarz mnie pokojem.
     Błagam Cię, Duchu Święty Boże, udziel mi mocy, abym w każdej chwili mego życia kierował się dobrocią i życzliwością, słodyczą i wiernością, cierpliwoscią i miłością, radością i wyrozumiałością.
Amen."


"Duchu Święty, proszę Cię:
- o dar Mądrości do lepszego poznania Ciebie i Twoich doskonałości Bożych,
- o dar Rozumu do lepszego zrozumienia ducha tajemnic wiary świętej,
- o dar Umiejętności, bym umiał w życiu kierować się zasadami tejże wiary,
- o dar Rady, abym we wszystkim u Ciebie szukał rady i u Ciebie ją zawsze znajdował,
- o dar Męstwa, aby żadna bojaźń ani względy ziemskie nie mogły mnie od Ciebie oderwać,
- o dar Pobożności, abym zawsze służył Twojemu Majestatowi z synowską miłością,
- o dar Bojaźni Bożej, abym lękał się grzechu, który Ciebie, o Boże, obraża...
"
bł. Jan Paweł II (?)

Siedem darów Ducha, ks. Jerzy Szymik

"Babcia moja, Matylda, autorka wielu powiedzeń, które zapamiętałem na zawsze (jak ufam), mawiała do mnie i tak: Synek, rzykej dycki do Ducha Świyntego o siedym darów, to nie bydziesz tromba (co się przekłada: „Proś, synku, stale Ducha Świętego o Jego siedem darów, a unikniesz głupoty”). W tej cudownej radzie, żartobliwie sformułowanej (z typowym dla południowego Górnego Śląska poczuciem humoru), kryła się niebywała mądrość. Oto bowiem takie przesłanie zawiera babcina rada - lekiem na głupotę jest nie tyle wiedza i spryt, co jedynie Bóg. Mądrość jest w swej głębi darem z wysoka, darem, który można wyprosić...
Modlitwa o siedem darów Ducha Świętego ma swoje biblijne źródło. Są nim słowa proroka Izajasza:
I wyrośnie różdżka z pnia
Jessego,
wypuści się odrośl z jego
korzeni.
I spocznie na niej Duch Pański,
duch mądrości i rozumu,
duch rady i męstwa,
duch wiedzy i bojaźni
Pańskiej (Iz 11,2)
Prorok opisuje w tych wersetach Mesjasza. A więc - w chrześcijańskim rozumieniu powyższych słów - to Jezus Chrystus jest ową różdżką i odroślą, na której spoczywa Duch. Do sześciu darów zapisanych w hebrajskiej wersji proroctwa, Septuaginta i Wulgata (czyli Biblia grecka i łacińska) dołączyły dar pobożności. I w ten sposób powstała modlitwa o siedem darów Ducha, która jest w gruncie rzeczy prośbą o jak największe - bo Duchowe - podobieństwo do Jezusa.
Siedmiu darom odpowiadają w Biblii owoce Ducha: „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5,22).
Zauważmy: siedem darów Ducha oscyluje wokół mądrości życia. Jest to mądrość wywiedziona z wiary w Boga; to rozumienie życia przez jej (wiary) pryzmat. Dziewięć owoców Ducha stanowią „cnoty miękkie”, skupione wokół tego, co łagodne. Jest to łagodność wywiedziona z objawionego przez Jezusa „miłosiernego serca” Boga. „Szmer łagodnego powiewu” (a nie wichura, trzęsienie ziemi czy ogień) to miejsce, w którym „jest Bóg” (por. 1 Krl 19,11-12). Oto mądrość, oto jej owoce. Oto skutek siedmiu darów Ducha.

