sobota, 29 października 2011

29.10.2011r.

(Rz 11,1-2a.11-12.25-29)
Czyż Bóg odrzucił lud swój? żadną miarą! I ja przecież jestem Izraelitą, potomkiem Abrahama, z pokolenia Beniamina. Nie odrzucił Bóg swego ludu, który wybrał przed wiekami. Czyż nie wiecie, co mówi Pismo o Eliaszu, jak uskarża się on przed Bogiem na Izraela? Pytam jednak: Czy aż tak się potknęli, że całkiem upadli? Żadną miarą! Ale przez ich przestępstwo zbawienie przypadło w udziale poganom, by ich pobudzić do współzawodnictwa. Jeżeli zaś ich upadek przyniósł bogactwo światu, a ich pomniejszenie - wzbogacenie poganom, to o ileż więcej przyniesie ich zebranie się w całości! Nie chcę jednak, bracia, pozostawiać was w nieświadomości co do tej tajemnicy - byście o sobie nie mieli zbyt wysokiego mniemania - że zatwardziałość dotknęła tylko część Izraela aż do czasu, gdy wejdzie [do Kościoła] pełnia pogan. I tak cały Izrael będzie zbawiony, jak to jest napisane: Przyjdzie z Syjonu wybawiciel, odwróci nieprawości od Jakuba. I to będzie moje z nimi przymierze, gdy zgładzę ich grzechy. Co prawdą - gdy chodzi o Ewangelię - są oni nieprzyjaciółmi [Boga] ze względu na wasze dobro; gdy jednak chodzi o wybranie, są oni - ze względu na praojców - przedmiotem miłości. Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne.
(Ps 94,12-15.17-18)
REFREN: Pan nie odrzuca ludu wybranego
Błogosławiony mąż, którego Ty wychowujesz, Panie,
i pouczasz Twoim prawem,
aby mu dać wytchnienie
w dniach nieszczęśliwych.

Pan bowiem nie odpycha swego ludu
i nie odrzuca swojego dziedzictwa.
Sąd zwróci się ku sprawiedliwości,
pójdą za nią wszyscy ludzie prawego serca.
Gdyby Pan mi nie udzielił pomocy,
szybko by moja dusza zamieszkała w krainie milczenia.
A kiedy myślę: ”Moja noga się chwieje„,
wtedy mnie wspiera Twoja łaska, Panie.

(Mt 11,29ab)
Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem.
(Łk 14,1.7-11)
Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: Ustąp temu miejsca; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

Zaskakuje nas ogrom Bożego miłosierdzia i inwencji, z jaką Bóg posługuje się ludzkimi upadkami dla wyprowadzenia tym większego dobra. Naród wybrany odrzucił Chrystusa, ale Bóg nie tylko nie odrzucił swego ludu, lecz sprawił, że przez jego grzech zbawienie stało się udziałem pogan. To może być zgorszeniem dla niektórych. Bóg jednak pragnie doprowadzić do zbawienia wszystkich ludzi! On patrzy dalej niż my i uchyla przed nami rąbka swej tajemnicy, co skłania nas, ochrzczonych, do pokory i napełnia nadzieją.
Ks. Jarosław Ropel, „Oremus” październik 2005, s. 116

