poniedziałek, 16 maja 2011

„Młodzi są przyszłością. Ja już nie dam rady biec, lecz chcę wam przekazać płomień, tak jak na olimpiadach. Macie tylko jedno życie i warto je dobrze przeżyć".

Chiara Badano urodziła się 29 października 1971 roku w miejscowości Sasello na północy Włoch. Była jedynym i upragnionym dzieckiem Marii Teresy Caviglia i Ruggero Badano po 11 latach oczekiwań. Jak wyznali później rodzice, jej przyjście na świat pozwoliło im lepiej zrozumieć głębię i łaskę sakramentu małżeństwa. Dziewczynka wzrastała w atmosferze głębokiej miłości i żywej wiary.

Przełomowe znaczenie w jej życiu miało spotkanie z Ruchem Focolari, gdy miała zaledwie 9 lat. Powiedziała potem, że zapragnęła jeszcze mocniej „budować nowy świat oparty na jedności i miłości”. Nigdy osobiście nie spotkała założycielki ruchu – swej imienniczki Chiary Lubich, ale utrzymywała z nią bliski i stały kontakt listowny. Założycielka nazywała ją „Chiara Luce”, czyli „jasne światło” lub „Klara światło”.

Jako fokolarynka przyszła błogosławiona postanowiła żyć tylko dla Jezusa, rozpoznawać Go w każdym napotkanym człowieku i kochać go tak jak On ukochał ludzi, oddając za nich życie. Na różne sposoby starała się dać odczuć innym swą miłość. Przekazywała np. swe pieniądze dla potrzebujących dzieci w Afryce, gdzie pracował jej znajomy, a podczas spotkań najmłodszych członków Ruchu pomagała innym dzieciom żyć jednością i miłością. Z biegiem lat zaczęła się czuć szczególnie odpowiedzialna za niewierzących, uważając, że ich powinna kochać najbardziej, gdyż „nie mają radości i nie wiedzą, że Bóg je kocha”.

Dziewczyna codziennie chodziła na Msze św. Gdy pewien jej znajomy, uważający się za niewierzącego, zapytał ją, dlaczego taka piękna, elegancka, młoda dziewczyna chodzi codziennie do kościoła, dodając, że on sam nie wierzy w Jezusa i nigdy Go nie widział, odpowiedziała: „Ja też Go nigdy nie widziałam. Teraz widzę Go w panu”.

W 1985 roku rodzina przeniosła się do Savony, co początkowo wywołało pewien bunt w nastolatce, a nawet kryzys w jej stosunkach z rodzicami. Miała też trudności w nauce i m.in. powtarzała jedną z klas. A jednak przezwyciężyła te trudności i wkrótce znów była radosną, piękną dziewczyną, która dbała o siebie, lubiła dobrze wyglądać i elegancko się ubierać, śpiewać i tańczyć, grała w tenisa, jeździła na rowerze i na nartach, marzyła o karierze dziennikarki lub stewardessy.

Gdy miała 17 lat ciężko zachorowała. Podczas gry w tenisa odczuła ostry ból ramienia. Dość szybko zaczęły się nawroty bólu, który stawał się coraz dotkliwszy; przyszła diagnoza: nowotwór kości z przerzutami. Początkowo nie przeraziło to dziewczyny, co więcej potrafiła nawet znaleźć dobre strony w nieszczęściu. „Choroba przyszła w odpowiedniej chwili, gdyż zaczęłam się «gubić». (…) Nie potraficie sobie wyobrazić, jaki mam dzisiaj kontakt z Bogiem… Tę chorobę Jezus dał mi w odpowiedniej chwili, zesłał mi ją, abym na nowo Go odnalazła” – pisała do znajomych.

Przez pewien czas Chiara miała nadzieję, że wyzdrowieje, ale gdy po pierwszej chemioterapii straciła włosy zrozumiała, że jej stan jest bardzo ciężki. Nie zmieniło to jednak jej usposobienia i radości życia. Osoby, które odwiedzały ją w szpitalu, a potem w domu, czuły się obdarowane i wzbogacone sposobem, w jaki kontaktowała się z Jezusem i jej miłością do ludzi.

Choroba rozwijała się bardzo szybko – paraliż nóg sprawił, że dziewczyna wkrótce przestała chodzić. Ale niebawem stwierdziła: „Gdybym miała wybierać między możliwością chodzenia a pójściem do nieba, bez wahania wybrałabym to drugie. Teraz interesuje mnie tylko to. Chcę pójść do Jezusa”. Im bardziej zbliżała się do niej śmierć, tym częściej mówiła, że będzie to dla niej „uroczystość zaślubin”. Prosiła rodziców i przyjaciół: „Nie płaczcie po mnie. Ja idę do Jezusa, by zacząć inne życie”.