1. Dar mądrości

Jest on uczestniczeniem w mądrości Jezusa, czyli widzeniem ludzi, rzeczy i ich relacji takimi, jakimi widzi je On. Jest to dar patrzenia na rzeczywistość oczami Boga, widzenia wszystkiego w perspektywie wieczności. Święty Tomasz pisał w tym miejscu o mądrości jako o „Bożym instynkcie”. Dar mądrości jest związany bardziej z miłością niż z samym rozumem. Jego przeciwieństwem jest głupota, która jest brakiem smaku w sprawach Bożych. Głupota w myśleniu o życiu nie bierze pod uwagę krzyża, śmierci, kruchości życia; nie uwzględnia w ogóle Boga, zawęża horyzont życia wyłącznie do doczesności.

2. Dar rozumu

Jest on sztuką wnikania w tajemnice Boże. Dar rozumu pojmuje relację między Krzyżem a Trójcą Świętą, między moim krzyżem a miłością Boga - w konkretnej perspektywie mojego życia, losu. Pomaga on rozumieć głęboko to, co najważniejsze: życie, miłość, śmierć. Bez tego daru człowiek nie jest w stanie patrzeć z odwagą na to, co się z nim dzieje, traci „Ducha”. „Rozumnie” znaczy „biorąc pod uwagę Boga”.

3. Dar rady

Jest on kunsztem orientacji w moralnej złożoności życia. Pozwala radować się życiem, jego prostą, codzienną osnową. Pozwala się nie gubić, niweluje niepokój rodzący wątpliwości, z których powodu człowiek odwleka podjęcie „moralnych” decyzji. Dar rady przynosi duchowy pokój, uzdalnia do entuzjazmu i do działania. Jest źródłem pasji życia.

4. Dar męstwa

Jest pokarmem nadziei. To głównie ten dar uwalnia człowieka od lęku przed największym wrogiem - śmiercią. Daje siłę „Ducha”, potrzebną w trudnych doświadczeniach życia, takich jak choroby, rozłąki, sytuacje, o których wiemy, że nie będą miały ziemskiego happy endu. Dar męstwa pomaga czerpać siłę do życia z samego źródła witalności: z Boga samego.

5. Dar wiedzy (umiejętności)

Jest on poznawaniem prawdy o Bogu i budowaniem wiedzy o sobie, ludziach i świecie na tej właśnie prawdzie. Tak o tym darze mawiał święty Proboszcz z Ars: „chrześcijanin natchniony przez Ducha Świętego potrafi rozróżniać. Oko świata nie widzi dalej niż życie, tak jak i moje oko nie widzi dalej niż do tego muru, gdy drzwi kościoła są zamknięte; lecz oko chrześcijanina widzi aż po głębię wieczności”. A święta Teresa z Lisieux: „Wiedza Miłości, och tak! (...) Tylko takiej wiedzy pragnę!”.

6. Dar bojaźni Pańskiej

Jest on taką miłością do Boga, która świadoma jest własnej kruchości. To lęk przed tym, aby nie zerwać z Nim relacji, poczucie głębokie, że Bóg jest tajemnicą, z którą nie można igrać; lęk przed tym, że nie jest się w stanie sprostać wielkiej, Boskiej miłości, a równocześnie silne pragnienie bycia całym dla Boga. To dar, który owocuje odpowiedzialnością za siebie i innych. Bojaźń wobec Pana nie jest czymś, co miażdży, ale czymś, co poszerza serce i daje radość. W tym sensie jest syntezą biblijnej duchowości.