DŁUŻNICY EWANGELII

Niech moja wiara i apostolstwo nie opierają się na mądrości ludzkiej, lecz tylko na Jezusie Chrystusie, i to ukrzyżowanym (1 Kor 2, 2)
W Kościele nie przestaje rozbrzmiewać nakaz Jezusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15). W każdym okresie historii Kościół „czuje się zobowiązany szerzyć wszędzie orędzie ewangeliczne” (Paweł VI), które jest „po wszystkie czasy źródłem całego jego życia” (KK 20). Sobór Watykański II, głęboko przeświadczony o tym zadaniu, pobudza wszystkich katolików do uczestniczenia w nim w miarę własnych obowiązków i możliwości, aby szukali „okazji do głoszenia Chrystusa, bądź to niewierzącym, by ich doprowadzić do wiary, bądź wierzącym, by ich pouczyć, umocnić i pobudzić do gorliwszego życia” (DA 6); przypomina jednocześnie słowa Apostoła: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!” (1 Kor 9, 16). Urzędowe głoszenie Ewangelii dotyczy hierarchii i tych wszystkich, którzy otrzymali kapłaństwo, jednak i zwykli wierni powinni wnosić tu swój udział „na wzór owych mężów i niewiast, którzy wspomagali Pawła w głoszeniu Ewangelii”, pamiętając, że „wielu ludzi może usłyszeć Ewangelię i poznać Chrystusa jedynie za pośrednictwem bliskich im osób świeckich” (DA 10. 13). Każdy prawdziwy chrześcijanin powinien stać się heroldem Ewangelii, bądź to żyjąc nią doskonale, bądź to głosząc ją stosownym słowem nacechowanym miłością i odwagą we własnym środowisku.
Apostoł, zwłaszcza jeśli jest kapłanem, powinien czuć się dłużnikiem Ewangelii względem wszystkich, a zatem obowiązany jest stać się „niewolnikiem wszystkich... dla słabych słabym”, dla biednych biednym, dla małych małym, „wszystkim dla wszystkich” (1 Kor 9, 19. 22), byle tylko służyło to przyjęciu słowa Boga. Jego programem powinno być: „Wszystko czynię dla Ewangelii” (tamże 23). „Troska o zbliżenie się do braci nie powinna przeradzać się w osłabianie czy też umniejszanie prawdy. Dialog nasz nie może być słabością, zwłaszcza kiedy dotyczy obowiązków względem naszej wiary” (Paweł VI), Roztropność może wymagać stopniowego i przystosowanego do rozmaitych umysłowości wyjaśnienia, lecz wierność Ewangelii winna pozostać nienaruszona, tylko bowiem Ewangelia jest „mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego” (Rz 1, 16). A „tylko ten, kto całkowicie jest wierny nauce Chrystusa, może skutecznie apostołować” (Paweł VI).
  • O Chryste, dopomóż mi dawać Ciebie duszom, dawać Twoją Ewangelię, skarby Twojej łaski, obecność Twoją i Twojego Ducha Świętego w duszy, modlitwę wewnętrzną, pokój i wszechmoc boskiego zjednoczenia... Ty uczyniłeś mnie sługą Ewangelii, abym głosił Ewangelię, to jest tajemnicę chrześcijańską, bezpośrednie i żywe obcowanie Trójcy Przenajświętszej z ludzkością...
       Dopomóż mi utrzymywać umysł i serce wiernych przy Tobie, o Chryste, Królu, Kapłanie, Głowo Kościoła; z Duchem Twoim, który przenika i objawia głębokości Boga, a przez Ciebie, z Trójcą Przenajświętszą. Pragnę karmić się słowem Objawienia obcując nieustannie z Pismem świętym... Daj mi zrozumieć, że ani bystrość umysłu, ani kultura świecka nie potrafią przygotować do tajemnicy łaski, lecz jedynie ogołocenie wewnętrzne, prostota, duch modlitwy i zdania się na Ciebie. Ukształtuj we mnie, o Panie, duszę dziecka, lojalną, ufającą, uległą. Obym umiał oddawać, w mojej posłudze pasterskiej, najważniejsze miejsce nauce i duchowi modlitwy, bo mogę dawać tylko to, co sam posiadam.
       Spraw, aby mnie przenikało coraz głębiej Twoje wewnętrzne natchnienie, abym był coraz bardziej uważny na natchnienia i działanie Ducha Świętego we mnie; wówczas wiara moja stanie się jaśniejsza, a gorliwość bardziej apostolska, słowo bardziej przekonywające i mniej będę wątpił w skuteczność mojej misji (D. Mercier).
  • Drogą, na której znajdujemy nasze zbawienie, jesteś Ty, o Chryste Jezu, Arcykapłanie ofiar naszych, Orędowniku i Obrońco słabości naszej. Przez Ciebie wpatrujemy się w niebiosa wysokie, przez Ciebie, jak w zwierciadle, oglądamy niepokalane i dostojne oblicze Boże. Przez Ciebie otwarły się oczy serca naszego, przez Ciebie nierozumny i przyćmiony umysł nasz rozwiera się ku światłu przedziwnemu. Przez Ciebie chciał nam Pan dać skosztować mądrości nieśmiertelnej (św. Klemens Rzymski).

28.210.2011r. Święto świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza

(Ef 2,19-22)
Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga - zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.
(Ps 19,2-5)
REFREN: Po całej ziemi ich głos się rozchodzi
Niebiosa głoszą chwałę Boga,
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
Dzień opowiada dniowi,
noc nocy przekazuje wiadomość.
Nie są to słowa ani nie jest to mowa,
których by dźwięku nie usłyszano:
Ich głos się rozchodzi po całej ziemi,
ich słowa aż po krańce świata.
(Łk 6,12-19)
W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą. Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.