Jeszcze przed śmiercią wyraziła zgodę na przeszczepienie jej rogówek i – jak powiedziała jej matka – był to ostatni akt miłości do ludzi z jej strony. Ostatnie słowa skierowała do swojej mamy: „Ciao. Bądź szczęśliwa, bo ja nią jestem”. Zmarła w chwilę potem 7 października 1990 roku.

sobota, 14 maja 2011

Modlitwy do Najświętszego Oblicza Jezusa Chrystusa

Modlitwa do Najświętszego Oblicza Jezusa Chrystusa

1. Święte Oblicze Jezusa, któreś z nieskończoną słodyczą patrzyło na pasterzy i królów adorujących Cię w betlejemskiej grocie, spójrz ze słodyczą także na moją duszę, która Cię uwielbia i błogosławi, wysłuchaj mojej modlitwy. Chwała Ojcu...
2. Umiłowane Oblicze Jezusa, któreś wzruszyło się ludzkimi nieszczęściami, osusz łzy znękanych i ulecz chorych, spójrz z litością na nędzę mojej duszy i na fizyczne cierpienia, które mnie dręczą. Przez Twoje łzy umocnij mnie w dobrym, uwolnij od zła i udziel łaski, o którą błagam. Chwała Ojcu...
3. Pełne miłosierdzia Oblicze Jezusa, któreś wędrując po tej łez dolinie z czułością patrzyło na ludzkie nieszczęścia, byłeś lekarzem dla chorych i Dobrym Pasterzem dla zagubionych, nie dozwól, aby zwyciężył nas Szatan, lecz zachowaj mnie zawsze blisko Twego Oblicza wraz ze wszystkimi duszami, które pragną Cię rozradować. Chwała Ojcu...
4. Najświętsze Oblicze Jezusa, godne chwały i miłości, podczas gorzkiej Twej Męki policzkowano Cię i opluwano, a Ty znosiłeś to cierpliwie, aby mogło się dokonać nasze Odkupienie, spójrz na mnie z taką miłością miłosierną, z jaką spoglądałeś na dobrego łotra. Spraw, abym pojął niebiańską mądrość pokory i miłości. Chwała Ojcu...
5. Boskie Oblicze Jezusa, Twoje oczy były przekrwione, usta wypalone żółcią, czoło poranione, a policzki krwawiły, kiedy z drzewa krzyża wypowiedziałeś słowo "Pragnę" - zachowaj we mnie i moich bliskich to błogosławione pragnienie. Przyjmij łaskawie moją modlitwę w pewnej ważnej intencji. Chwała Ojcu...

Nowenna do Najświętszego Oblicza Jezusa Chrystusa

1.         Święte Oblicze Jezusa, któreś z nieskończoną słodyczą patrzyło na pasterzy i królów adorujących Cię w betlejemskiej grocie, spójrz ze słodyczą także na moją duszę, która Cię uwielbia i błogosławi, wysłuchaj mojej modlitwy. Chwała Ojcu...
2.         Umiłowane Oblicze Jezusa, któreś wzruszyło się ludzkimi nieszczęściami, osusz łzy znękanych i ulecz chorych, spójrz z litością na nędzę mojej duszy i na fizyczne cierpienia, które mnie dręczą. Przez Twoje łzy umocnij mnie w dobrym, uwolnij od zła i udziel łaski, o którą błagam. Chwała Ojcu...
3.         Pełne miłosierdzia Oblicze Jezusa, któreś wędrując po tej łez dolinie z czułością patrzyło na ludzkie nieszczęścia, byłeś lekarzem dla chorych i Dobrym Pasterzem dla zagubionych, nie dozwól, aby zwyciężył nas Szatan, lecz zachowaj mnie zawsze blisko Twego Oblicza wraz ze wszystkimi duszami, które pragną Cię rozradować. Chwała Ojcu...
4.         Najświętsze Oblicze Jezusa, godne chwały i miłości, podczas gorzkiej Twej Męki policzkowano Cię i opluwano, a Ty znosiłeś to cierpliwie, aby mogło się dokonać nasze Odkupienie, spójrz na mnie z taką miłością miłosierną, z jaką spoglądałeś na dobrego łotra. Spraw, abym pojął niebiańską mądrość pokory i miłości. Chwała Ojcu...
5.         Boskie Oblicze Jezusa, Twoje oczy były przekrwione, usta wypalone żółcią, czoło poranione, a policzki krwawiły, kiedy z drzewa krzyża wypowiedziałeś słowo "Pragnę" - zachowaj we mnie i moich bliskich to błogosławione pragnienie. Przyjmij łaskawie moją modlitwę w pewnej ważnej intencji. Chwała Ojcu...

Litania do Najświętszego Oblicza

Kyrie eleison - Chryste eleison - Kyrie eleison
Chryste usłysz nas - Chryste wysłuchaj nas
Ojcze z nieba, Boże - zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże - zmiłuj się nad nami
Duchu Święty, Boże - zmiłuj się nad nami
Święta Trójco, jedyny Boże - zmiłuj się nad nami
Oblicze Jezusa godne miłości - zmiłuj się nad nami
Upodobanie Odwiecznego Ojca -
Boskie dzieło Ducha Świętego -
Blasku Nieba -
Radości Aniołów -
Radosne orzeźwienie świętych -
Słodki odpoczynku znużonych -
Pocieszenie i ucieczko grzeszników -
Nadziejo i pocieszenie umierających -
Postrachu i klęsko demonów -
Łagodne ukojenie Boskiego gniewu -
Błogosławiony Twórco prawa miłości -
Potężny obrońco miłości braterskiej -
Oblicze Jezusa, pragnące zbawienia człowieka -
Oblicze Jezusa, obmyte we łzach miłości –
Oblicze Jezusa, dla nas okryte błotem i plwocinami -
Oblicze Jezusa, zroszone potem i krwią-
Oblicze Jezusa, znieważane, wyszydzane, policzkowane -
Oblicze Jezusa, traktowane jak oblicze ostatniego niewolnika -
Oblicze Jezusa, wyszydzone podczas straszliwej Agonii -
Oblicze Jezusa, modlącego się za swoich katów -
Oblicze Jezusa, okryte śmiertelną bladością -
Oblicze Jezusa, opadające w bólu na piersi -
Oblicze Jezusa, opłakiwane przez Maryję, Matkę Bolesną -
Oblicze Jezusa, osłonięte całunem i złożone do grobu -
Oblicze Jezusa, jaśniejące chwała poranka Zmartwychwstania -
Oblicze Jezusa, Zmartwychwstałego, pełne dobroci, objawiające się Apostołom -
Oblicze Jezusa, promieniujące blaskiem chwały podczas Wniebowstąpienia -
Oblicze Jezusa, pełne najgłębszej pokory w tajemnicy Eucharystii -
Oblicze Jezusa, przyobleczone w nieskończoną potęgę podczas Sądu Ostatecznego -
Oblicze Jezusa, zapraszające swoich wybranych do wiekuistej chwały -


Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata - przepuść nam, Panie
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata - wysłuchaj nas, Panie
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata - zmiłuj się nad nami

K. Najświętsze Oblicze Jezusa,
W. Skieruj na nas swoje miłosierne spojrzenie.

Modlitwa
Panie Jezu Chryste, Twoje najświętsze Oblicze, ukryte podczas Męki na krzyżu, jaśnieje chwałą; udziel nam łaski uczestniczenia tu na ziemi w Twoich cierpieniach, abyśmy w niebie mogli się radować oglądaniem Twojej chwały. Który żyjesz i królujesz w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Koronka do Najświętszego Oblicza (na cząstkach różańca)

K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W.
Panie, pospiesz ku ratunkowi memu. Chwała Ojcu...

K. Ty ścieżkę życia mi ukażesz, pełnie radości przy Tobie.
W.
Wieczne szczęście po Twojej prawicy (Ps. l6)


K. O mój słodki Jezu, przez razy, oplucie i wzgardę, które zniekształciły boski wygląd Twojego Oblicza: (10 razy)
W.
Zmiłuj się nad biednymi grzesznikami. (10 razy) Chwała Ojcu...
O Tobie mówi serce moje: "Szukaj Jego oblicza". Będę szukał Oblicza Twego, Panie. (Ps. 26)


K. O mój słodki Jezu, przez łzy, które zrosiły Twoje boskie Oblicze:
W.
Niech Twoje Królestwo triumfuje poprzez świętość kapłanów. Chwała Ojcu...
O Tobie mówi serce moje: "Szukaj Jego oblicza". Będę szukał Oblicza Twego, Panie. (Ps. 26)


K. O mój słodki Jezu, przez krwawy pot, który zrosił Twoje boskie Oblicze podczas modlitwy w Ogrójcu:
W. Oświecaj i umacniaj dusze Tobie poświęcone. Chwała Ojcu...
O Tobie mówi serce moje: "Szukaj Jego oblicza". Będę szukał Oblicza Twego, Panie. (Ps. 26)


K. O mój słodki Jezu, przez łagodność, szlachetność i boskie piękne Twojego Świętego Oblicza:
W. Zdobądź wszystkie serca dla Twojej miłości. Chwała Ojcu...
O Tobie mówi serce moje: "Szukaj Jego oblicza". Będę szukał Oblicza Twego, Panie. (Ps. 26)


K. O mój słodki Jezu, przez boskie światło, które promieniuje z Twojego świętego Oblicza:
W. Rozprosz ciemności niewiedzy i błędu i bądź światłem świętości dla Twoich kapłanów. Chwała Ojcu...
O Tobie mówi serce moje: "Szukaj Jego oblicza". Będę szukał Oblicza Twego, Panie. (Ps. 26)

Nie zakrywaj przede mną Twojej twarzy. Nie odtrącaj w gniewie Twojego sługi. (Ps.27)

Wezwanie
O Święte Oblicze słodkiego Jezusa, przez czułą miłość i dotkliwe cierpienie Twojej Matki Maryi, która trwała pod krzyżem podczas Twej bolesnej Męki spraw abyśmy uczestnicząc w jej miłości i cierpieniu, jak najdoskonalej pełnili najświętszą, wolę Boga. Amen.

Codzienna modlitwa ofiarowania się Najświętszemu Obliczu Jezusa

Najświętsze Oblicze Jezusa, na którym na wieki zostało wypisane boskie męczeństwo przyjęte dla odkupienia ludzkości, uwielbiam Cię i kocham. Przez wstawiennictwo Maryi Niepokalanej poświęcam Ci dzisiejszy dzień i całe moje życie. W jej przeczyste dłonie składam modlitwy, czyny i cierpienia tego dnia, aby zadośćuczynić i wynagrodzić za grzechy wszystkich stworzeń. Spraw, abym stał się Twoim apostołem. Zwracaj zawsze na mnie Twoje łagodne spojrzenie i spójrz na mnie miłosiernie także w godzinie śmierci. Amen.