7. Dar pobożności

Jest on zdolnością traktowania Boga jako Ojca. Czyli bycia wobec Niego na sposób synowski; prosto, z ciepłym szacunkiem, czule; wychwalając Go i adorując. Światłem dla „bycia pobożnym” jest Jezus i Jego słowo Abba, Jego modlitwa. Ale pobożność wyraża się również w sposobie odnoszenia się do ludzi. Poznać ją po wrażliwości, delikatności, serdeczności. Łagodność jest jej lakmusowym papierkiem. Jej przeciwieństwem jest niezdolność rozumienia innych, niewrażliwość na nich, zatwardziałość serca. Pobożność ma po prostu swoje źródło w świadomości, że jest się dzieckiem Boga. I jest tej świadomości siłą oraz owocem. A jeśli się tego poczucia nie ma, to źle się traktuje zarówno Boga, jak i ludzi...
* * *
Jak rzecz spuentować? Może wypisami z lektur.
Fragmentem z tegorocznych rekolekcji księdza Grzegorza Rysia: „Duch jest jak woda. A podstawową cechą wody (tak przynajmniej twierdzi św. Franciszek) jest - obok jej niezwykłej użyteczności - pokora: »Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę wodę, która jest bardzo pożyteczna i pokorna, i cenna, i czysta« (Pieśń słoneczna). Otóż tak właśnie: pijemy kawę, herbatę lub kompot; jemy rosół, barszcz czerwony z uszkami lub bigos. Wszystko nie zaistnieje bez wody, ale uwagę naszą przykuwa jedynie np. wyjątkowy gatunek kawy lub smak ulubionych owoców. Rolę wody odkrywamy dopiero, gdy jej naraz zabraknie: w kranie, w studni, w źródle. Czy nie tak samo jest w naszym życiu duchowym? Jakże łatwo przychodzi nam samym sobie przypisać zasługę w »wypracowaniu« takiej czy innej cnoty; jakże teoretycznym słowem wydaje się nam wtedy »łaska«. Jakiego dna musimy nieraz sięgnąć w życiu, by odkryć źródło siły w prostych znakach sakramentalnych? Mówimy: »modliłem się«, a Paweł mówi - słuszniej (ale wymyka się to naszemu doświadczeniu) - »Duch modli się w nas« (por. Rz 8). Duch jak woda”.
Słynną wypowiedzią metropolity Ignatiosa z ekumenicznego zjazdu w Uppsali w 1968 roku: „Bez Ducha Świętego Bóg jest daleki, Chrystus jest przeszłością, Ewangelia martwą literą, Kościół tylko organizacją, władza panowaniem, posłannictwo propagandą, kult przywoływaniem wspomnień, a postępowanie po chrześcijańsku moralnością niewolników”.
* * *
Babcia Matylda miała rację, przeczuwając istotę sprawy: Rzykej, synek, rzykej do Ducha Świyntego"


źródło: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/7darowd_szymik.html

piątek, 26 sierpnia 2011

"O Panie, wszystko, o co Cię proszę, bylebym tylko prosił Cię z wiarą i ufnością, że otrzymam, Ty mi dasz, pod warunkiem jednak, że to, o co Cię proszę, nie będzie dla mnie szkodliwe... Jesteś ojcem, ojcem wszechmogącym i mądrym, tak jak jesteś również nieskończenie dobry i czuły. Przemawiasz do swojego dziecka, tak małego, że zaledwie się jąka, a chodzi, gdy podtrzymujesz je Twoją ręką, i mówisz mu: wszystko to, o co Mnie poprosisz, dam ci, bylebyś tylko prosił o to z ufnością. A potem dajesz mu to z wielką łatwością... gdy jego prośby są rozumne, przede wszystkim zaś gdy odpowiadają Twoim pragnieniom, uczuciom, jakie pragniesz w nim widzieć, gdy są zgodne z tym, czego Ty sam pragniesz... Jeśli prosi Cię o rozrywki, które mogą mu przynieść zło... odmawiasz mu ich z dobroci względem niego, lecz pocieszasz go, udzielając mu innych słodyczy nie grożących niebezpieczeństwem... i bierzesz go za rękę, by zaprowadzić nie tam, gdzie chce iść, lecz gdzie jest lepiej, by poszedł." Ch. de Foucauld