W dzisiejsze święto Apostołów Szymona i Judy Tadeusza warto uzmysłowić sobie, że powołani przez Chrystusa uczniowie nie stali się od razu święci. Przeciwnie, byli takimi samymi ludźmi, jak my, i do końca swojego życia pozostali grzesznikami. Wyróżniało ich to, że dali się zaprosić Jezusowi do cudownej przygody, do pójścia za Nim, do życia z Nim na co dzień. Takie zaproszenie Chrystus kieruje do każdego z nas. Tym jest chrześcijaństwo.
Ks. Jarosław Ropel, „Oremus” październik 2005, s. 113

WSZYSTKO, CO JEST PRAWDZIWE...

Panie, obym się karmił słowami wiary i dobrej nauki, wiodącej do życia w pobożności (1 Tm 4, 6; Tt 1, 1)
Do celów apostolstwa „bardzo pomogą cnoty, które słusznie cieszą się uznaniem w społeczności ludzkiej, jak: dobroć serca, szczerość, siła i stałość ducha, ustawiczna troska o sprawiedliwość, ogłada towarzyska” (DK 3). Sobór Watykański II postuluje więc, by apostołowie pielęgnowali te wartości przyrodzone, które otwierają drogę do dialogu i przygotowują serca na przyjęcie orędzia Ewangelii. Są to czysto naturalne aspekty postępowania, cnoty najpierw jako człowieka, a potem chrześcijanina, mają one jednak wielkie znaczenie, ponieważ bez nich apostoł nie może wywierać wpływu na innych. Prostactwo, niecierpliwość, brak uprzejmości są często przyczyną, że wielu, zrażonych, się oddala.
Paweł VI, mówiąc o dialogu jako środku przekazu Ewangelii, tak kreśli cechy apostoła: „nie jest nadęty pychą, nie jest złośliwy, nie obraża. Jego autorytet jest wewnętrzny dzięki prawdzie, jaką wykłada, miłości, jaką szerzy, przykładowi, jaki daje... Jest spokojny; unika gwałtowności, jest cierpliwy; jest wspaniałomyślny... Dialog prowadzony w ten sposób urzeczywistnia połączenie prawdy i miłości, rozumu i uprzejmości”. Nietrudno wywnioskować, ile cnót ludzkich i chrześcijańskich trzeba posiadać, aby dojść do takiej postawy. To również wchodzi w zakres ascetycznej pracy apostoła nad sobą, powinien on bowiem kierować swoim postępowaniem w taki sposób, aby mógł się zbliżyć do wszystkich, budząc zaufanie, otuchę, sympatię, nie dla niemądrej osobistej zarozumiałości, lecz aby móc prowadzić ludzi do Boga. W tym znaczeniu powiedziano, że apostoł powinien być „doskonałym dżentelmenem” (Newman), a św. Teresa od Jezusa zalecała swoim córkom: „Starajcie się... o ile to być może bez obrazy Bożej, być uprzejme i tak ze wszystkimi postępować, by im przyjemną była rozmowa z wami... im która jest doskonalsza, tym większą w całym swoim zachowaniu powinna okazywać uprzejmość i dobroć, aby siostrom miło było z nią przestawać... Jeśli chcecie przynieść im pożytek i pozyskać sobie ich serca, winnyście się starać unikać wszelkiej szorstkości” (Dr.d. 41, 7).
  • Ty, o Panie, nie żądasz ode mnie, abym był nauczycielem polityki, sztuki wojennej, wiedzy ludzkiej... chcesz, abym był nauczycielem miłosierdzia i prawdy. Udziel mi wielkiej dyskrecji i pobłażliwości w sądach o ludziach i wydarzeniach; spraw, abym modlił się specjalnie za tych, którzy są powodem mego cierpienia; abym we wszystkim okazywał wielką dobroć, bezgraniczną cierpliwość, pamiętając o tym, że każde inne uczucie nie jest zgodne z duchem Ewangelii i doskonałością ewangeliczną. Zgadzam się chętnie być niczym, byle tylko zatryumfowała miłość. Choćby mnie miano zdeptać, chcę być cierpliwy i dobry aż do heroizmu. Tylko wtedy... zasłużę na udział w Twoim kapłaństwie, o Chryste Jezu, który za cenę uległości, upokorzenia i cierpienia stałeś się prawdziwym i jedynym lekarzem i Zbawcą całej ludzkości.
       Naucz mnie zawsze mówić prawdę, ale łagodnie... dopomóż mi zawsze odpłacać dobrem za złe i przekładać Ewangelię ponad sztuczki ludzkiej polityki.
       Lecz przede wszystkim i zawsze będę się starał o to, by w moim życiu wewnętrznym i w działalności zewnętrznej odbijał się Twój obraz, o Jezu cichy i pokornego serca (Jan XXIII: Dziennik duszy, rok 1940, 1930, 1936, 1931).
  • O Dziewico Najświętsza, wyjednaj mi od Ducha Jezusa Syna Twojego... dary rozumu i umiejętności, abym się stał światłem dla dusz.
       Naucz mnie, o Matko, wyjaśniać, jak Ty umiałaś wypełniać Pismo święte; jak potrafiłaś rozważać je w milczeniu i zachowywać w swoim sercu. Zachowaj mnie pokornym, przypominając mi, że tu nie chodzi o jakąkolwiek książkę i że nie trzeba, abym się zmuszał do jej zrozumienia, lecz że trzeba, abym był bardzo posłuszny, stawszy się pokornym, oderwanym od wszystkiego, abym umiał cierpieć i modlić się nieustannie, by móc osiągnąć tę mądrość.
       O Matko, Ty, któraś zrozumiała Boga lepiej niż ktokolwiek inny, spraw, abym się wyrzekł pychy rozumu i nie zaliczał się do liczby mądrych i roztropnych świata, przed którymi są zakryte tajemnice Boże. Spraw, abym był bardzo mały, abym mógł wejść w krąg Objawienia, aby okryła i ogarnęła mnie prawda. O Matko, daj, abym mógł promieniować prawdą, którą jest Twój Syn.
       Rozpal we mnie pragnienie Królestwa; niech ono będzie moim jedynym celem, niech nie istnieje dla mnie podwójny sposób patrzenia na rzeczy: jeden chrześcijański, a drugi świecki; lecz niechaj odczuwa się we mnie, że ten, kto posiada ducha Królestwa, jest szczęśliwy i pokój czyniący, pełen jasności i optymizmu, mocny i wielkoduszny, że pochłania go miłość pokorna i podbijająca. O Matko, spraw, abym był takim jak Ty! (P. Lyonnet)