Źródło: http://www.benedyktynki.diecezja.tarnow.pl/index.php/modlitwy-do-najwitszego-oblicza-jezusa-chrystusa

Krwawiące Przenajświętsze Oblicze Jezusa z Afryki

"17 lutego i 15 marca 1996 w Kotonu (Cotonou), w Beninie, w Zachodniej Afryce, dwukrotnie miało miejsce krwawienie Przenajświętszego Oblicza Jezusa (18 x 24 cm).
Za pierwszym razem wezwano lekarza pierwszej pomocy, jednak nie był on w stanie przeprowadzić badania Krwi, ponieważ już skrzepła. Świadkami zdarzenia było 13 osób, które usłyszały również głos mówiący:
"Jeszcze wrócę, a wówczas lekarz dokończy badanie".
Przygotowano probówki do pobrania Krwi. 15 marca około 17.00 Boskie Oblicze zaczęło krwawić tak obficie, że nie można było dostrzec Jego zarysu. Kiedy probówka napełniła się w 1/4 Krwią , głos powiedział:
"Wystarczy, uzupełnię ją".
Lekarz, który widział probówkę napełnioną w 1/4 , po 45 minutach poświadczył, że jest napełniona w całości i zaskoczony nie potrafił wyjaśnić tego, co się wydarzyło tym razem w obecności 12 świadków.
Analiza krwi poświadczyła, że jest to krew ludzka grupy AB Rh+.
"Spójrz na Moją zakrwawioną Twarz! Co pragnę ci powiedzieć? Czy naprawdę muszę ci cokolwiek mówić? Czy nadal Mnie słuchasz? Czy masz litość dla Mnie, gdy widzisz Mnie tak krwawiącego? Robię to dla ciebie!".

Obietnice:
Mówi Ojciec Przedwieczny: "Drogie Dzieci, w ciągu tych przerażających dni, które nadejdą na ziemię, Przenajświętsze Oblicze Mojego Boskiego Syna będzie prawdziwą pomocą (prawdziwą chustą do otarcia łez), ponieważ Moje wierne dzieci ukryją się za nią. Przenajświętsze Oblicze będzie prawdziwym darem do czasu, gdy kary, które ześlę na ziemię, zostaną złagodzone. Domy, w których Ono będzie, przepełnione będą światłem, które uwolni nas od mocy ciemności. Moi Aniołowie oznaczą również miejsca, w których znajdzie się Najświętsze Oblicze, a Moje dzieci znajdą ochronę przed złem, które spadnie na niewdzięczną ludzkość".
"Moje dzieci, bądźcie prawdziwymi apostołami Przenajświętszego Oblicza i wszędzie Go brońcie! Im bardziej będzie znane, tym mniejsza będzie katastrofa".
Mówi Przenajświętsze Serce Jezusa: "Ofiarowujcie ciągle Ojcu Niebieskiemu Moje Oblicze, a On okaże wam miłosierdzie. Proszę was wszystkich, abyście czcili Moje Boskie Oblicze i dali Mu zaszczytne miejsce w waszych domach, aby Ojciec Przedwieczny napełnił was łaską i przebaczył wam wasze winy.
Moje dzieci, nie zapominajcie odmówić codziennie w waszych domach przynajmniej jednej małej modlitwy do Najświętszego Oblicza Jezusa. Kiedy rano wstajecie, nie zapominajcie powitać Je, a przed pójściem spać prosić Je o błogosławieństwo. Postępując tak, szczęśliwie osiągnięcie Niebo.
Zapewniam was, że ci, którzy w sposób szczególny czczą Moje Oblicze, zawsze otrzymają ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem i katastrofami!
Uroczyście obiecuję, że ci, którzy szerzą kult Mojego Najświętszego Oblicza, nie doznają kary, która spadnie na ludzkość.
Otrzymają oni również światło w dniach strasznego zamętu, który zbliża się do Kościoła. Jeżeli umrą w czasie kary, to umrą jako męczennicy i zostaną świętymi.
Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Ci, którzy szerzą kult Mojego Przenajświętszego Oblicza, dostąpią tej łaski, że żaden z członków ich rodziny nie zostanie potępiony, a ci, którzy są w Czyśćcu, zostaną z niego uwolnieni.
Wszyscy jednak przychodźcie do Mnie przez wstawiennictwo Mojej Najświętszej Matki!".
Wszyscy, którzy poświęcili się Mojemu Przenajświętszemu Obliczu otrzymają wielkie światło zrozumienia dni ostatecznych. W Niebie będą bardzo blisko Zbawiciela. Wszystkie te łaski otrzymają za swoje poświęcenie Najświętszemu Obliczu. Nie traćcie tych łask, bo łatwo jest je stracić!

Marzec 1999 - Nasza kochana Matka Boża prosi żarliwie, aby to Najświętsze Oblicze doznało jak najszybszej czci we wszystkich domach przez modlitwę i kontemplację, aby Ona mogła jeszcze ocalić nas od większej części surowej kary, która nas czeka.

Krew grupy Ab Rh+ która cudownie pokazała się na Obliczu Jezusa z Kotonu jest identyczna z tą na Obliczu Jezusa z całunu turyńskiego, co świadczy na korzyść autentyczności cudu. Oblicze Jezusa z Kotonu jest malarską reprodukcją Oblicza Jezusa z całunu turyńskiego który przykrywał Jezusa, można to poznać chociażby po kształcie plamy krwi na czole. Cechą wspólną tych obrazów jest nabrzmiała prawa część twarzy (patrząc oczami Jezusa), co bardziej uwydatnia powyższy obraz, również Oblicze Jezusa na chuście z Manopello, która przykrywała twarz Jezusa (rewers-odbicie lustrzane) wykazuje taką cechę. Nabrzmienie prawej części twarzy powstało w wyniku biczowania co potwierdza Jezus w objawieniu „Prawdziwe Życie w Bogu” - Orędzie 7.08.87:
Vassula: – Jezu?
Jezus: – Jestem.
Vassula: Jezus przedstawiał mi obrazy ze Swego Biczowania, nabrzmiałą prawą stronę Swej Twarzy. Znowu poczułam się załamana.
Jezus: – Vassulo, tak was kocham wszystkich!