Trzeba się modlić za Polskę:
"Często się modlę za Polskę, ale widzę wielkie zagniewanie Boże na nią, iż jest niewdzięczna. Całą duszę wytężam, aby ją bronić. Nieustannie przypominam Bogu Jego obietnice miłosierdzia. Kiedy widzę Jego zagniewanie, rzucam się z ufnością w przepaść miłosierdzia i w nim zanurzam całą Polskę, a wtenczas nie może użyć swej sprawiedliwości. Ojczyzno moja, ile ty mnie kosztujesz, nie ma dnia, w którym bym się nie modliła za ciebie". Św. Siostra Faustyna



"Nie ma już czasu na spanie, ale trzeba czuwać, by ludzkość została ocalona. Pomagajcie sobie, na ile was stać, bronią wiary, bronią pokuty, bronią wstydu. Działajcie, by wybłagać przebaczenie i miłosierdzie za wszystkie brutalności świata. Najświętsza Maryja Panna, współczująca Matka, która leje krwawe łzy na całym świecie, wzywa swe dzieci do pokuty i modlitwy. Niech pielgrzymki odbywają się w duchu pokuty. Uważajcie: Teraz jest czas ciemności.
Mnóżcie pielgrzymki maryjne, by przeciwstawić sie dziełom szatana i przygotować czasy na triumf Niepokalanego Serca Maryi. Myślcie z trwogą o oczyszczeniu ręką Boga. Zrezygnujmy z niektórych oczywistych przyjemności. Bądźmy jak rodzina, która widząc, że jeden z jej członków umiera, myśli tylko o tym, by ratować go modlitwą. Mówię nie po to, aby napełnić was lękiem, ale by każdy z was uporządkował swój sposób życia i przez to uczynił świat lepszym. Jeśli nie posłuchacie, na was spoczywać będzie odpowiedzialność".  św. Ojciec Pio



"Potęga nasza w uznaniu swej głupoty, słabości i nędzy i ufności bezgranicznej w dobroć i potęgę Niepokalanej. Im pokorniej i ciszej działać będę, tym więcej zrobię". Św. Maksymilian Maria Kolbe

26.08. Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej

(Prz 8,22-35)
Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała. Przed oceanem istnieć zaczęłam, przed źródłami pełnymi wody; zanim góry zostały założone, przed pagórkami zaczęłam istnieć; nim ziemię i pola uczynił - początek pyłu na ziemi. Gdy niebo umacniał, z Nim byłam gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kreślił fundamenty pod ziemię. Ja byłam przy Nim mistrzynią, rozkoszą Jego dzień po dniu, cały czas igrając przed Nim, igrając na okręgu ziemi, znajdując radość przy synach ludzkich. Więc teraz, synowie, słuchajcie mnie, szczęśliwi, co dróg moich strzegą. Przyjmijcie naukę i stańcie się mądrzy, pouczeń mych nie odrzucajcie! Błogosławiony ten, kto mnie słucha, kto co dzień u drzwi moich czeka, by czuwać u progu mej bramy, bo kto mnie znajdzie, ten znajdzie życie i uzyska łaskę u Pana.

lub

(Iz 2,2-5)
Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską do świątyni Boga Jakubowego! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo Prawo wyjdzie z Syjonu i słowo Pańskie - z Jeruzalem. On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny. Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pana.



(Ps 48,2-3.9-11.13-15)
REFREN: Tyś wielką chlubą naszego narodu
Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały
w mieście naszego Boga.
Święta Jego góra, wspaniałe wzniesienie,
radością jest całej ziemi.
Cośmy słyszeli, to zobaczyliśmy
w mieście Pana Zastępów,
w mieście naszego Boga;
Bóg je umacnia na wieki.
Rozważamy, Boże, Twoją łaskawość
we wnętrzu Twojej świątyni.
Jak imię Twe, Boże, tak i chwała Twoja
sięga po krańce ziemi.
Prawica Twoja pełna jest sprawiedliwości.
Obejdźcie dokoła Syjon,
policzcie jego wieże.
By powiedzieć przyszłym pokoleniom,
że Bóg jest naszym Bogiem na wieki.