27.10.2011r.

(Rz 8,31b-39)
Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej - zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami? Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
(Ps 109,21-22.26-27.30-31)
REFREN: Ocal mnie, Panie, w swojej łaskawości
A Ty, Panie, mój Panie,
ujmij się za mną przez wzgląd na Twoje imię,
wybaw mnie, bo łaskawa jest Twoja dobroć.
Bo jestem nędzny i nieszczęśliwy,
zranione jest moje serce.

Dopomóż mi, Panie, mój Boże,
ocal mnie w swej łaskawości.
Aby poznali, że to Twoja ręka,
żeś Ty, o Panie, tego dokonał.

Bardzo będę dziękował Panu swoimi ustami
i chwalił Go pośród tłumu.
Bo stanął po prawicy biednego,
aby go wybawić od tych, którzy go osądzają.

(Łk 19,38)
Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie. Pokój w niebie i chwała na wysokościach
(Łk 13,31-35)
W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli Mu: Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić. Lecz On im odpowiedział: Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu. Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze, bo rzecz niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jerozolimą. Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto dom wasz [tylko] dla was pozostanie. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, aż powiecie: Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie.

Czy wyobrażamy sobie Boga jako wyrokującego sędziego, który wzbudza lęk? Przecież Jego sąd przede wszystkim nas usprawiedliwia, a nie potępia. Jaki obraz Boga nosimy w sercu? Jeśli jest to obraz zniekształcony, nieprawdziwy, nie będziemy w stanie zbliżyć się do, nie mówiąc już o intymnej zażyłości, do jakiej On każdego z nas zaprasza. Prośmy o światłe oczy serca, byśmy umieli rozpoznać i przyjąć miłość Ojca, którą Chrystus objawia nam w Eucharystii.
Ks. Jarosław Ropel, „Oremus” październik 2005, s. 109