Chwała, cześć i dziękczynienie Najświętszemu Obliczu Jezusa, które jest źródłem nadziei i zwycięstwa na ziemi oraz wiecznej chwały w niebie.
Ps 105:3-5 ...niech się weseli serce szukających Pana! Rozmyślajcie o Panu i Jego potędze, szukajcie zawsze Jego oblicza! Pamiętajcie o cudach, które On zdziałał, o Jego znakach i sądach ust Jego, (BT)"


Źródło: http://www.duchprawdy.com/krwawiace_przenajswietsze_oblicze_jezusa_z_kotonu.htm

czwartek, 12 maja 2011

"Wstań i idź!"

"Panie, moja mocy i tarczo! Moje serce Tobie zaufało (Ps 28, 7)
„Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego” (Łk 9, 62). Ktokolwiek cofa się z powodu trudności, jakie napotyka na drodze modlitwy, nie zdobędzie nigdy tego królestwa Bożego, którym jest zażyłość z Panem. Św. Teresa mówi: „Należy przystąpić do rzeczy z niezachwianym postanowieniem, że nie spocznie się nigdy, dopóki nie dojdzie się do źródła”, do źródła żywej wody obiecanej przez Jezusa tym, którzy, Jego spragnieni, szukają Go wytrwale. Trzeba być stanowczym i oddawać się modlitwie nie tylko w chwilach uniesienia i pobożności uczuciowej, lecz także w oschłości, w smutku, niechęci; i to nie tylko przez jakiś okres, lecz zawsze, każdego dnia, całe życie. „Niech przyjdzie, co chce, niech stanie się to, co ma się stać, niech szemrze, kto chce, niech się trudzi, ile się trzeba trudzić: lecz nawet za cenę śmierci w połowie drogi... niech dąży do celu” (Dr.d. 21, 2). Bez mocnego postanowienia bardzo łatwo o preteksty, by opuszczać modlitwę. Nieudolność i oschłość mogą podsuwać myśli, że oddawać się modlitwie to czas stracony, że lepiej pracować, zwłaszcza gdy się jest obciążonym wieloma zajęciami. Nawet poczucie własnej nędzy i niegodności może prowadzić do przekonania, że pragnienie zażyłości z Bogiem to lekkomyślne złudzenie, a trwanie w modlitwie jest całkiem bezużyteczne. Lecz to nieprzyjaciel usiłuje tymi pokusami na wszelki sposób odciągnąć nas od modlitwy. Jest to „największa z pokus — oświadcza św. Teresa — i nie da się określić zła, jakie czyni” (Ż. 7, 11; 8, 7). Nawet gdyby oschłość była zawiniona, jako następstwo niewierności, braku ofiarności lub roztargnienia, także i wtedy nie należy ustawać. „Kto raz zaczął ćwiczyć się w modlitwie wewnętrznej, niech jej nie porzuca, jakkolwiek by liczne i wielkie popełniał grzechy. Dzięki rozmyślaniu podniesie się szybko, a bez niego poprawa będzie o wiele trudniejsza. Niechaj nie poddaje się pokusie diabelskiej, by opuszczać modlitwę wewnętrzną przez pokorę... jeśli naprawdę żałujemy za grzechy swoje i postanawiamy nie obrażać Go więcej, On przywróci nam dawną przyjaźń swoją” (tamże 5)."

środa, 11 maja 2011

Matka Teresa do Polaków

"Przypomnijmy, że na rok przed swoją śmiercią Matka Teresa skierowała list do Polaków. „Bóg chce – napisała w 1996 r. – abym zwróciła się do Was w imieniu nie narodzonych dzieci. Życie jest najpiękniejszym darem Boga. Nie wolno nam niszczyć ani ingerować w ten piękny Boży dar. Dlaczego dzisiaj ludzie boją się małego dziecka? Ponieważ chcą mieć łatwiejsze, bardziej komfortowe życie. Bać się należy jedynie łamania Bożych praw. Jak wielokrotnie mówiłam, tym, co najbardziej niszczy pokój, jest aborcja – ponieważ jeżeli matka może zabić swoje dziecko, co może powstrzymać ciebie i mnie od zabijania się nawzajem. Ofiaruję wszystkie swoje cierpienia, abyście wybierali życie" – pisała do Polaków Matka Teresa w 1996 r."



http://fotoreportaz.net.pl/modules/news/article.php?storyid=3

sobota, 7 maja 2011

Moja prezentacja maturalna z języka polskiego


Pomimo prostoty i braku kunsztu ma w sobie coś, coś co wyniosłam z chłonięcia lekcji, książek, tomików. Powstała trzy lata temu.

Radość z codzienności i pochwała życia w poezji polskiej.