(Ga 4,4-7)
Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.

(Łk 1,28)
Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami.

(J 2,1-11)
W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego i powiedział do niego: Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

św. Jan Maria Vianney

Jak dobrze przeżyć dzień:
"Chrześcijanin, który chce zbawić swoją duszę, zaraz po przebudzeniu kreśli na sobie znak krzyża, oddaje swoje serce Bogu, ofiaruje Mu wszystkie swoje uczynki i przygotowuje się do modlitwy. Bez niej nigdy nie idzie do pracy - bierze wodę święconą, klęka i modli się przed wizerunkiem Ukrzyżowanego. Nigdy o tym, bracia, nie zapominajmy - od dobrze rozpoczętego dnia zależy cały szereg łask, jakich udzieli nam Bóg, żebyśmy dzień przeżyli w sposób święty".

„Kiedy dziś wieczorem będziecie się kładli spać, wyobraźcie sobie, że leżycie w trumnie, z rękami złożonymi na krzyż, z oczyma zamkniętymi na wieki, przykryci śmiertelnym całunem. A potem powiedzcie sobie: czego bym pragnął w takiej chwili? Moja dusza zabrudzona jest tyloma grzechami, za które nie otrzymałem jeszcze przebaczenia. Czy tak chciałbym stanąć na sądzie Bożym? Czy w godzinie śmierci będę miał przy sobie spowiednika? Przecież gdybym umarł nagle, poszedłbym do piekła. Nie będę więc zwlekał, ale natychmiast zmienię swoje życie, żeby odzyskać utraconą przyjaźń Boga i prawo do nieba.”

Łaski wymodlone, gdy prosimy za duszami czyśćcowymi:
"Ten, co się modli za duszami w czyśćcu cierpiącymi, skoro tylko stanie przed trybunałem Jezusa Chrystusa dla zdania rachunku ze swego życia, dusze owe już staraniem jego uwolnione z czyśćca rzucą się do stóp Zbawiciela i powiedzą: "Panie, zlituj się nad tą duszą, ona nas wyrwała z płomieni, ona za nas uczy­niła zadość Twej sprawiedliwości. Zapomnij jej przewinień, jak ona błagała, żebyś zapomniał przewinień naszych".

Kazanie o Spowiedzi Wielkanocnej
„Zastanówmy się teraz, w jaki sposób spowiadają się i przyjmują Komunię w czasie wielkanocnym ludzie obojętni – zróbmy to, żebyśmy mogli odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chrześcijanie, którzy przyjmują Sakramenty Święte tylko z musu, raz do roku, mogą być spokojni czy nie.

Gdyby do dobrej spowiedzi wystarczyło tylko wyznanie grzechów przed kapłanem i odprawienie pokuty, łatwo byłoby odzyskać utraconą łaskę Bożą, droga zbawienia nie byłaby tak trudna. Ale nie trzeba się łudzić, że Boga można zbyć czymkolwiek. Zbawiciel wyraźnie powiedział ewangelicznemu młodzieńcowi, że ścieżka wiodąca do nieba jest wąska i postępuje nią niewielu ludzi.

Przez cały rok zajmowaliście się sprawami świeckimi, staraliście się o majątek, goniliście za przyjemnościami życia, nie pracowaliście w ogóle nad swoim udoskonaleniem, nareszcie koło Wielkanocy przychodzicie do spowiedzi i wyznajecie swoje grzechy, jakbyście opowiadali jakąś historię. Na koniec odmówicie bezmyślnie i mechanicznie parę modlitw i już się wam wydaje, że pogodziliście się z Bogiem. Zaraz po spowiedzi wracacie do dawnych niedobrych nawyków, chodzicie do knajp i szulerni, na zabawy i bale – nie widać ani śladu poprawy. Z roku na rok robicie to samo! Sakrament Pokuty – w którym Bóg jakby zapomina o Swojej sprawiedliwości i okazuje tylko miłosierdzie – dla wielu jest rodzajem zabawy i rozrywki. Pamiętaj człowieku, że twoje spowiedzi, jeśli odbywasz je w ten sposób, nie są nic warte, a może nawet są świętokradzkie.