NASZA ZDOLNOŚĆ POCHODZI OD BOGA

Panie, Ty wybrałeś właśnie to, co niemocne, aby mocnych poniżyć, podtrzymuj moją słabość (1 Kor 1, 27)
“Głosimy Ewangelię, aby się podobać nie ludziom, ale Bogu, który bada nasze serca. Nie szukaliśmy ludzkiej chwały ani pośród was, ani pośród innych” (1 Tes 2, 4. 6). Aby apostolstwo było szczerym wykonywaniem miłości, a zatem środkiem do coraz większego postępu w miłości Boga i bliźniego, wymaga bezwzględnej prawości intencji. Pan “doświadcza”, bada serca swoich apostołów i nie chce w nich widzieć ani śladu skrzywionych, drugorzędnych intencji, ukrywających się pod szatą gorliwości fałszywej, jaka często wypływa z zarozumiałości. Wymaga to, aby człowiek co dzień umierał wszelkiej miłości własnej, egoizmowi, pysze, dla osiągnięcia tej czystości i prostoty wewnętrznej, jakiej Jezus żądał od uczniów, gdy sprzeczali się o pierwszeństwo: “Zaprawdę powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18, 3). Wymaga też urzeczywistnienia tej istotnej pokory, która stopniowo czyni apostoła całkowicie wolnym od szukania siebie samego, własnej chwały, a zaprzęga go do pracy jako doskonałego “ubogiego w duchu”, skłonnego oddać wszystko i dla siebie nie żądać niczego. Nie czyni to apostoła zimnym i jakby bezcielesnym w obcowaniu z braćmi; owszem, staje się on tym bardziej do nich podobny, troskliwy o ich dobro, im bardziej jest wolny od siebie samego. Doniosłe znaczenie ma nie osobisty sukces, lecz dobro dusz; nie uznanie stworzeń, lecz Boga, nie podkreślanie siebie, lecz Ewangelii.
Kiedy matka Jakuba i Jana wystąpiła w imieniu synów z prośbą o zaszczytne miejsce, Jezus zwracając się do Apostołów upomina ich: “kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym” (Mt 20, 27); a w wieczór Ostatniej Wieczerzy umywając nogi, pokazał swoim przykładem, do jakiego stopnia apostołowie powinni stać się sługami.
Tylko wówczas gdy apostołowie staną się dziećmi przez prostotę serca, ubogimi w duchu przez całkowite oderwanie, sługami przez pokorną i ofiarną miłość, będą w pełni przygotowani do służby Bogu i do zbawienia braci.
  • Nic, nic! To nic rozbrzmiewa w duszy mojej bezkresnym echem i objawia mi wymaganie czystości, która winna uduchowić wszystkie moje czynności i pozbawić je własnej nędzy, wszelkiego własnego pragnienia! Boże mój, Ty dajesz mi odczuć to żądanie z tak wielką siłą, jakiej dotąd nigdy nie odczuwałem! Co pocznę, Boże mój, co pocznę?... Wszystko jest nieczyste... Pragnienie wdzięczności, nadzieja poznania, radość odczuwania wokół siebie pokoju dusz, które oświeciłem... Ach, Panie... to jest pragnienie ziemi i nadzieja skończonego, lecz w duszy odczuwam tę tętniącą nieodpartą Twoją moc: nihil, nihil sperantes. Spraw je Ty, o mój Boże, spraw Twoje nic w każdej mojej czynności; abym we wszystkim spodziewał się tylko Ciebie, Ciebie samego, merces magna nimis... O próżnio, o ogołocenie, o samotności, o duszo sama z Bogiem samym, o ideale, o mój Mistrzu, niech przyjdzie, abym to posiadł, abym tego dosięgnął w takiej pełni, w jakiej Ty tego ode mnie oczekujesz; obym umarł i aby Twój płomień mnie oczyścił! (G. Canovai).
  • O Boże mój, Tyś nieskończenie mądry i nieskończenie święty, chciałeś, aby Twoi słudzy byli ludźmi nędznymi jak inni i aby rozbudzili w sercu swoim głębokie poczucie własnej nędzy, by móc współczuć zawsze, szczerze z tymi, którzy grzeszą i błądzą... Chciałeś, aby przeciwieństwo między potrzebą człowieka grzesznego a blaskiem jego posługi ukazywało wszystkim jasno, że sukcesy Twojej łaski wyśpiewują tylko Twoją chwałę. Każdy apostoł, świadomy własnych słabości i zdumiony zwycięstwami Twojej mocy, będzie powtarzał z młodzieńcami w piecu ognistym: “Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swej łagodności, wylej na nas bogactwa swego miłosierdzia, wybaw nas swoją mocą z niebezpieczeństwa i uczyń swe imię sławne, o Panie”... My pokładamy w Tobie, o Panie Jezu, tylko w Tobie, całą naszą nadzieję (D. Mercier).