Teorią kształtowania szczęśliwego życia jest felicytologia. Odpowiada ona na pytanie „jak żyć?”, a jako jedną z możliwych koncepcji przedstawia radowanie się z codzienności i chwalenie bytu doczesnego. Afirmacje ludzkiego żywota propaguje wiele utworów w poezji polskiej wliczając się tym samym do grona literatury moralistycznej. Najwięcej tego typu liryki ojczystej znajdujemy w trzech epokach literackich, a mianowicie w renesansie, Młodej Polsce i dwudziestoleciu międzywojennym. Między postawami kreowanymi przez poszczególnych twórców istnieją zarówno podobieństwa jak i różnice.
Mikołaja Reja nie można nazwać typowym humanistą, choć bez wątpienia był człowiekiem renesansu. Należący do najwybitniejszych dzieł poety „Żywot człowieka poczciwego” to poemat parenetyczny, propagujący wzór osobowy szlachcica – ziemianina.
Życie idealnego zarządcy majątku oparte jest przede wszystkim na zadowoleniu, które czerpie z wykonywania codziennych obowiązków. Jest wymagającym, ale łagodnym i łaskawym panem. Dopinguje do działania, nagradza efekty, podtrzymuje radość życia w gospodarstwie.
Zwierzęta uważa za dobre i ofiarowane przez Boga, aby pomagały w pracach, przysparzały uciech, dostarczały pożywienia. Warto zauważyć, że doskonały szlachcic wykazuje postawę franciszkańską, która przejawia się w prostocie życia, pokorze wobec Stwórcy, radości istnienia i umiłowaniu przyrody.
Ziemianin ma być dla otoczenia nieskazitelnym wzorem moralnym, ma odznaczać się niezwykłą gospodarnością i pracowitością. Postępując zgodnie z przykazaniami trwa w spokoju własnego sumienia. Ufa w siłę rozumu, zachowując specyficzny dystans wobec świata w myśl antycznej zasady „aurea mediocritas”.
Szlachcic znajduje także czas na zabawę na świeżym powietrzu oraz korzystanie z dóbr, które przynoszą kolejne pory roku. Jednak wszystko zgodnie z filozofią epikurejską, czyli z umiarem i w odpowiednim czasie.
Pogoda ducha, nawet pod koniec życia, jest bardzo ważna, dlatego gospodarz powinien zawsze postępować tak, aby niczego nie żałować. Dzięki stateczności i cnocie poczciwy ziemianin wykazuje stoicką postawę pogodzenia z końcem żywota, który jest dla niego obiecanym wdzięcznym portem, szczęśliwą metą, do której spokojnie płynął przez cały swój byt doczesny.
Renesansowym humanistą bez wątpienia możemy nazwać Jana Kochanowskiego, który to inspiracji do stworzenia swojej własnej filozofii szczęścia szukał wśród poglądów starożytnych mędrców.
Podmiotem lirycznym, a zarazem bohaterem pieśni XX ksiąg pierwszych jest poeta wyrażający w karczmie poglądy na temat życia. Wychwala on zabawę i szaleństwo, które są częścią ludzkiego bytu, jednak zaznacza, że powinno im się oddawać w odpowiednim czasie. Zachowanie ładu i porządku w świecie jest możliwe, jeśli harmonie uzyska się w sobie samym. Taka stateczność to gwarancja pogody ducha podczas igraszek Fortuny, która każdego tak samo na przemian obdarowuje raz szczęściem a raz pechem. Trzeba, więc żyć chwilą, utrzymując wewnętrzną równowagę i nie tracić czasu na zbytnie rozmyślanie. Bo „panta rei”, a Bóg już wszystko zaplanował i tylko On wie, co nas czeka następnego dnia.
Fraszka ”Na zdrowie” ukazuje jak niebagatelny wpływ na doznawanie radości w życiu ma prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Według podmiotu lirycznego ten szlachetny stan doceniamy dopiero, gdy go utracimy. Wszystko, co doczesne uszczęśliwia, pod warunkiem, że nie jesteśmy chorzy. Najdroższym skarbem jest dopisujące zdrowie, które nawet w biedzie pozwala cieszyć się z codzienności i nadaje życiu sens.
Jednym z ewoluujących wraz z Młodą Polską poetów jest Jan Kasprowicz. Zaczynając, jako dekadent i buntownik kończy twórczością przynoszącą wyciszenie, pogodzenie się ze światem i Bogiem, którą reprezentuje tom „Księga ubogich”.
W wierszu należącym do tego zbioru, oznaczonym po prostu rzymską cyfrą trzy, podmiot liryczny chwali życie w skromnym drewnianym domku na fundamencie skalnym. Człowiek w nim mieszkający nie zawraca sobie głowy tym, co dzieje się na świecie. On znalazł swoje miejsce na ziemi, swoją własną arkadie, gdzie świeci słońce, a wokół rośnie las. Obcowanie z przyrodą napełnia go otuchą i działa uspokajająco. Wyraża franciszkański zachwyt światem, jako dobrym i pięknym dziełem bożym i głosi korzyści płynące z zasady poprzestawania na małym. Utwór ten zwraca uwagę na radość i szczęście płynące z rzeczy drobnych, zwykłych, codziennych. Bohater wiersza wyznaje kult człowieka prostego i upodabnia się do niego przejmując ten sam system prymitywnych zasad moralnych. Ludowy stoicyzm połączony z chrześcijańską pokorą traktują cierpienie i śmierć, jako oczywiste składniki ludzkiej egzystencji. Brak pośpiechu i niszczących emocji a także świadomość własnych ograniczeń chronią bohatera przed zatratą sensu a nawet napawają go entuzjazmem życia.
Kolejnym i jakże wybitnym twórcą modernizmu jest Leopold Staff. W wierszu pt. „Życie bez zdarzeń” zawarł on swoistą receptę na szczęście.
Podmiot liryczny utworu snuje wizje życia spokojnego, ustabilizowanego, wolnego od napięć i trosk. Ujawnia swoją wielką tęsknotę do zwyczajnej codzienności, wypełnionej pracą i radością każdego nadchodzącego poranka. Gdzie wszystko jest już zaplanowane. Wysiłek czyni sen zdrowszym i mocniejszym. Wolne dni nadają się na obserwacje i zachwyt przyrodą, na słuchanie śpiewu ptaków. W chwilach smutku zmysły koi muzyka. Życie przemija, ludzie rodzą się, umierają, nadchodzą kolejne pory roku, nie dzieje się nic szczególnego. Nie powinno się oczekiwać od życia zbyt wiele, trzeba je po prostu przeżyć uczciwie w zgodzie ze światem i samym sobą. Przyjęcie takiej postawy czyni zwyczajnego człowieka szczęśliwym. Ta, zdawałoby się, szara codzienność cieszy i jest tak naprawdę czymś niepowtarzalnym i wyjątkowym, nadającym sens ludzkiej egzystencji.