Żeby odbyć dobrą spowiedź, trzeba nienawidzić grzechu z całego serca i żałować, że obraziliśmy tak dobrego Boga, że gardziliśmy łaskami, że nie zważaliśmy na głos sumienia, że długi czas trwaliśmy w stanie grzechu. Kto ma prawdziwy żal, ten stara się pojednać z Bogiem, naprawić krzywdy jak najprędzej. I źle robi ten, kto odwleka poprawę z dnia na dzień, kto nie chce jak najprędzej pojednać się ze Stwórcą, który jest naszym najlepszym przyjacielem. Jeśli ktoś pozostaje w grzechu przez cały rok i z przykrością myśli o czasie Wielkiego Postu – bo wtedy trzeba się spowiadać – jeśli ktoś odkłada swoją spowiedź poza czas wielkanocny, albo przystępuje do niej z usposobieniem zbrodniarza, którego prowadzą na śmierć – to czy można sądzić, że taki człowiek ma usposobienie duszy, jakie jest koniecznie potrzebne do ważności Sakramentu Pokuty?”

O ofierze Mszy świętej
„Wszystkie dobre uczynki razem wzięte nie są warte jednej Mszy świętej, bo tamte są dziełami ludzkimi, a Msza jest dziełem Bożym. Nawet męczeństwa nie da się porównać z Mszą świętą – jest ono bowiem ofiarą, jaką człowiek składa Bogu ze swojego życia, a Msza święta jest ofiarą, jaką Bóg złożył z samego siebie człowiekowi, przelewając za niego krew.

Kapłan jest kimś bardzo wielkim, gdyby pojął swoje powołanie do końca umarłby… Sam Bóg jest mu posłuszny. Na słowa kapłana Chrystus zstępuje z nieba i daje się zamknąć w małej hostii. Ojciec nieustannie patrzy z nieba na ołtarz: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie (Mt 17,5a). Wobec zasług tak wielkiej ofiary, Ojciec nie może Synowi niczego odmówić. Gdybyśmy mieli wiarę, ujrzelibyśmy Boga w kapłanie, jak się widzi światło przez szybę, jak wino pomieszane z wodą.

Po konsekracji, kiedy trzymam w dłoniach Najświętsze Ciało Pana, jeśli przeżywam chwile zniechęcenia i myślę, że godny jestem tylko piekła, mówię w duszy:  „Gdybym tylko mógł zabrać Go ze sobą do piekła, w Jego obecności czułbym się tam jak w raju! Mógłbym cierpieć tam przez całą wieczność, gdybym mógł przebywać tam razem z Jezusem. Wtedy jednak nie byłoby to już piekło, bo płomienie Bożej miłości prędko ugasiłyby ogień sprawiedliwości”.

Po konsekracji Bóg jest między nami obecny tak samo, jak jest obecny w niebie. Gdybyśmy w pełni zdawali sobie z tego sprawę, umarlibyśmy z miłości. Bóg jednak oszczędza nas i zakrywa przed nami tę tajemnicę z powodu naszej słabości.

Pewien kapłan zaczynał wątpić, że jego słowa rzeczywiście sprowadzają Chrystusa na ołtarz; w tej samej chwili hostia, którą trzymał w dłoniach, zaczęła ociekać krwią wsiąkającą w korporał.

Gdyby nam ktoś powiedział, że o tej godzinie jakiś zmarły ma powstać z grobu, zaraz byśmy tam pobiegli, żeby zobaczyć cud. A czyż konsekracja, podczas której chleb i wino stają się Ciałem i Krwią samego Boga, nie jest o wiele większym cudem niż wskrzeszenie umarłego? Potrzeba przynajmniej kwadransa, żeby dobrze przygotować się do przeżycia Mszy świętej. W tym czasie trzeba głębokiego uniżenia, jakiego Chrystus dokonuje w sakramencie  Eucharystii; trzeba zrobić rachunek sumienia, gdyż aby dobrze przeżyć Mszę Świętą powinniśmy być w stanie łaski uświęcającej.