Nieco odmienną wizje szczęścia przedstawia „Przedśpiew”. Podmiot jest zarazem włóczęgą, jak i artystą, mędrcem, jednostką wrażliwą na piękno. Doznał wielu smutków i boleści, jednak nadal głosi pochwałę bytu doczesnego. Kochał, widział śmierć, narodziny i wie, że wszystko do czegoś prowadzi, wszystko jest potrzebne. Godzi się z życiem takim, jakim jest i stawia je na czele wszelkich wartości. Darzy ludzi zrozumiem, odczuwa miłość do świata oraz ufa w jego porządek.
Jednym z przedstawicieli epoki dwudziestolecia międzywojennego, należącym do słynnego ugrupowania Skamander jest Julian Tuwim. Wiersz „trzy gwiazdki” jest charakterystyczny dla pierwszego okresu jego twórczości.
Podmiot liryczny tego utworu cieszy się tym, że żyje i może oddychać. Czuje się tak jakby cały świat należał do niego. Radość wyraża za pomocą własnego ciała, krzyczy, pręży ramiona. Jest pełen energii, dynamiki, swobody. Jego egzystencje tworzą proste codzienne fizjologiczne czynności, ukazujące siły witalne. Głosi afirmacje bytu, jako procesu biologicznego. Jest szczęśliwy, nawet z tak błahego powodu jak płynięcie krwi w żyłach.
Wiersz „Do krytyków”, jak sam tytuł wskazuje jest przytykiem w stronę „szanownych panów”, którzy nie tolerują poezji bez patriotyczno-politycznego charakteru. Tuwim pokazuje im zwykłe codzienne życie, które także może być tematem poezji. Podmiot w utworze zachwyca się pełną ekspresji jazdą tramwajem. Cieszy się z uroków wycieczki. Czuje zapachy, słyszy dźwięki, widzi kolory. Obserwuje wiosenny świat dookoła, co daje mu niesamowitą radość. Niczym dziecko napawa się każdym zakrętem, każdym doznaniem. Samo istnienie wystarcza mu do szczęścia.
Innym przedstawicielem Skamandrów jest Kazimierz Wierzyński. Bez wątpienia można go nazwać mistrzem wydobywania poezji z samej tylko radości istnienia.
Jego „Zielono mam w głowie” jest wypowiadaną przez podmiot liryczny pochwałą życia poety, który inaczej niż wszyscy odbiera codzienność. Jego wyobraźnia ciągle pracuje, kwitną w niej coraz to nowe wrażenia, skojarzenia. Ta szczególna wrażliwość, a zarazem wyjątkowość, ma źródło w młodości. Poeta odbiera piękno otoczenia, syci się nim, napawa i emanuje radością, zarażając nią innych. Pozbawiony jest zmartwień. Dziecięca wesołość i beztroska tworzą go podobnym temu, co najpiękniejsze w przyrodzie, czyli wiośnie. Wtedy nie tylko natura się odradza, ale też i ludzie, patrząc na ten cieplejszy, barwniejszy świat.
„Manifest szalony” nie mówi bezpośrednio o radości istnienia. Jest on raczej wezwaniem do poetów, aby zerwali z dawnymi kanonami poezji. Ma ona chwalić codzienność, podkreślać jej bzdurność, bezsens. Życie jest piękne, bo nie jest sztuką pojmowaną, jako obiekt sakralny. Życie to szaleństwo, odrzucenie rozumu, naturalność i bycie sobą. To właśnie paradoksy, dziwaczność i wszelkie sprzeczności świata budują go i budzą w nas zachwyt. I twórczości o takiej prawdziwej tematyce potrzebują odbiorcy.
Wszystkie przedstawione przeze mnie utwory kreują postawę radości z życia i pochwały codzienności. Różnią się jednak celem przekazu i genezą na podstawie, której poeci zdecydowali się propagować właśnie taki wzorzec istnienia.
Renesans to przede wszystkim powrót do tego, co antyczne. Właśnie ze starożytnych filozofii czerpał zarówno Mikołaj Rej jak i Jan Kochanowski. Tak, więc w ich utworach znajdujemy namowę do życia według poglądów stoików i epikurejczyków, słyszymy nawołanie do Horeckiego „chwytania dnia” i wierności zasadzie złotego środka Arystotelesa. Dowiadujemy się jak nieprzecenioną wartością jest cnota, zdrowie i jak bardzo potrafi nas zaskoczyć Fortuna, od której jednak silniejszy jest Bóg, któremu trzeba zaufać, idąc za przykładem św. Franciszka.
Mniej, lecz jakże wymownie czerpali z antyku młodopolscy twórcy. Zarówno Kasprowicz jak i Staff powtórzą za renesansem wierność starożytnym wzorcom, ideałom i filozofii. Wyróżnia ich jednak inny kunszt, większy nacisk na wyszukaną formę przekazu. Poza tym nieznany w renesansie był dekadentyzm i katastrofizm końca XIX wieku, z którym zmierzył się Kasprowicz. Ani nietscheanizm i schopenhaueryzm, między którymi oscylował Staff. W odrodzeniu brak było innych koncepcji. Dlatego modernistyczne wzorce uważam za bardziej przemyślane i bliższe praktyczności.
            Dwudziestolecie nie czerpie z żadnych dawnych filozoficznych skarbców. I to właśnie je wyróżnia. Tuwim i Wierzyński, jako poeci Skamandra postulowali całkiem nowy pogląd na życie. Wojna się skończyła, Polska jest wolna, czas na zasadniczą zmianę. A więc przede wszystkim należy cieszyć się z życia, jako najwyższej wartości. Poezja nie jest już ani patetyczna, ani martyrologiczna, Jest całkowicie wolna i obowiązuje niczym nieograniczona swoboda pisania. Tematem staje się życie codzienne, zachwyt wszystkim, co nas otacza, nawet najbardziej błahymi rzeczami. Witalizm, siła, optymizm, zabawa, radość istnienia, tym emanuje skamandrycka liryka. Obaj twórcy wyrażali te postulaty czyniąc odbiorcą potencjalnego czytelnika, jak i stawiając zarzuty i odpowiadając na krytykę innych poetów epoki.
            Skoro motyw radości życia i pochwały codzienności jest stale obecny w literaturze, można by się zastanowić nad tym, co jest tak szczególnego w tej postawie. Jednak to już temat na kolejną, odrębną prezentacje.

Wiem - znalezione na kartach internetu

"Wiem,
     że jeżeli tysiącami umierają z głodu,
     gdy inni w tym samym czasie umierają z przejedzenia,
     to dlatego, że nie umieliśmy dzielić zboża
     i wypiekać chleba dla naszych braci.
Wiem,
     że jeżeli tylu młodych ucieka się do przemocy,
     aby siłą odebrać to, czego ich pozbawiono,
     to dlatego, że narodzili się na skutek błędu, przypadku
     albo, że rodzice-dzieci potrzebowali ich jak zabawki
     po samochodzie i piesku.
Wiem,
     że jeżeli ludzie widzą na stronicach książki,
     tylko czarne i nieme znaki, to dlatego,
     że niektózy zachowali wiedzę dla siebie jako dar zastrzeżony.
Wiem,
     że jeżeli ziemia jest własnością i źródłem korzyści dla niektórych,
     a warsztatem pracy i trudu dla pospólstwa,
     to dlatego, że ludzie zapomnieli,
     iż ziemia jest dla wszystkich,
     a nie tylko dla najsilniejszych.
Wiem,
     że jeżeli niektórzy ludzie, co jest zgodne z prawdą,
     są lepiej niż inni obdarowani inteligencją, zdrowiem, odwagą,
     ich bogactwem są długim względem ogołoconych,
     wiem również, że zbyt często ten dług się powiększa
     bez możliwości spłacenia.
Wiem,
     że jeżeli miliony ludzi żyją,
     nie mając możliwości w sposób wolny i odpowiedzialny
     zając swojego miejsca w budowie świata,
     to dlatego, że niektórzy uważają się za panów z urodzenia,
     potrzebujących niewolników,
     by modli pozostać na szczycie.
Wiem,
     że jeżeli miliony więźniów kona w obozach
     lub wyje od zadawanych tortur,
     to dlatego, że ludzie mienią się posiadaczami prawdy
     i zabijają powoli ciało, aby uśmiercić myśl.
Wiem również i podziwiam,
     że wszędzie ludzie odważni prostują się
     i rzucają swoje krwawiące ciała do walki o sprawiedliwość i pokój,
     ale wiem także, że z ciała bojownika,
     który walczy bez serca,
     nie może zrodzić się zwycięstwo,
     bo walka bez miłości jest walką na próżno
     krew, którą wytoczą, przyzywa inną krew.
Wiem... o wielu jeszcze innych rzeczach. Ty wiesz również, ale może nie masz odwagi słychać, może nie masz odwagi patrzeć...?
Bądź odważny!
Spójrz na tę tragiczną ludzkość broczącą krwią, jak się wlecze drogą krzyżową historii.
Usłysz jej krzyki, które wznoszą się z ziemi, gromadzą się w jeden wielki krzyk nocy: PRAGNĘ!
     Powtarzam Ci, ludzkość cierpi i umiera,
     torturowana, krzyżowana z winy ludzi,
       z naszej winy wobec wszystkich.
Michel Quoist"

środa, 4 maja 2011

Pierwszy krok.


Lubię pisać, ale zazwyczaj piszę o sobie i o osobistych bolączkach, o których jedynie wie Bóg i ewentualnie moi spowiednicy ;) Prowadzenie bloga poprzez pryzmat mojego nawrócenia, jeszcze jakby niepełnego, jest dla mnie dużym wyzwaniem. Ale coś mi podpowiada, że to jest jeden z tych obszarów, w których mogę świadczyć o Bogu. A więc jestem.