Gdybyśmy znali cenę ofiary Mszy świętej albo raczej gdybyśmy mieli głębszą wiarę, uczestniczylibyśmy w niej z o wiele większą gorliwością.”

Przeciwko szóstemu przykazaniu…
„Przeciwko szóstemu przykazaniu wykraczają ludzie: myślami pragnieniami, spojrzeniami, słowami, uczynkami i sytuacjami. Najpierw myślami. Zła myśl jest grzeszna wtedy, gdy nad jakąś nieskromną rzeczą, odnoszącą się do nas samych lub do innych dobrowolnie się zastanawiamy: chociaż nie mamy jeszcze ochoty zrealizowania tej myśli, to jednak pełzamy nią po tych brudnych i nieprzyzwoitych tematach. Przy spowiedzi trzeba zawsze mówić, jak długo myśleliście o jakiejś niemoralnej rzeczy; trzeba też wyznać, czy powracaliście myślą do jakiejś nieprzyzwoitej rozmowy, grzesznej poufności albo czegoś, coście widzieli. Zły duch stawia wam przed oczami rozmaite nieskromne rzeczy, bo liczy, że nakłoni was przynajmniej do grzechu myślą.

Grzeszymy także pragnieniami. Różnica między myślą a pragnieniem polega na tym, że pragnienie dąży do wykonania tego, o czym się myśli. Pragnieniem grzeszy ten, kto grzech nieczysty chce popełnić, kto szuka do tego okazji. Oczywiście przy spowiedzi trzeba powiedzieć, czy takie pragnienie było jeszcze ukryte w głębi duszy, czy też już używaliśmy jakichś środków do jego spełnienia, czy molestowaliśmy kogoś, mając złe intencje; potem: kogo chcieliśmy nakłonić do złego – czy brata, czy siostrę, czy dziecko, czy matkę, czy siostrzenicę, czy bratanicę, czy kuzyna.  Gdyby ktoś z własnej winy nie wyznał takich okoliczności, to jego spowiedź nie miałaby żadnej wartości. Oczywiście nie trzeba nikogo wymieniać z nazwiska. Ale gdyby ktoś nie wyznał, że dopuścił się czegoś nieuczciwego z bratem czy siostrą, a tylko oskarżyłby się ogólnikowo: „zgrzeszyłem przeciwko cnocie czystości” – to takie wyznanie na pewno nie byłoby wystarczające.”

„Dlaczego niekontrolowanie się przy piciu i jedzeniu prowadzi do złego? Otóż dlatego, że ciało pożąda przeciw duchowi, dąży do jego zguby. Koniecznie zatem trzeba je umartwiać – inaczej prędzej czy później wtrąci ono duszę do piekła.

Osoba, której zależy na zbawieniu duszy, każdego dnia umartwia się – choćby w małej rzeczy, jak w pokarmie, napoju czy w odpoczynku. (…) Jeśli więc, bracia drodzy, chcecie zachowywać czystość duszy, to koniecznie musicie odmawiać czegoś swojemu ciału – inaczej poprowadzi was ono na potępienie.”

Pewien Król żalił się na łożu śmierci: - Oto muszę opuścić moje królestwo i udać się do kraju, gdzie nikogo nie znam!

„Mówił tak dlatego, że za życia nigdy nie myślał o szczęściu niebieskim. Powinniśmy już teraz zjednywać sobie przyjaciół w niebie, żeby po śmierci móc się z nimi spotkać, a wtenczas jak ów król, nie będziemy się bali, że nikogo w niebie nie znamy.”